ŚWIĘTY JAN CHRZCICIEL - Rozważania teologiczne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 6:00 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Rozważania teologiczne

ŚWIĘTY JAN CHRZCICIEL

                      

Siedemset lat przed naszą erą prorok Izajasz,  prowadzony  Duchem Świętym, niemal w szczegółach przepowiedział objawienie  światu Mesjasza.  Przepowiedział  też  pojawienie się  wielkiego proroka, który  poprzedzi  przyjście  Zbawiciela. „Oto posyłam anioła Mego przed Tobą, który przygotuje drogę Twoją”.   Było to proroctwo o świętym Janie Chrzcicielu, o którym  Chrystus powie, że nie ma mu równych wśród zrodzonych przez kobietę. Kościół prawosławny plasuje św. Jana tuż po Przenajświętszej Bogarodzicy. Znajduje to swój wyraz w m.in. w ikonografii. Jedną z najbardziej znanych ikon jest Deisis, na której w modlitewnej pozie obok tronu Bożego znajdują się Bogarodzica i św. Jan Chrzciciel,  jako  nasi orędownicy. Poznajmy choć w skrócie żywot tego wielkiego świętego.

Rodzicami św. Jana byli  prorok  Zachariasz oraz św. Elżbieta. Oboje pochodzili z rodu Aarona.  Był to ród kapłański, który od pokoleń pełnił  obowiązki w świątyni jerozolimskiej. Św. Elżbieta była siostrą św. Anny, matki Przenajświętszej Bogarodzicy. Mieszkali w Hebronie, jednym z najstarszych miast Palestyny.  Niektóre źródła podają, że była to miejscowość Ain Karin.  Położona jest w górzystej części Palestyny na południe od Jerozolimy w niedalekiej odległości od Betlejem.  Cały rejon nazywał się krainą górską.

Ewangelista Łukasz   pisze,  że „oboje byli sprawiedliwi  wobec Boga,  postępując nienagannie według wszystkich przykazań i ustaw Pańskich. Lecz nie mieli potomstwa,  ponieważ  Elżbieta była niepłodna, a  oboje byli już w podeszłym wieku”  (Łk. 1.6-7).           

Gdy Zachariasz sprawował urząd kapłański w świątyni jerozolimskiej i wszedł   dla kadzenia, obok ołtarza ujrzał anioła. Ogarnął go strach. Anioł  oznajmił, iż wysłuchane zostały jego modlitwy  i żona jego urodzi mu syna i nada mu  imię  Jan.   „Będzie wielki przed Panem;  i wina i  napoju mocnego  pić nie będzie, i będzie natchniony Duchem Świętym  już  w łonie matki swojej.  Wielu też spośród synów Izraelskich nawróci do Pana, Boga  ich, on to pójdzie przed Nim w duchu i  mocy proroka Eliasza” (Łk.1.15-17).  Zachariasz  zwątpił,  bowiem   wiedział  iż Elżbieta była   niepłodna i oboje  byli już starzy. Posłaniec Boży oświadczył, że jest aniołem Gabrielem i że został  posłany  by przekazać mu tę wiadomość.  Skoro jednak Zachariasz  zwątpił - anioł  powiedział, że do czasu spełnienia się tej  nowiny pozostanie niemy. Po wyjściu ze świątyni zebrani zobaczyli, że Zachariasz  nie może mówić  i zrozumieli, że miał  jakieś  widzenie.

Po pewnym czasie św. Elżbieta stała się brzemienna.  Sprawiło to małżonkom wielką radość,  gdyż  w Izraelu brak dzieci uważano za karę Bożą za grzechy. Po upływie sześciu miesięcy ich dom odwiedziła Przenajświętsza Maria. Mocą Ducha  Świętego, Elżbieta rozpoznała w Niej Matkę naszego Zbawiciela. Wygłoszona  wtedy doksologia   zaliczana jest do najpiękniejszych hymnów Maryjnych.

Ósmego dnia po narodzeniu dom Zachariasza odwiedzili kapłani i kuzyni w celu uczestniczenia w obrzędzie obrzezania dziecięcia. Zamierzali nadać mu imię po ojcu.   Matka jednak nie zgodziła się i prosiła aby dać mu imię Jan.  Nie mogła znać tego imienia,  gdyż Zachariasz pozostawał niemy. Gdy znakami  zapytano  go o imię, napisał  by dano mu imię Jan (łaska Boża). Od tego momentu powróciła mu mowa.  Opowiedział zebranym o widzeniu anioła Gabriela przy ołtarzu w świątyni i jego słowach o narodzeniu syna i jego przyszłości jako poprzednika Zbawiciela.   Wszyscy wychwalali Boga i cieszyli się, że nadchodzą czasy rychłego przyjścia na ziemię Mesjasza. Wieść o narodzeniu wielkiego proroka rozeszła się po okolicy. Z pewnością  dotarła   także  do króla Heroda.

Wkrótce do Jerozolimy przybyły ze wschodu wielkie karawany magów. Ich pojawienie się i spotkanie magów z Herodem utwierdziły  króla, że narodził  się konkurent do tronu królewskiego. Nie wykluczał Herod, że mógł nim być syn Zachariasza i Elżbiety. Dlatego zabójcy dotarli nawet do gór Hebronu w poszukiwaniu św. Jana. W tym czasie św. Elżbieta z dziecięciem skryła się w górach. Po jej modlitwie rozstąpiła się  skała i ukryła ich. Po bezskutecznym poszukiwaniu    zabójcy zaatakowali św. Zachariasza żądając wskazania miejsca ukrycia się syna. Zachariasz  w tym czasie pełnił  obowiązki kapłańskie w świątyni jerozolimskiej i tam został zamordowany.  Jego krew zastygła i stała się jak skała na dowód dokonanej zbrodni.

W miejscu gdzie ukryli się św. Elżbieta z synem powstała jaskinia ze źródłem wody. Obok wyrosła palma daktylowa. Czterdziestego dnia po zabójstwie Zachariasza zmarła również św. Elżbieta. Św. Jan miał wtedy zaledwie  około dwóch lat.  W naszym świecie dziecko skazane byłoby na rychłą śmierć. Ale nie takie było jego Boskie przeznaczenie. Opiekowali się nim aniołowie. Życie św. Jan spędził na Pustyni Judzkiej usytuowanej na zachodnim brzegu Morza Martwego.  Żywił się, jak  podają ewangeliści, szarańczą i miodem dzikich pszczół.  Miał odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany wokół bioder.  Nad Jordanem pojawił się w wieku dorosłym. Nawoływał  do pokuty i wyznawania grzechów. Głosił potrzebę nawrócenia wewnętrznego i odnowy duchowej ludzi. „I wychodziła do niego cała kraina judzka i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy,  a on chrzcił w rzece Jordanie wyznających grzechy swoje” (Mk.1.5).  Niektórzy upatrywali w  św. Janie Mesjasza.  Odpowiadał im:  „Ja  chrzczę  was  wodą, lecz przychodzi mocniejszy ode mnie, a  Któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka  u   sandałów  Jego. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem”. Łk. 3.16-17). Wokół św. Jana zgromadziła się  grupa  uczniów, część z których  poszła  za Chrystusem.       

Nad Jordanem pojawił się także Chrystus by przyjąć chrzest od św. Jana. Prorok początkowo odmawiał  twierdząc, że sam powinien otrzymać chrzest od Zbawiciela.   Przy wychodzeniu Chrystusa  z wody stał się wielki cud: objawiła się Trójca Święta.  Jan Chrzciciel usłyszał głos Boga Ojca:  „Tyś jest Syn mój umiłowany, Którego sobie upodobałem. I zstąpił na Niego   Duch Święty  w postaci cielesnej jak gołębica”. (Łk. 3.22).  

Do dzisiaj w tym miejscu dzieją się wielkie  cuda. Zgodnie z proroctwem  „morze widziało i pobiegło, a Jordan popłynął wstecz”. Wielu pielgrzymów do dziś są świadkami tego niezwykłego cudu, gdy w dniu Chrztu Pańskiego Jordan zmienia kierunek swojego nurtu i płynie przez jakiś czas wstecz.

Misja  Jana Chrzciciela,  jego  wezwania do pokuty i  wyznawania grzechów   trwała około dwóch lat. Prorok w ostrych słowach karcił   występki ludzkie, nie oszczędzając faryzeuszy czy nawet samego   Heroda Antypy – syna mordercy dzieci w Betlejemie.  Zarzucał on królowi, że wbrew zakonowi   żyje  on z Herodiadą -  żoną  swojego brata Filipa. Za krytykę tego związku Herodiada znienawidziła proroka i doprowadziła do aresztowania  św. Jana.  Herod zdawał sobie sprawę, że św. Jan jest prorokiem i  nie zamierzał pozbawiać go życia. Stało się jednak inaczej. W czasie uroczystości urodzinowych Heroda, córka Herodiady Salome urzekła króla swoim zmysłowym tańcem. W obecności wysokich dostojników  złożył on  przysięgę, że jest gotów  spełnić każde jej żądanie, a nawet oddać połowę swojego królestwa. Salome, po naradzie z matką, zażądała głowy św. Jana Chrzciciela. Wkrótce  ku zaskoczeniu  zebranych, na tacy przyniesiono  jeszcze krwawiącą głowę. I tak zakończył życie  ostatni z wielkich proroków starotestamentowych. Ciało św. Jana pogrzebali uczniowie w  miejscowości Sebaste. Głowa zaś pozostała ukryta w pałacu Heroda. 

Śmierć św. Jana nie zakończyła jego misji jako poprzednika (csł. Priedtieczy)  Zbawiciela świata. Po śmierci, podobnie jak wszyscy starotestamentowi sprawiedliwi, św. Jan trafił   do szeolu. I tu stał się  zwiastunem  rychłego wybawienia z czeluści piekieł wszystkich przetrzymywanych tam świętych.

Św. Jan Chrzciciel  stał się niejako łącznikiem Starego i Nowego Testamentu. Jest to więc postać niezwykła. Stosownie do proroctwa Izajasza niektórzy upatrują w nim wcielonego anioła. Znajduje to wyraz w ikonografii. Na niektórych  ikonach przedstawiony jest jako anioł ze skrzydłami.        

Na zakończenie należałoby wspomnieć, że na Bliskim Wschodzie istnieje sekta wyznawców św. Jana. Nazywają się Mandejczykami. Liczna ich grupa   znajduje się w Bagdadzie. Posiadają tam swoje świątynie, w których dokonują rytualnego chrztu swoich wiernych  i modlą się do wielkiego proroka i zwiastuna przyjścia na ziemię Mesjasza.

______________________________

Św.Jan Chrzciciel,  Petersburg 2006

P.S.  Ścięcie św. Jana Chrzciciela miało miejsce w twierdzy Heroda Macherus, usytuowanej na wschód od Morza Martwego pomiędzy dwoma wielkimi kanionami. Wysokość wzgórza, na którym była twierdza wynosi 740 m. Arabowie nazywają to miejsce "forteca ścięcia". Lokalizację tego wydarzenia potwierdza też historyk żydowski Józef Flawiusz. Twierdza była zbudowna w 90 r.p.n.e. Po zniszczeniach odbudował ją Herod Wielki, a ostatecznie zniszczyli ją Rzymianie w 71 r.     

W 90-tych latach ub.w. byłem na tym świętym miejscu - miejscu uświęconym krwią męczeńskiej śmierci największego z proroków. Nie udało nam się znaleźć podziemi, gdzie był więziony prorok. Wejście na wzgórze prowadzi specjalna rampa. Na szczycie stoją jeszcze kolumny  i wiele   murów jako resztki po okazałej twierdzy. 

Są to tereny dzisiejszej Jordanii. Władze zadbały, aby  miejsce to mogli odwiedzać turyści, byc może i pielgrzymi. Jest w miarę dobry dojazd od miasta Madaby i duży parking u podnóża góry. Dobre i to.  Aż się prosi, aby w tym miejscu zbudować chociażby kapliczkę, gdzie pielgrzymi mogli by się pomodlić do św. Jana Chrzciciela.  Mahometanie akceptują starotestamentowych proroków i być może pozwoliliby na postawienie tam kapliczki. Przemiawiają  za tym także   dobre relacje patriarchy Jerozolimy z królem Jordanii.

P.S. Zainteresowanych losami relikwii  proroka odsyłam do artykułu „Śladami relikwii św. Jana Chrzciciela”  na mojej stronie internetowej.         

 

   

Kategoria: Rozważania teologiczne | Dodał: pielgrzym (2014-06-26)
Odsłon: 660