Z CZYM DO SPOWIEDZI - Rozważania teologiczne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:28 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Rozważania teologiczne

Z CZYM DO SPOWIEDZI
Tak się składa w naszym życiu, że każde spotkanie z przyjaciółmi czy znajomymi poświęcamy innym osobom. Zwykle nie zostawiamy na nich tzw. „suchej nitki”. Do przypadków należy mówienie o nich pozytywne. Zwykle tematem naszych rozmów są przywary innych. Nie rzadko przemawia przez nas zawiść, że ktoś jest bogaty i wtedy powątpiewamy czy bogactwo to osiągnął legalnie.
 
Odpowiedzią na nasze zachowanie są słowa Samego Chrystusa: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osadzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz. Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku. Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, żeby usunąć drzazgę z oka twego brata” (Mt. 7.1-5).
 
O sobie mówimy rzadko i to głównie w sytuacjach gdy spotyka nas nieszczęście, niepowodzenie, choroba. Szukamy wtedy wsparcia u naszych bliskich. Niektórzy mówią, że w ten sposób dzielimy się naszym nieszczęściem, łagodzimy w sobie ból. Nie lubimy chwalić się naszymi sukcesami, naszym zdrowiem czy szczęściem, aby nie zapeszyć.
 
Są jednak sytuacje w życiu, że powinniśmy mówić o sobie także w kategoriach samokrytyki, przyznania się do czynów nieraz uwłaszczających naszej godności, które usiłujemy wymazać z naszej pamięci. Na próżno; w każdym z nas jest coś, co nie pozwala zapomnieć o naszych złych uczynkach, czasami nawet kwalifikowanych przez prawo jako przestępstwach. I nosimy ten ciężar nieraz przez całe nasze życie zapominając, że w zasięgu naszej ręki jest środek, albo lekarstwo, aby pozbyć się na zawsze tego ciężaru, który zwykle nazywamy grzechem.
 
Lekarstwem tym, a właściwie lecznicą, jest nasza święta Cerkiew, a w niej osoba duchowna obdarowana łaską Ducha Świętego i prawem odpuszczania grzechów. Jest ona wyłącznie świadkiem naszych dobrowolnych zeznań, które wyjawiamy przed Samym Bogiem. Osoba ta jest władna aby nas rozgrzeszyć, nałożyć epitimię (pokutę), a w skrajnych przypadkach nawet wstrzymać się od zmówienia modlitwy rozgrzeszającej. Jak wiemy, kapłana obowiązuje dozgonna tajemnica spowiedzi. A więc widzimy - jakie to proste. Bez sądów, śledztwa i ławników oczyszczamy się przed Bogiem ze wszystkich swoich złych rzeczy, złych nawyków, złych czynów, a nawet złych myśli ! Oto jak daleko sięga miłosierdzie Boże wobec nas grzesznych. W Starym Testamencie nie było ani Eucharystii, ani Sakramentu Spowiedzi. Mało tego wszyscy, nawet święci starotestamentowi, do przyjścia Chrystusa przebywali w szeolu.
 
A teraz spróbujmy zastanowić się, czym najczęściej grzeszymy i z czego powinniśmy się spowiadać.
 
1. Zgrzeszyłem przed Bogiem: słabą wiarą, a nawet wątpliwością w Jego istnienie. Nie czuję wobec Boga ani miłości, ani odpowiedniego strachu, dlatego rzadko przystępuję do spowiedzi i Eucharystii. Rzadko odwiedzam cerkiew w niedziele i święta. W tych dniach zwykle coś robię lub szukam rozrywki. Nie potrafię żałować za grzechy, nawet ich w sobie nie widzę. Nie myślę o śmierci i nie szykuję się stanąć przed Bogiem na Strasznym Sądzie.
 
2. Zgrzeszyłem: niewdzięcznością za Boże miłosierdzie, za brak mojej pokory, we wszystkim liczyłem wyłącznie na siebie, nie na Boga. Wszystkie sukcesy to wyłącznie moja zasługa. Nie znoszę cierpień i chorób. Narzekam na trudy życia, na ludzi. Nie opuszcza mnie smutek i beznadzieja – winię za to Boga. Prześladuje mnie myśl o samobójstwie.
 
3. Zgrzeszyłem: egoizmem, zawiścią, lenistwem, chciwością, chytrością, nieszczerością, fałszem, podejrzliwością. Nakłanianiem innych do grzechu. Dążeniem do sławy, poważania, pochwał; czynieniem dobra na pokaz.
 
4. Zgrzeszyłem: pamiętliwością doznanych krzywd, wybuchowością, gniewem, mściwością, nienawiścią, złośliwością, dumą. Krzywdzeniem rodziny i bliskich, używaniem wobec nich przemocy i wulgarnych słów.
 
5. Zgrzeszyłem: nieposłuszeństwem wobec rodziców, brakiem wobec nich szacunku, odmową pomocy osobom starszym, dążeniem do postawienia na swoim, samousprawiedliwieniem, lenistwem do nauki i pracy.
 
6. Zgrzeszyłem: lenistwem do czynienia dobra, życiem na koszt innych. Nie udzielaniem pomocy kalekom, biednym i chorym, lekceważeniem ich. Wyśmiewaniem się z cudzego nieszczęścia. Nie liczeniem się z opinią innych.
 
7. Zgrzeszyłem: nadużywaniem alkoholu i niszczeniem własnego zdrowia i rodziny. Nieuczciwym zdobywaniem środków na zakup alkoholu. Wulgarnością swoich zachowań. Dopuszczaniem się kradzieży i rozbojów.
 
8. Zgrzeszyłem: dążeniem do życia w rozkoszy i grzechu. Paleniem papierosów, a nawet przyjmowaniem narkotyków. Namiętnością do hazardu i przeróżnych gier.
 
9. Zgrzeszyłem: osądzaniem ludzi, w szczególności osób duchownych. Słuchaniem i powtarzaniem wulgarnych dowcipów. Przywoływaniem imienia Bożego bez potrzeby, fałszem, kłamstwem i oszustwem. Przywoływaniem sił nieczystych. Składaniem fałszywej przysięgi, prowadzącej do obrony przestępców i skazywaniem niewinnych.
 
10. Zgrzeszyłem: czytaniem czasopism erotycznych i oglądaniem filmów o tej tematyce. Lubowaniem się sadyzmem i przemocą. Delektowaniem się grzesznymi wspomnieniami i marzeniami. Nieskromnym ubraniem. Pożądliwą obserwacją kobiet. Nawiązywanie kontaktów z tzw. marginesem społecznym.
 
11.Zgrzeszyłem: współżyciem przed zawarciem związku małżeńskiego, współżyciem w tzw.związkach o tej samej płci. Pośrednictwem i nakłanianiem do prostytucji. Handlowaniem własnym ciałem.
 
12. Zgrzeszyłem: naruszeniem przysięgi małżeńskiej – cudzołóstwem, życiem bez ślubu cerkiewnego, przerywaniem ciąży, bądź nakłanianiem do jej stosowania.
 
13. Zgrzeszyłem: niewłaściwym wychowaniem swoich dzieci, dawaniem im złych przykładów, sadyzmem i biciem swoich dzieci i ich matek.
 
14. Zgrzeszyłem: umiłowaniem pieniądza, zachłannością, skąpstwem, bogaceniem się za wszelką cenę, złodziejstwem, grabieżą.
 
15. Zgrzeszyłem: korzystaniem z wróżb i czarodziei, zajmowaniem się magią, okultyzmem, satanizmem, medytacją i tzw. religiami wschodu. Czytaniem literatury na temat duchowych dewiacji, horoskopów, senników i przepowiedni.
 
16. Zgrzeszyłem: słowem, myślą, czynem i wszystkimi moimi zmysłami: wzrokiem, słuchem, dotykiem itp. (wymienić ew. grzechy, pominięte wyżej).
 
I na zakończenie - bardzo istotna uwaga. Wyliczanie swoich brudnych poczynań, swoich grzechów, często przed obcą nam osobą - kapłanem, nie jest sprawą prostą ani łatwą i wymaga od nas dużej pokory i determinacji. Tym nie mniej jest to rzecz konieczna jeśli rozpatrujemy ją w kategoriach zbawienia naszej duszy i uniknięcia wiecznego potępienia. I jeszcze jedno - postarajmy się aby spowiedź nasza nie była tylko wyliczanką naszych grzechów - lecz autentyczną skruchą i pokorą przed Bogiem. Stąd konieczne jest uprzednie przygotowanie się do spowiedzi po przez post i modlitwę. I w końcu - postarajmy się żyć tak, aby unikać czynów i myśli złych, które ponownie obciążą nasze sumienie i naszą duszę. Pamiętajmy, że możemy już nie zdążyć ponownie wyspowiadać się i z tym balastem staniemy przed Bogiem. Nikt bowiem nie wie kiedy zostaniemy wzięci z tego świata.
Kategoria: Rozważania teologiczne | Dodał: pielgrzym (2010-12-09)
Odsłon: 1381