SENS KRZYŻA CHRYSTUSOWEGO - Rozważania teologiczne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 5:55 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Rozważania teologiczne

SENS KRZYŻA CHRYSTUSOWEGO

Od  dawna  ludzie  zadają  sobie pytanie dlaczego wszechmogący Bóg, stwórca świata widzialnego i niewidzialnego,  musiał zstąpić na ziemię, przyjąć na siebie ciało upadłej istoty, przecierpieć znieważenia, pobicia by w końcu w straszliwych cierpieniach umrzeć na Krzyżu. Czy nie istniały inne możliwości wybawienia z grzechu i śmierci upadłego człowieka? Czy śmierć Chrystusa na  Krzyżu była nie do uniknięcia?  Wydaje się, że  rozum ludzki jest bezsilny aby odpowiedzieć na te pytania. Jedynie co jest  pewnikiem w tajemnicy zbawienia to niewypowiedzialna miłość Boża wobec Swojego stworzenia, która legła u podstaw wcielenia Zbawiciela. „Tak umiłował Bóg świat, że oddał Syna Swojego Jednorodzonego aby każdy kto uwierzy w Niego nie zginął ale miał żywot wieczny”.

Aby zrozumieć co dla ludzkości uczynił Chrystus po przez Swoje wcielenie, Golgotę i chwalebne Zmartwychwstanie, powinniśmy wiedzieć przede wszystkim co stało się   z naszymi  prarodzicami  w raju, a w konsekwencji  i z nami  jako ich potomkami.         

Biblia informuje nas, że pierwsi mieszkańcy raju byli istotami, które mogły bezpośrednio obcować z Bogiem. Ich relacje z Bogiem były nawet bliższe niż   Aniołów. Aniołowie uwielbiają Boga ale jednocześnie  pełni są trwogi (trepieszczut)  przed wielkością Majestatu Stwórcy.  Adam natomiast rozmawiał z Bogiem jak syn z Ojcem. Był jedyną istotą stworzoną na obraz i podobieństwo swojego Stwórcy.  Bóg  obdarzył go nieopisanym dobrodziejstwem i podporządkował mu całą przyrodę. Jednakże upadły anioł  - zły duch  pozazdrościł tej wielkości i słodyczy raju i dlatego  podszeptał prarodzicom, że mogą być jeszcze kimś większym, na przykład jak sam Bóg. Obietnica była tak kusząca, że złamali oni jedyne obowiązujące ich przykazanie Boże. Skutki upadku były natychmiastowe. Ciała i dusze prarodziców uległy radykalnej przemianie. Grzech spowodował, że ciała ich upodobniły się do ciał zwierząt. Utracili podobieństwo Boże i zaćmiły w sobie obraz  Stwórcy. Ich dusze napełniły się  wszelakimi żądzami i namiętnościami oraz skłonnością do czynienia zła. Najstraszniejszym skutkiem upadku była niewątpliwie śmierć. „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” – taka była wyrocznia Boża wobec upadłego Adama.

Skażenie dusz i ciał naszych prarodziców, nazywane skazą genetyczną  (rodowym powrieżdienijem)   zaczęło być przekazywane kolejnym pokoleniom.  Ogarnęło ono cały rodzaj ludzki, który znalazł się w okowach zła,  zatracił wiedzę o Bogu, a po śmierci wszyscy trafiali do szeolu, czyli piekieł.  Sytuacja taka trwała tysiąclecia, aż do momentu zstąpienia na ziemię Zbawiciela, czyli Drugiej Osoby Trójcy Świętej.  

Święci ojcowie mówią, że ten niewypowiedzialny akt miłosierdzia Bożego miał na celu przywrócenie utraconych relacji  pomiędzy Bogiem i człowiekiem,  umożliwienie  człowiekowi odzyskania stanu w jakim znajdował się Adam przed upadkiem. „Bóg stał się człowiekiem ażeby człowiek stał się Bogiem”.  Dlatego Chrystus  przyjął na Siebie  ciało  identyczne  jak u  wszystkich  ludzi, to jest ciało śmiertelne, jednak   wolne od rządz i namiętności, bowiem poczęcie w łonie Przenajświętszej Dziewicy Marii było w wyniku  zstąpienia  Ducha Świętego („Duch Święty zstąpi na Ciebie i  moc Najwyższego zacieni Cię”).  Dlatego Chrystus żyjąc na ziemi nie zgrzeszył,  był  bowiem  Bogoczłowiekiem.

Co do Golgoty, u  Ewangelistów  znajdujemy zapis słów Chrystusa, wypowiedzianych do Apostoła Piotra, który być może nieświadomie, kierowany miłością do Zbawiciela,  sugerował uniknięcie Golgoty. Na to Chrystus zareagował  stanowczo: „Odejdź ode mnie szatanie”. Potwierdza to, iż Golgota była częścią realizacji planu Bożego - wybawienia rodzaju ludzkiego od wiecznej śmierci. Chrystus przyjął na siebie   grzechy świata – „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” -   powiedział  Jan Chrzciciel wskazując na Chrystusa. Dobrowolnie przecierpiał wszystko co  najgorsze, co opanowany przez szatana człowiek, mógł wymyślić dla upokorzenia  i zabicia  w strasznych męczarniach innego człowieka. Krzyż, traktowany jako symbol haniebnej śmierci, stał się symbolem naszego zbawienia. Chrystus, będąc jeszcze w grobie („wo grobie płotski, wo adie że z duszeju jako Bog”) zstąpił do piekieł, skruszył potęgę szatana  i uwolnił przetrzymywanych tam  świętych.

Istnieje teoria, że  Chrystus złożył Samego Siebie w ofierze przed sprawiedliwością Bożą za grzechy świata. Stanowisko  takie reprezentuje m.in. Kościół katolicki. Nazywa to odkupieniem, czyli zadośćuczynieniem sprawiedliwości Bożej. Nie ukrywamy, że teorie takie z katolicyzmu przeniknęły i do Kościoła prawosławnego.      Jednakże oficjalne stanowisko Prawosławia  nie podziela  takich  teorii. Chrystusa nazywamy nie Odkupicielem lecz Zbawicielem.        

Przez  chwalebne Zmartwychwstanie  Chrystus przemienił  Swoje ciało, które  stało się zarówno duchowym jak i fizycznym. Z grobu wyszedł Zbawiciel nie naruszając zapieczętowanego wejścia,  Apostołom  zjawiał się przez zamknięte drzwi. Pokazywał  Swoje rany i aby rozwiać obawy Apostołów przyjmował pokarm i  wyjaśniał, że duch ciała ani kości nie posiada.  I w końcu Swojej misji  z takim  przebóstwionym  ciałem Chrystus  wstąpił na Niebiosa  i zasiadł po prawicy Boga Ojca.

Przez Swoje wcielenie i  chwalebne Zmartwychwstanie  Chrystus, dla wszystkich ludzi poszukujących zbawienia, uczynił  Niebo otwartym. Dał  realną możliwość, jeszcze tu na ziemi poczuć przedsmak raju.  Nauczał  jak tego dostąpić. Księgę,   wskazującą nam drogę do zbawienia, nazywamy Ewangelią. Jest ona dostępna niemal w każdym zakątku świata. I wyłącznie  od  działań naszej wolnej woli zależy  czy przyjmiemy ten wielki dar łaski Bożej, czy go odrzucimy.

Oprócz św. Ewangelii Chrystus powołał do życia Swój Kościół i wyposażył go w zbawienne sakramenty. Dzięki  nim przyjmujemy dar łaski Ducha Świętego i  stajemy się członkami Kościoła, który jest namiastką Królestwa Bożego na ziemi. Według  św. ojców bycie członkiem tej Boskiej wspólnoty jest niezbędnym warunkiem  dostąpienia zbawienia.  Jednakże bez naszej woli, bez naszego  wysiłku, naszych starań Bóg „na siłę” nikogo nie zbawi.

Niezliczone  rzesze świętych mężów i niewiast podjęły ten wysiłek i wspierani łaską Ducha Świętego dostąpiły zbawienia.  I znowu człowiek  może obcować z Bogiem jak niegdyś w raju Adam.  Przez akt wcielenia Boga Słowa  została przywrócona upadłej, tonącej w grzechu ludzkości, możliwość powrotu do miejsca „przygotowanego dla nas od  stworzenia świata”. O miejscu tym Apostoł Paweł powie:  „Oko ludzkie nie widziało i rozum nie wyobraża co przygotował Stwórca miłującym Go”. Musimy jednak wiedzieć, że  jedyną możliwością aby tam trafić jest włożenie na siebie „stosownego odzienia”, czyli:  wiara w Chrystusa i życie wg Jego przykazań.   

Doświadczenia wielkiej rzeszy świętych wskazują, że słodycz raju zaczyna się tu, na ziemi. Większość z niż wyrzekła się elementarnych zdobyczy cywilizacji. Zamieszkała w dzikich jaskiniach czy  w głuszy leśnej gdzie w nieustannej modlitwie i wyrzeczeniach doznawała niewypowiedzialnej szczęśliwości, wynikającej z obcowania z Bogiem.  Nie można   żądać aby wszyscy ludzie w analogiczny sposób izolowali się od świata. Dostąpić zbawienia można, choć nie łatwo, żyjąc w   świecie. Najważniejsze abyśmy  podążali za Chrystusem i postępowali zgodnie z Jego świętymi przykazaniami. 

 

 

Kategoria: Rozważania teologiczne | Dodał: pielgrzym (2016-01-17)
Odsłon: 163