Stosunki Zachód - Rosja - Relacje międzywyznaniowe <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Niedziela, 2016-12-11, 7:58 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Relacje międzywyznaniowe

Stosunki Zachód - Rosja

Jeszcze w XIX w. o stosunkach Zachód – Rosja pisano:

Spróbujcie przekonać oświeconą Europę Zachodnią co do Rosji. Bez szans.  Europa Rosji  nie  zna,  dlatego  że nie chce jej znać, inaczej mówiąc – zna tak jak tego chce, tj. stosownie do wcześniej ustalonych opinii, bazując na mniemaniach o własnej wyższości, dumie i nienawiści do tego kraju. Opinie te wynikają również z  odwiecznych dążeń Europy do podboju i zawładnięcia bogactw Rosji.

„Europie potrzebna jest Rosja niemądra, barbarzyńska, aby cywilizować ją po swojemu, wprowadzać tam reformację lub katolicyzm.  Ogromne  jej obszary  powinny ulec podziałowi. Niestabilna gospodarka Rosji to szansa na dotarcie do jej niezagospodarowanych ogromnych bogactw  naturalnych”. Tak mówił jeden z najbardziej  znanych polityków Zachodu – Churchil.

Żyjąc w Rosji do rewolucyjnej (pisał jeden z emigrantów rosyjskich) nikt z nas nie uświadamiał, do jakiego stopnia opinia społeczna Zachodu była ukierunkowana przeciwko Rosji i Cerkwi Prawosławnej. Zachodnie narody boją się naszej liczebności, naszych ogromnych przestrzeni, naszej jedności, naszej rosnącej siły, naszych postaw duchowych, naszej wiary i Cerkwi, naszej gospodarki i naszej armii. Narody te, dla samouspokojenia wmawiają w siebie pojęcia, że naród rosyjski to naród barbarzyński, tępy, nieudolny, przyzwyczajony do niewolnictwa, despotyzmu i bezprawia; a religijność jego to przesądy i puste obrzędy.

Zadajmy pytanie: Co tak bardzo się zmieniło w opiniach współczesnej Europy na temat Rosji?  Chyba niewiele. Stereotyp ten niestety funkcjonuje do dziś, szczególnie wśród fanatycznego społeczeństwa wyznającego katolicyzm.

Czytając takie oceny stajemy przed dylematem – jak pogodzić je z jakże inną rzeczywistością historyczną. Jak to możliwe, że taki „zacofany” naród rosyjski zdołał zbudować monarchię największą na świecie, nie tylko pod względem terytorialnym ale i tak trwałą na przestrzeni wieków; stworzyć jakże bogatą kulturę, owocami której w sferze literatury i filozofii, sztuki, poezji i architektury dotychczas odżywia się Zachód. Jak rosyjski człowiek zdołał znieść straszliwą zarazę komunizmu ze wszystkimi jej zbrodniami. I w końcu jak ten dziwny naród zdołał zachować w sobie wiarę w jedynego Boga, ideały męstwa, miłosierdzia, pokory i ofiarności – pomimo morza przelanej krwi i straszliwej bogoburczej tyranii, przed którą bledną nawet pogańskie prześladowania  w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.

A oto jakże wymowna wypowiedź  lorda Dalles - szefa wywiadu USA w Europie, późniejszego dyrektora CIA,  zarejestrowana w 1945 r. nakreślająca plany unicestwienia Rosji. 

„Posiawszy chaos w Rosji, niepostrzeżenie zamienimy ich wartości narodowe   fałszywymi i zmusimy ich w wartości te wierzyć. Znajdziemy tam swoich współpracowników. Epizod za epizodem, rozgrywać się będzie jedna po drugiej olbrzymia tragedia, prowadząca do unicestwienia jednego z najbardziej niepokornych narodów na  ziemi; ostatecznego, nieodwracalnego wygaśnięcia jego samoświadomości. Z literatury i sztuki stopniowo usuniemy ich elementy narodowe. Literatura, teatry, kino – wszystkie będą przedstawiać i wychwalać same najniższe ludzkie instynkty. Podtrzymywać  będziemy tak zwanych twórców, którzy będą rozsiewać w świadomości ludzi kult seksu, przemocy, sadyzmu i zdrady – słowem wszelkie zachowania negatywne.    W rządzeniu krajem wprowadzimy chaos. Będziemy niepostrzeżenie lecz aktywnie oddziaływać na zachowania urzędników – szerząc przekupstwo. Biurokratyzm będzie uważany na zjawisko pozytywne. Uczciwość i prawość będą wyśmiewane i uważane za przeżytek. Chamstwo i fałsz, pijaństwo i narkomania, strach przed innym człowiekiem, zdrada, nacjonalizm i walka narodów, przede wszystkim nienawiść i wrogość do narodu rosyjskiego – wszystko to będziemy umiejętnie i niepostrzeżenie kultywować. I tylko jednostki będą domyślać się co się dzieje. Jednakże zdołamy ich ośmieszyć w oczach społeczeństwa”.

Straszna to wizja,  po części  niestety zrealizowana w biednej Rosji.

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie dlaczego Zachód tak nienawidzi Rosji i najchętniej starłby ją z oblicza ziemi. Nienawiść ta trwa od wieków aż do chwili obecnej. Odpowiedź na to, jakże istotne, pytanie jest sprawą złożoną. Główne przyczyny takiego stanu rzeczy można upatrywać przede wszystkim w aspektach ekonomicznych oraz religijnych.

Wiadomo jest, że Rosja to nie tylko kraj olbrzymi terytorialnie ale i nadzwyczaj zasobny w bogactwa naturalne. Mówiło się, że występują tu minerały pokrywające całą tablicę Mendelejewa. Ogromne przestrzenie ziem uprawnych, jeszcze na początku ubiegłego wieku, dające zbiory zbóż mogące wykarmić pół Europy. Dziś „pokarmem” tym  jest ropa naftowa i gaz, bez których zachwiały by się gospodarki wielu krajów Europy. Jednym słowem, bogactwa Rosji są niezliczone i o tym doskonale wie Zachód. Niewątpliwie  jest to przyczyna odwiecznej ekspansji na wschód.  I chociaż dotychczasowe  wyprawy  czy to Napoleona, czy Hitlera zakończyły się haniebną klęską tych ostatnich – miliony Rosjan oddały swe życie za obronę ojczyzny.

Nie wydaje się jednak aby to mogło być główną przyczyną nienawiści do tego kraju? Otóż jest jeszcze coś, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Jest to religia. Rosja przyjęła chrześcijaństwo tysiąc lat temu. Przyjęła je z Bizancjum, a więc prawosławie. Wydarzenie to miało miejsce niemalże w tym samym czasie, gdy od  jedności chrześcijaństwa odpadł Zachód. Ku swojemu nieszczęściu kościół rzymsko-katolicki zaczął zmieniać już istniejące lub wprowadzać nowe dogmaty  o wątpliwej podstawie teologicznej, tym samym  naruszając kanony apostolskie i postanowienia pierwszych siedmiu Soborów Powszechnych. Na przykładzie tylko ustalonych na jednym z tych Soborów i podpisanych przez Watykan zasad obliczania dat Wielkiej Nocy, gdzie postanowiono, iż ktokolwiek zmieni te zasady będzie traktowany jako odłączony od Kościoła Powszechnego, widać że kościół rzymsko-katolicki sam się odłączył od tego Kościoła. Mało tego, według opinii wielu świętych prawosławnych – kościół katolicki, na skutek  zmian dogmatycznych, wpadł w herezję i utracił łaskę Ducha Świętego. Nie zmienia to postaci rzeczy twierdzenie Watykanu jakoby zbawienie jest możliwe wyłącznie w kościele rzymsko-katolickim.  Jak wiemy z doświadczenia nie może być dwóch prawd. Bezspornym jednak nośnikiem prawdy objawionej, przekazanej nam przez świętych apostołów i utwierdzonej na soborach powszechnych jest Prawosławie.  A  ostoją Prawosławia była i jest Rosja. I w ten sposób zbliżamy się, do ustalenia przyczyny odwiecznej wrogości Zachodu do tego kraju.  Nienawiść tę pielęgnuje Watykan dążąc wszelkimi sposobami do osłabienia Prawosławia i nasadzenia w jego miejsce katolicyzmu. To widać chociażby na przykładzie naszej cerkwi w Polsce.  Tak nie dawno katolicy, a więc słudzy Watykanu, mordowali prawosławne duchowieństwo, burzyli setki naszych świątyń,  siłą zmuszali nas do unii. I jeszcze  dziś takie zjawiska obserwujemy m.in. na Ukrainie Zachodniej. Strach jest nazwać te czyny po imieniu, bowiem zaiste noszą one cechy czasów ostatecznych, gdy do walki z  Kościołem Chrystusowym wystąpi Antychryst.

Ale przed zakończeniem rozważań Wschód – Zachód cofnijmy się na moment do początków tych nienajlepszych stosunków pomiędzy sąsiadującymi ze sobą cywilizacjami. Zacytujmy jedno z najstarszych dzieł poświęcone tej problematyce. Jest to „Posłanie do księcia o wierze łacińskiej” pióra św. Teodozjusza, założyciela Kijewo-Pieczerskoj Ławry. Jest to swojego rodzaju testament duchowy z XII w. Pisał w nim:

„Ja, Fiedos, monach marny, rab Przenajświętszej Trójcy, Ojca i Syna i Świętego Ducha, urodzony i nauczony przez rodziców prawosławnych, by od wiary łacińskiej trzymać się z daleka, ich obrzędów nie naśladować, ich komunii nie przyjmować, ich nauk nie słuchać, ich obyczajów się brzydzić;  córek swych za mąż za nich nie wydawać ani ich córek nie brać; nie bratać się z nimi,   albowiem oni krzywo wierzą i nieczysto żyją… Odpuszczenia grzechów nie u Boga proszą, tylko u księży – za pieniądze. A księża ich żon nie mają, tylko ze służącymi dzieci płodzą. Ich biskupi śpią z nałożnicami i na wojny chodzą. Ikon nie całują ni relikwii świętych.  Martwych kładą na zachód nogami. Chrzczą, raz zanurzając, my – trzy razy. My, chrzcząc, mażemy mirrą i olejem, oni zaś sól sypią w usta chrzczonemu. Ducha Świętego nazywają pochodzącym od Ojca i Syna. My nie mówimy:  i od Syna. I tym podobnych rzeczy u nich wiele, nieprawych i wykolejonych; ich wiara do zguby wiedzie, ich dzieła są gorsze niż u żydów. Zatem strzeż się  synu krzywowierców i wszelkich biesiad z nimi, bo i nasza ziemia ich pełna. Ten tylko uratuje duszę, kto w Prawosławnej Wierze żyje, bo nie ma innej, lepszej niż nasza, czysta i święta Wiara Prawosławna. Pozostając w Niej, od grzechów się zbawisz i od mąk piekielnych, i życia wiecznego dostąpisz, i będziesz ze Świętymi się radował. A żyjących w innych wiarach: w katolickiej, w muzułmańskiej lub w ormiańskiej – nigdy nie ujrzą życia wiecznego”.

Posłanie świętego Teodozjusza jest nadal żywe w ruskim prawosławiu, zwłaszcza w klasztorach. Jego tezy nieraz były powtarzane przez świętobliwych ojców jak np. św. Ambrożego, starca Optinskiego, przestrzegającego w listach do wiernych przed łacińską herezją, czy św. Jana z Kronsztadu, który nie widział szans na połączenie się z kościołem katolickim.  Wybitny teolog prawosławny XX w. św. Iłarion (Troicki) umęczony na Sołowkach, pisał: „Prawda Cerkwi została na Zachodzie  wypaczona po odpadnięciu Rzymu od Cerkwi, a Królestwo Boże przypomina tam królestwo z tego świata. Katolicyzm, ze swoim najemniczym stosunkiem do Boga, z rachunkami dobrych uczynków i imitacją zbawienia, zafałszował chrześcijańską ideę Cerkwi w świadomości wiernych”.

Takie opinie o katolicyzmie w Rosji nie są odosobnione. W większości autorami ich były, wybitne postacie z życia Cerkwi Prawosławnej, zaliczone do grona świętych.  Nie można więc ich autorom przypisywać jakichkolwiek innych niż teologiczne pobudek do wygłaszania takich opinii o katolicyzmie.

Należy ponadto stwierdzić, że pomimo istotnych różnic teologicznych pomiędzy omawianymi kościołami, nigdy Cerkiew Prawosławna nie prowadziła wojen religijnych, a tym bardziej skierowanych przeciwko kościołowi katolickiemu. Nie znane są przypadki odbierania katolikom ich świątyń, narzucania im wiary prawosławnej lub prowadzenia prozelityzmu, czyli krzewienia  prawosławia wśród  katolików. Niestety Watykan czyni to wobec prawosławnych  przy wykorzystaniu czy to środków finansowych czy nawet podstępu. Zjawiska te występują jeszcze dzisiaj na „pogorzeliskach” Cerkwi Prawosławnej w Rosji, Cerkwi, za którą życie oddały setki tysięcy jej wyznawców, niezliczona ilość duchowieństwa i mnichów.  

I w tym znajdujemy odpowiedź na pytanie: dlaczego jak dotąd nie doszło do spotkania patriarchy Rosji z papieżem.

Na tej płaszczyźnie widać jak na dłoni - dlaczego Zachód nie lubi Rosji, bo Rosja to inny świat, świat Prawosławia, od którego przez własną wyniosłość Zachód odpadł i podświadomie do dziś tego żałuje.   

_________________________          

Oprac. na podst.: „Symfonia Rosyjska”                                                                                       

                                                                                                                                                          

Kategoria: Relacje międzywyznaniowe | Dodał: pielgrzym (2009-10-12)
Odsłon: 930