STARZEC MIKOŁAJ - Tradycje prawosławia <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 5:57 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Tradycje prawosławia

STARZEC MIKOŁAJ
Na zachodnich rubieżach Rosji, praktycznie na granicy z Estonią, znajduje się Jezioro Pskowskie. Zarówno samo jezioro jak i jego otoczenie jest miejscem szczególnym. W pobliżu jeziora rozlokował się wielki, niezwykły Męski Monaster Pskowsko-Pieczerskij, zasługujący na miano perły monastycyzmu rosyjskiego z racji pielęgnowanego w nim starczestwa. Ale oto z woli Bożej na maleńkiej wysepce Zalit, nieco powyżej Pskowa, zajaśniało jeszcze jedno światło Prawosławia. Światłem tym był starzec Mikołaj. Przyjrzyjmy się bliżej tej świętej postaci.
 
Mikołaj Gurianow (takie miał nazwisko) urodził się 24 maja 1909 r. we wsi Czudskije Zachody w guberni petersburskiej. Od dzieciństwa przysługiwał w cerkwi. Miłość do świątyni była właściwa całej rodzinie Gurianowych. Mikołaj uczył się w Gatczynie i Petersburgu. W latach trzydziestych przeszedł ciernistą drogę wyznawców i męczenników rosyjskich. Był aresztowany i przechodził przez etapy i zesłania. Jego posługa duszpasterska zbiegła się z ciężką próbą dla narodu rosyjskiego - Wielką Wojną Ojczyźnianą. Będąc na terenach okupowanych przez Niemców, skierowany był to Rygi. Tu w 1942 roku, pozostając w celibacie, przyjął świecenia kapłańskie. Początkowo służył w monasterze ryskim, a następnie w monasterze Św.Ducha w Wilnie. Do 1954 r. był proboszczem jednej z parafii na Litwie. W 1951 r. ukończył seminarium duchowne i rozpoczął zaoczne studia w Petersburskiej Akademii Duchownej. W 1958 r. został mianowany proboszczem cerkwi św.Mikołaja na wyspie Zalit. Posługę duszpasterską sprawował przez 44 lata swojego życia. Tu, z dala od „świata” dojrzeje w ojcu Mikołaju niezwykły owoc pełen łaski Ducha Świętego. Post, modlitwa i trud - były stopniami jego wzrastania duchowego. Oprócz duchowej posługi dla niewielkiej parafii, ojciec Mikołaj zadbał, że z niemal pustynnej wyspy stała się oazą zieleni. Wyspa zmieniła się nie tylko zewnętrznie, ale i duchowo. Ojciec Mikołaj uczył miłością i osobistym przykładem. Mówił, że najważniejsze rzeczy są nie tu i teraz, ale tam, w przyszłym życiu. I każde najmniejsze zwycięstwo nad sobą, nad marnymi, grzesznymi obyczajami świata - to krok ku szczęśliwemu, przyszłemu życiu.
 
Fenomenem ojca Mikołaja było to, że nie wiele przebywał w monasterach, nie posiadał opiekuna duchowego, ani też doświadczonego spowiednika. Jego dary starczestwa zrodziły się pod bezpośrednim oddziaływaniem Boga. Podobnie było z wielkimi anachoretami jak Maria Egipska czy Antoni Wielki. Wymagało to niezwykłej wiary i modlitwy. U ojca Mikołaja dary Ducha Świętego zajaśniały w najtrudniejszym okresie życia Cerkwi prawosławnej w Rosji. W kraju została rozpętana bezprzykładna kampania zmierzająca do unicestwienia Cerkwi. Do końca 1937 r. wszystkie rosyjskie monastery zostały zlikwidowane. Mnisi i mniszki rozstrzelane bądź zesłane do łagrów. Każde potajemne próby zachowania mniszego trybu życia w warunkach totalitarnego reżimu skazane były na niepowodzenie. I oto w czasie rozpasania okropności bezbożnego ustroju, podkopującego sam korzeń wielowiekowego drzewa rosyjskiego Prawosławia, w okresie kiedy młodzież w kraju od najwcześniejszego dzieciństwa poddawana była najsurowszej obróbce ideologicznej, kiedy po nieobjętych przestrzeniach Rosji zwycięsko kroczył ateizm i bezbożnictwo, z dala od tych wszystkich poczynań opatrzność Boża kształtowała starca - postać niebywałej skali i wyjątkowej siły ducha. Wszystko to było wtedy nikomu nieznane i stanowiło Bożą tajemnicę.
 
Odkrycie starca dla „świata” nastąpiło wraz z upadkiem reżimu radzieckiego. Od tego czasu Cerkiew rosyjska przyjęła swój „drugi chrzest” - powrót narodu do wiary. Zaczęto odkrywać nowe parafie, z gruzów podnosić zburzone cerkwie i monastery. Wystąpiło zjawisko niespotykane w historii, kiedy burzyciele świątyń i ich synowie przystąpili do odbudowy. Jednakże jak mówią Święci Ojcowie - o wiele łatwiej jest podnieść świątynie z gruzów, niż odbudować w sercach ludzi wiarę w Boga. Nie łatwo było ludziom umacniać w sobie zasady nowego życia. Ludzie okazali się okaleczeni wieloma latami bezbożnictwa. Potrzebne było wsparcie duchowe dla tej owczarni. I wsparcie takie Bóg zesłał w osobie starca Mikołaja. Jego wyjątkowy dar przenikliwości, niezwykle budująca siła jego słów wywoływała w ludziach zasadnicze zmiany. I lud popłynął na wyspę Zalit jak Rosja „długa i szeroka”, o każdej porze roku - w mróz i słotę. Tam, na lądzie kipiał wir ludzkich namiętności, wybuchały kryzysy polityczne i ekonomiczne, przychodziły i odchodziły w niebyt parlamenty i rządy, a tu rozstrzygały się zawsze te same, niezmienne problemy: „Jak dostąpić zbawienia, jak pojednać się z Bogiem i bliźnimi? Jaki sens i jaki cel mają nasze choroby, nieszczęścia i cierpienia?” Można było przeżyć całe życie i nie znaleźć na nie odpowiedzi. A można było przyjechać tutaj, ujrzeć promienne oblicze starca, doświadczyć radości zetknięcia się z tajemnicą Królestwa Bożego i wrócić już innym człowiekiem.
 
Starzec Mikołaj posiadał dar poznawania ludzkich dusz, ich problemów i dar stosownych porad duchowych. Miłość, wyrozumiałość i cierpliwość wobec bliźniego były głównymi punktami jego nauki. Sam był wyrozumiały i łaskawy wobec skruszonych serc. Widział jasno minione, teraźniejsze i przyszłe życie oczekujących na jego pomoc i modlitwę. Znając całą prawdę o człowieku, nie pozwalał sobie na żadne uwagi, mogące zranić albo naruszyć miłość własną człowieka. Słowa starca tchnęły jakąś wyższą, niebiańską mądrością i choć były proste - człowiek nieomylnie rozpoznawał w nich wolę Bożą, odzyskiwał duchową zdolność widzenia, uwalniając się od narzuconych przez życie poglądów, zaczynał w innym świetle widzieć swoją drogę życiową, nagle uświadamiał sobie swoją fałszywość wobec Boga, samego siebie i innych ludzi. Ci, którzy to przeżyli, wyjeżdżali z wyspy z uczuciem głębokiej wdzięczności za przeżyte objawienie, w rezultacie którego znajdowali w sobie nowe siły do dalszego życia w Bogu.
 
Starzec Mikołaj był ”drożdżami, na których wyrastała prawosławna religijność. Był duchową siłą, która wnikała do dusz nie tylko tych ludzi, którzy przyszli do Chrystusa, ale i wczorajszych komunistów i nawet zmuszała ich do oddawania czci Bogu. Nowo ochrzczona Rosja otrzymywała jasny i namacalny wyraz tego, czym jest prawosławna świętość.
 
W ciągu całego życia starca przychodziły do niego tysiące ludzi i on wpatrywał się uważnie w ich dusze. Na pytanie: co najbardziej niepokoi jego w duszach współczesnych ludzi, odpowiadał: Niewiara, nawet u prawosławnych chrześcijan. Powtarzał też: „Dla kogo Cerkiew nie jest Matką, dla tego Bóg nie jest Ojcem”.
 
Uwieńczeniem całego życia starca, wonnym owocem jego poświęcenia stała się wielka tajemnica jego modlitwy. Tajemnicą pozostało to, czego świat uniknął na skutek jego modlitw. Ile gniewu zastąpił miłością Wszechmogący Sędzia dzięki modlitwom ojca Mikołaja. O sile modlitwy takich ludzi mówił św. Sylwan: „Kiedy nie będzie na ziemi modlących się za nią, świat się skończy, nastąpią wielkie nieszczęścia, one już teraz są. Świat się rozpada, zbierając następstwa grzechu i bezprawia… i jeżeli jeszcze utrzymuje się na fali, to tylko dzięki twórczej sile modlitwy świętych, żyjących miłością Chrystusa”. „Dzięki nieznanym światu świętym - mówił archimandryta Sofroniusz - zmienia się bieg wydarzeń historycznych, a nawet kosmicznych. Dlatego każdy święty jest zjawiskiem kosmicznym, którego znaczenie wybiega poza granice ziemskiej historii w świat wieczności. Święci to sól ziemi; oni są sensem jej istnienia; oni są tym owocem, dzięki któremu ona trwa. A kiedy ziemia przestanie rodzić świętych, wtedy odejdzie od niej siła, powstrzymująca świat przed katastrofą. Każdy święty stanowi drogocenny, wieczny skarb całego świata, choć świat nie chce o tym wiedzieć i często zabija swoich proroków”…
 
Całe życie starca Mikołaja było kontynuacją w duchu i w prawdzie wielkiego dzieła całego grona prawosławnych starców: wielkich starców Optynoj Pustyni, Pskowsko-Pieczerskich i wielu innych. Jego imię znane było w całym prawosławnym świecie. To nie przypadek, że na malutką wysepkę Zalit do starca Mikołaja przybywali mnisi z Atosu, a nawet z Jerozolimy. Patriarcha Wszech Rusi Aleksy II nazwał starca Mikołaja „filarem rosyjskiego starczestwa”.
 
Do Boga odszedł 22 sierpnia 2002 roku w wieku 93 lat. Spełnił starzec Mikołaj w swoim życiu szczególną rolę: pod sam koniec strasznego XX wieku, świadczył o prawdzie Chrystusowej ludziom odłączonym od Boga i Jego Cerkwi. I Rosja w trzecie tysiąclecie wkroczyła w zdecydowanie innej postaci, już jako Rosja prawosławna.
Kategoria: Tradycje prawosławia | Dodał: pielgrzym (2010-11-23)
Odsłon: 1138