Niedziela, 2018-04-22, 12:46 PM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [29]
Bliski wschód [13]
Relikwie i cudowne ikony [30]
Tradycje prawosławia [31]
Relacje międzywyznaniowe [36]
Rozważania teologiczne [43]
Inne [50]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Relikwie i cudowne ikony

ŚWIĘTY HILARION TROICKI
Rosyjska Cerkiew Prawosławna w XX wieku spełniła swój wielki podwig trwania w wierze, a swoją miłość do Chrystusa zapieczętowała męczeńską śmiercią milionów swoich wiernych. Jednym z tych męczenników był arcybiskup Hilarion (Troicki) wybitny teolog, płomienny kaznodzieja, utalentowany administrator, bezkompromisowy obrońca Cerkwi i jej dogmatów. Poznajmy choć w skrócie jego drogę życiową.

Urodził się w 1886 r. w rodzinie duchownego. Na chrzcie uzyskał imię Włodzimierz. Poszedł w ślady ojca. Ukończył seminarium duchowne i Moskiewską Akademię Teologiczną. W 1913 r. obronił pracę magisterską i wstąpił do zakonu, gdzie nadano mu imię Hilarion. Przyjął święcenia kapłańskie. Powierzono mu prowadzenie wykładów z Pisma Świętego w Akademii Teologicznej. Jego dorobkiem naukowym jest m.in. bezcenne dzieło, które zatytułował „Bez Cerkwi nie ma zbawienia”. Aktywnie uczestniczył w posiedzeniu lokalnego soboru 1917 -1918 r. na którym wybrano nowego patriarchę. W 1920 r. uzyskał święcenia biskupie.

Ówcześni duchowni rysują portret młodego biskupa w pięknych kolorach jako osobę pełną życia, wszechstronnie wykształconą, wybitnego polemistę, naturalnego, otwartego i szczerego człowieka. Fizycznie prezentował się równie bardzo dobrze. Zdobył wkrótce szeroki autorytet wśród duchowieństwa i wiernych.

Jednakże jego posługa biskupia okazała się dosłownie „drogą krzyżową”. Zaledwie dwa lata po chirotonii został aresztowany i zesłany do Archangielska. Po roku wrócił i stał się doradcą i pomocnikiem patriarchy Tichona. Zajmował się organizacją życia Cerkwi w warunkach komunistycznego państwa. Ostro występował przeciwko rozłamowi w Cerkwi w wyniku utworzenia tzw. „odnowicieli”, popieranych przez państwo. Członkowie tej sekty przyczynili się do kolejnego aresztowania biskupa i zesłania na Wyspy Sołowieckie z wyrokiem 3 lat.

Władyka Hilarion posiadał ogromną wewnętrzną siłę. W obozie, podobnie jak na wolności, szybko uzyskał niemal powszechny szacunek. Stał się centralną postacią wobec przebywających w obozie dziesiątków biskupów i duchowieństwa. Zdołał uzyskać dla nich łatwiejsze zajęcia i przynajmniej minimalną poprawę warunków życia, w tym zwolnienie z obowiązku golenia bród. Z jego zdaniem liczył się także kierownik obozu Ejchmans. Pewnego razu Władyka uratował nawet jemu życie. A było to tak:
Z nastaniem zimy Morze Białe zamarza. Zanim jednak skuje je lód, wody zamarzają na tzw. kaszę. Ejchmans, nie bacząc na stan morza zapragnął popływać. Wiatr od lądu szybko uniósł łódź daleko w morze i powrót okazał się niemożliwy. Robiło się ciemno. Sytuację na brzegu obserwowało wielu więźniów, a wśród nich Władyka Hilarion. Widząc co się święci zawołał - kto ze mną popłynie na ratunek. Zgłosiło się kilku silnych duchownych. Siedli do wioseł i zniknęli w ciemnościach. Ci co pozostali na brzegu byli pewni: zginie zarówno szef obozu jak i jego ratownicy. Po dłuższym czasie z ciemności jednak wyłoniła się łódź Biskupa, a za nią na holu łódź Ejchmansa. Wszyscy obecni na brzegu stanęli na kolana, bowiem byli świadkami autentycznego cudu.

Biskup odmówił proponowanego mu awansu i na jednej z wysp zajął się z innymi duchownymi naprawianiem sieci i łowieniem ryb. Żartował wtedy, że słowa Chrystusa wypowiedziane do rybaków - Apostołów, że będą łowcami dusz ludzkich, współcześni zdecydowali odwrotnie, i ci co byli łowcami dusz stali się rybakami.

Jeszcze w drodze na Sołowki, w oczekiwaniu na statek, był w obozie przejściowym w porcie Kiem, nazywanym przedsionkiem piekieł. W tym czasie zmarł twórca rewolucji Lenin. Wszyscy więźniowie zmuszeni byli stać na baczność. Władyka Hilarion nie wstał nawet z pryczy, a więźniom później mówił czy wy wyobrażacie sobie jaki triumf zapanował w piekle gdy zjawił się tam Lenin.

Na wyspach wszystkie budynki, w tym wszystkie świątynie, były zamienione na cele więzienne. Najstraszniejsza była cerkiew tzw. siekiernaja, na kopule której znajdowała się latarnia morska. Był to karcer, z którego mało kto wracał żywy.

Jedyną świątynią nie zajętą była malutka cerkiew cmentarna. I w tej cerkwi władyka Hilarion zaplanował świętować Wielkanoc. Przekonał kierownika obozu, że należałoby pokazać światu, że i na Sołowkach istnieje wolność wyznania. Ejchmans - Żyd z pochodzenia, gdy usłyszał, że chcą świętować Paschę, wyraził zgodę. Być może gdzieś w zakamarkach jego duszy odżyły wspomnienia paschy żydowskiej. Gdy wiadomość tę Władyka przekazał duchowieństwu – zapanowała w obozie euforia. Jednakże po chwili ktoś zapytał: a w czym będziemy odprawiać nabożeństwo. Władyka z radości zapomniał poprosić o udostępnienie szat liturgicznych. Całe wyposażenie świątyń, w tym szaty liturgiczne zgromadzone były w muzeum, w największej sali Soboru Przemienienia. Ale i na to sprytni ludzie znaleźli sposób. Spili do nieprzytomności stróża muzeum, „wypożyczyli” od niego klucze i przynieśli do cerkwi wszelkie niezbędne do Liturgii wyposażenie oraz szaty. Wystąpiło w nich kilkadziesiąt biskupów i wielu duchowieństwa. I zaczęło się: „Da woskriesniet Boh i rastaczatsia wrazi Jeho”… a następnie „Christos Woskresie iz Miertwych smiertiju smiert’ popraw i suszczim wo hrobiech żywot darował”… Nabożeństwa słuchały całe Sołowki i Niebiosa. Było to chyba jedyne paschalne nabożeństwo w warunkach obozu, w którym uczestniczyły tysiące ludzi pozbawionych nie tylko wolności ale i wielu z nich nadziei na przeżycie. Po nabożeństwie, zanim stróż się obudził, do muzeum wróciły wszystkie pobrane przedmioty. Część z nich stanowiły, bogato zdobione i inkrustowane naczynia liturgiczne, jako dar carów.

W obozie było duże przeludnienie. Warunki sanitarne były bardzo złe. Ogromna masa insektów przyczyniała się do przenoszenia chorób. Do obozu przywleczono tyfus. Choroba szybko rozprzestrzeniała się i wielu ludzi zmarło.

W 1929 r. Władykę zwolniono z obozu i skierowano do Ałma-Aty na kolejne 3 lata. W drodze Władyka zmarł, był już zarażony tyfusem. Władze pozwoliły aby pochować Władykę w Petersburgu ale bez żadnych uroczystości. Pochowano go w Nowodiewiczym Monasterze . Wyglądał jak zasuszony starzec, choć był jeszcze w średnim wieku. Po latach relikwie przewieziono do Moskwy do Sretienskiego Monasteru, w którym Władyka był ostatnim przełożonym przed zamknięciem monasteru. Tam pozostał na zawsze. W 2000 r. lokalny sobór Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej zaliczył do grona świętych ponad tysiąc zamęczonych w obozach śmierci wielkich synów Rosji. W gronie tym znalazł się i biskup Hilarion. Imiona tysięcy innych zamęczonych świętych zna tylko Bóg. Dzięki modlitwom tej wielkiej duchowej armii odrodziła się Rosja, odrodziła się wiara w Boga. Nad ogromnymi przestrzeniami tego kraju znowu zabłysły kopuły świątyń.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Źródło: Żołnierze Chrystusa” 2008 r.
Kategoria: Relikwie i cudowne ikony | Dodał: pielgrzym (2018-03-26)
Odsłon: 22