WOLNA WOLA - Rozważania teologiczne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Niedziela, 2016-12-11, 7:58 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Rozważania teologiczne

WOLNA WOLA
Wolna wola to wielki dar Boży, właściwy wyłącznie samemu Stwórcy. I Stwórca, kierując się niewypowiedzialną miłością, obdarzył tym skarbem swoje stworzenie. Obdarzył człowieka i siły anielskie.
 
W Piśmie Świętym czytamy: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz.1.1) Święci Ojcowie tłumaczą, że pod pojęciem „niebo” należy rozumieć świat niewidzialny - siły anielskie - Cherubinów, Serafinów, Moce itp. Natomiast pod pojęciem „ziemia”- świat widzialny, świat materialny. Już w momencie samego tworzenia Bóg wielokrotnie stwierdzał, że wszystko co stworzył było doskonałe, bez żadnej skazy (Rdz.1.18, 21). I w planie Stwórcy takim miało pozostać, gdyby nie ten Boski dar, a więc wolna wola. To jej zbytek doprowadził do upadku początkowo części Aniołów, a następnie i człowieka. I z tej pierwotnej doskonałości i harmonii pomiędzy Stwórcą i stworzeniem powstało zło i śmierć.
 
A zaczęło się to wszystko w świecie niewidzialnym, pośród Aniołów. Najwidoczniej niektórych z nich ogarnęła pycha i dążenie do jeszcze większej sławy niż obdarzył ich Stwórca. I stało się. Musieli opuścić niebiosa i raj i spaść do otchłani. Ilu ich było wie jedynie Bóg. Z Ewangelii wiemy, że tylko w jednym człowieku z Gadaryny było ich legion. Skoro są wszędzie - jest ich bardzo wielu. Mają swoich heroldów i przywódców. Nie jest naszym celem przywoływanie ich imion.
 
A co dzieje się na ziemi? Koroną całego stworzenia i jego uwieńczeniem było powstanie istoty bardzo bliskiej Bogu. Stworzeniu temu Stwórca nadał Swój obraz i Swoje podobieństwo (Rdz.1.27). Tego czynu Boskiego rozumem ludzkim nie sposób ogarnąć. Wierzymy, że uczynił to Bóg z ogromu miłości, jaka Go napełniała. I tak powstało stworzenie upodobnione do samego Stwórcy. I stworzeniem tym był człowiek. Bóg nadał mu imię Adam. Aby człowiek nie czuł się samotny Bóg dał mu towarzysza - kobietę. Adam nazwał ją Ewą - matką życia. Oboje otrzymali tę samą godność co Aniołowie. I, podczas gdy Aniołowie drżeli w obliczu Boga, Cherubini i Serafini nie ośmielali się nawet spojrzeć wprost, Adam rozmawiał z Bogiem jak przyjaciel z przyjacielem i znajdował się twarzą w twarz ze swoim Stwórcą. Wszystko to było oznaką nieśmiertelności i dowodem do jakiej godności był wyniesiony człowiek. Mało tego, Stwórca zadbał aby nic im nie brakowało do życia. Urządził im ogród rajski. Obdarzył oboje nieśmiertelnością, by mogli żyć wiecznie i uwielbiać swojego Stwórcę i Dobroczyńcę. Do ich wyłącznej dyspozycji Bóg przekazał całą przyrodę i wszystkie stworzenia by z nich korzystali (Rdz.1.28). Bóg, obdarzając człowieka i jego towarzyszkę wolną wolą, postawił jeden jedyny warunek: nie spożywać owoców z drzewa poznania dobra i zła, co rośnie pośrodku ogrodu rajskiego (Rdz.2.17). Dziś powiedzielibyśmy: „Żyć, nie umierać”!
 
Ale oto duch zła, strącony z niebios, pozazdrościł człowiekowi i podstępnie wykorzystał do tego celu owoce z zakazanego drzewa. Przekonał kobietę, że nic jej nie grozi jeśli spożyje owoc z tego drzewa. Mało tego sama posiądzie cechy Boskie. I stało się, nie tylko sama zjadła ale podała też swojemu mężowi (Rdz.3.4-6). Szatan odniósł zwycięstwo, a człowiek utratę raju i śmierć. I uczynił to człowiek świadomie, korzystając z wolnej woli. Sprzeniewierzył się Stwórcy i wypowiedział Mu swoje posłuszeństwo. Dobroć i miłość Boża zostały odrzucone, podeptane. Człowiek uwierzył podszeptom szatana i zapragnął być kimś jeszcze większym, być może samym Bogiem. I spotkał go los podobny do losu sprzeniewierzonych aniołów. Na skutek upadku w człowieku nastąpiło tak silne uszkodzenie jego pierwotnej natury, że utracił swoją nieśmiertelność i stał się śmiertelnym. Jednakże obraz Boży zawarty w człowieku predestynował go do życia, chociaż już poza rajem, życia pełnego wyrzeczeń, trudu i chorób, a w konsekwencji i śmierci.
 
I w tej, wydawałoby się beznadziejnej sytuacji, w jakiej znalazł się człowiek, zwyciężyła miłość Boża. Po naradzie Trójcy Świętej padają słowa adresowane do szatana: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”…(Rdz. 3.15). Była to pierwsza zapowiedź przyjścia na ziemię Odkupiciela rodzaju ludzkiego. A więc Bóg, kierowany miłością, lituje się nad człowiekiem, w którym umieścił Swój obraz i podobieństwo. Zapowiada wybawienie go z niewoli zła i śmierci. Niestety, takiej obietnicy nie usłyszał upadły anioł. Najwidoczniej jego upadek był tak wielki, tak głęboki i spowodowany bez jakichkolwiek wpływów zewnętrznych. Szatan zatem został skazany na wieczną otchłań bez szans na przebaczenie.
 
A co się dzieje z upadłym człowiekiem? Zasiedla ziemię. Z pokolenia na pokolenie przekazuje zakodowany w jego ciele pierwiastek zła, spowodowany grzechem pierworodnym. Dzisiaj powiedzielibyśmy skazę zawartą w genach, która drąży i zniekształca pierwowzór stworzenia. Szatan współdziała z człowiekiem i na świecie powstaje wiele zła. Ludzkość odchodzi od Boga. Gdy zło osiąga swoje apogeum, Bóg „żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. I rzekł Pan zgładzę ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem” (Rdz.5.5-7). Bóg nie widział więc sensu dalszego istnienia tego co stworzył i postanowił oczyścić świat, zmywając go potopem. Z kilku ocalałych osób Bóg wyprowadził nowe pokolenie. Po wiekach z pokolenia tego wybrał wiernych sobie sług - Abrahama, Izaaka, Jakuba i zapewnił, że ich potomstwo będzie tak liczne jak piasek morski. Z czasem potomków ich nazwie Bóg narodem wybranym, któremu przeznaczy krainę „mlekiem i miodem płynącą”, zwaną ziemią obiecaną. A z narodu tego wyjdzie Odkupiciel rodzaju ludzkiego. Słowa Boże spełniły się co do joty.
 
I oto dwa tysiące lat temu na ziemię zstąpił Zbawiciel - Mesjasz, od wieków oczekiwany przez wiernych Bogu - patriarchów i proroków. Druga Osoba Trójcy Świętej przyjmuje na siebie ludzkie ciało i staje się we wszystkim, oprócz grzechu, podobny nam. Spełnia się więc zapowiedź Boża, ogłoszona tuż po opuszczeniu przez człowieka raju. I naród wybrany, który przez całe wieki był pod szczególną troską i opieką Bożą, zamiast z radością powitać oczekiwanego Mesjasza - odrzucił Go. Odrzucił Jego naukę, Jego niezliczone cuda, twierdząc, że czyni je mocą belzebuba. Fałszywie oskarżył i doprowadził na sąd pogański, który skazał Zbawiciela na śmierć przez ukrzyżowanie.
 
I tu kończy się historia narodu wybranego. Z wybranego staje się narodem odrzuconym. I choć zachowuje pozory wyznawcy prawdziwego Boga, faktycznie stał się wyznawcą kabały. Mało tego, nienawiść do ukrzyżowanego Mesjasza przeniósł na wszystkich, którzy uwierzyli w Zbawiciela i stali się nazywać chrześcijanami. I czyni to naród, w rękach którego znajdują się Święte Księgi napisane przez proroków, gdzie przyjście Mesjasza opisane zostało w szczegółach. Tu pomyłki nie ma, to świadomy wybór narodu izraelskiego, działanie jego wolnej woli.
 
A co z resztą świata, co z nami? Jak czytamy w Dziejach Apostolskich, czy późniejszych opisach wydarzeń widzimy, że Dobra Nowina, czyli Ewangelia dotarła już w pierwszych wiekach naszej ery niemalże „do krańców ziemi”. Chrześcijaństwo rozprzestrzeniło się niemal w całej Azji i nie były to małe grupki, lecz wielomilionowa rzesza wyznawców Chrystusa. Istniało chrześcijaństwo w Chinach, w Indiach, w Persji, w Arabii Saudyjskiej, na Cejlonie, w Mongolii, a nawet w Tybecie. I co się stało z tak liczną rzeszą wyznawców Chrystusa? Znowu zatriumfowało zło. To ludzie, obdarzeni wolną wolą, woleli oddawać cześć pogańskim bożkom, niż prawdziwemu Bogu i starli chrześcijaństwo niemal doszczętnie z oblicza swoich ziem. Nie lepiej działo się na innych kontynentach. I tak, jak Żydzi odrzucili swojego Zbawcę i Mesjasza, tak odrzuca Go świadomie do dziś zdecydowana większość ludzi, nie zdając sobie sprawy na co skazuje siebie przez taki wybór.
 
Faktycznie wyboru dokonujemy przez całe nasze życie. Mówi się, że wolność wyboru to nasze święte prawo. I dobrze, gdy to święte prawo wykorzystujemy choć w części dla swojego zbawienia, dla czynienia dobra innym. Rzadko nam się to udaje. Większość naszej woli wykorzystujemy na sprawy drugorzędne, na nicość. Nie idąc więc za głosem swojego sumienia, za głosem Ewangelii, już tu na ziemi określamy swoją przyszłość jaka nas czeka po odejściu z tego świata. Grzech tak zaćmnił nasz umysł, że staliśmy się niewolnikami tego świata i tylko mu służymy. I co najgorsze - korzystając z wolnej woli - wyłącznie sami odpowiadamy za ten wybór i jego skutki. Nawet wszechmocny Bóg nie narusza darowanej nam wolnej woli. W trosce o nasze zbawienie jedynie działa pośrednio, posyłając nam dla opamiętania różne choroby czy nieszczęścia. Niewielu z nas przyjmuje z wdzięcznością tę Bożą dłoń, wyciągniętą dla naszego ratunku. Zwykle narzekamy na Boga, że nam zakłóca nasze ziemskie szczęśliwe życie. Często wydaje się nam, że będziemy żyć wiecznie, jak ten bogacz ewangeliczny, który ciesząc się zgromadzonym bogactwem nie wiedział, że za chwilę umrze. Straszne to do czego doszła ludzkość. Nie takie było jej przeznaczenie w zamyśle Stwórcy. Kto z nas dziś pamięta upadek naszych prarodziców, a nawet zstąpienie na ziemię naszego Zbawiciela. Głos Cerkwi Chrystusowej, w której są wiecznie żywe te wydarzenia, stanowi dla wielu z nas „głos wołającego na puszczy”. Nie dziwmy się zatem, że wybierając z własnej woli swoją zgubną przyszłość, często negując istnienie Samego Boga, znajdziemy się w miejscu przygotowanym „szatanowi i jego aniołom”. Pamiętajmy o tym póki jeszcze czas.
Kategoria: Rozważania teologiczne | Dodał: pielgrzym (2011-01-02)
Odsłon: 820