S T A R C Z E S T W O - Tradycje prawosławia <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:27 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Tradycje prawosławia

S T A R C Z E S T W O
Dla słowa starczestwo nie znajdujemy odpowiednika w języku polskim, a być może i w innych językach.Jest to poniekąd zrozumiałe, bowiem nigdzie poza prawosławiem nie wystąpiło w historii zjawisko określane tym mianem. A jest to zjawisko szczególne, dobitnie świadczące czym naprawdę jest Prawosławie. Inne wyznania chrześcijańskie dążą aby człowieka uczynić istotą dobrą, szlachetną, powszechnie szanowaną. Prawosławie dąży jednak do czegoś wyższego - aby człowieka uczynić istotą świętą. Stąd tyle w prawosławiu jest nauki o przebóstwieniu człowieka, o możliwości zbliżenia się do Boga, do godności i stanu w jakim był nasz praojciec Adam przed upadkiem. I stan taki osiągają ludzie. Osiągali go pustelnicy, którzy dla zbawienia swoich dusz izolowali się od świata, zamieszkiwali nieraz w dzikich pustyniach i rozpadlinach ziemi, nie dbając o jakiekolwiek wygody, a nawet żywność. O ludziach tych mówiło się, że świat nie jest ich godzien. Tak było przez wieki, poczynając od pustyń Egiptu, Synaju, Palestyny, Kapadocji, Grecji, Atosu i Rosji.
 
Skoro zatrzymaliśmy się na Rosji spróbujmy spojrzeć na ten wielki kraj pod tym szczególnym kątem, kątem świętości. Jak wiemy w Rosji było wielu świętych. Jednakże nie uświadamiamy sobie występowania zjawiska starczestwa w okresie wydawałoby się największego upadku wiary w tym kraju, najstraszniejszych chyba w historii prześladowań wyznawców prawosławia. I gdy na ogromnych przestrzeniach tego kraju królował ateizm, zraszając ziemię krwią milionów niewinnych ofiar, z woli Bożej zachowali się ludzie, którzy byli prawdziwym zaczynem obecnego odrodzenia się Rosji, odrodzenia się prawosławia w tym kraju. Spróbujmy wyjaśnić kim byli ci ludzie. Najprościej byłoby odesłać czytelnika do lektury ostatnio wydanej w Moskwie książki „Wielcy starcy dwudziestego wieku”. Jest to bez wątpienia lektura niezwykła.
 
Ale wracając do postawionego pytania. Odpowiedzieć można krótko - byli to wielcy święci, nosiciele łaski Ducha Świętego. Założycielem starczestwa w Rosji był Paisjusz Wieliczkowski. Starczestwo bujnie zakwitło w XIX wieku w męskim monasterze Optinoj Pustyni, w pobliżu Kozielska. Powstała tam swoista sztafeta mnichów-starców obdarzonych szczególną łaską Ducha Świętego. A oto imiona niektórych z nich: Warsonofij, Anatolij, Nektarij, Nikon, Leonid, Ambroży. Było ich w sumie czternastu. Garnęli się do nich nie tylko zwykli ludzie, ale i wielcy pisarze tamtych czasów. Bywał tu i Dostojewski, i Gogol i nawet Lew Tołstoj. Poszukiwali wsparcia duchowego i odpowiedzi na nurtujące ich pytania dotyczące sensu życia. Dziś do relikwii tych świętych mężów podążają pielgrzymi z całej Rosji.
 
Zjawisko starczestwa powtórzyło się w XX wieku i to w skali nie spotykanej, najwidoczniej dostosowanej przez Opatrzność do sytuacji w jakiej znalazła się cerkiew prawosławna w Rosji. Napisane bowiem jest, że „gdzie króluje zło tam obficie posyłana jest łaska Ducha Świętego”. I łaską tą obdarzonych zostało wiele dziesiątków świętych. Byli to głównie mnisi, duchowni różnych szczebli, a także osoby świeckie. Jak wynika z ich życiorysów, od młodzieńczych lat byli już wybrańcami Bożymi. Jednak nikt nie staje się świętym samoistnie. Konieczna była wielka nieustanna modlitwa, pokora i ogromne wyrzeczenia. Ludzie ci wstępowali na drogę życia zakonnego pomimo realnych zagrożeń ze strony ateistycznych władz. Byli świadomi jaki los ich czeka, gdyż na ich oczach masowo likwidowano duchowieństwo, unicestwiano świątynie i monastery. I pomimo to dzięki nieustannej modlitwie i wyrzeczeniom stawali się godnymi pozyskania darów łaski Ducha Świętego. I niekoniecznie było to związane z ich wiekiem, lecz stopniem doskonałości duchowej. Wierzący lud, prowadzony jakąś niezwykłą siłą, odnajdywał w tych ludziach swoich duchowych przewodników i garnął się do nich po pomoc i poradę jak żyć w tak trudnych czasach. I starcy ci udzielali im porad. Odkryte im były łaską Ducha Świętego tajniki dusz poszukujących pomocy. Znali ich problemy, nawet ich imiona. Często nie pytani odpowiadali przychodzącym na nurtujące ich pytania. Potrafili z tłumu wyłonić osoby będące na skraju załamania psychicznego, przygnębieni nieszczęściem. Posiadali dar porad duchowych, dar uzdrawiania chorych i to często gdy medycyna była już bezsilna. Niektórzy z nich nawet wskrzeszali zmarłych. Dary swoje ukrywali przed ludźmi aby ich nie wywyższano. Przyjmowali wiernych z nieukrywaną radością, niemal z ojcowską łaską. Życie prowadzili w odosobnieniu. Znali czas swojego odejścia z tego świata. Modlili się za wszystkich, za cały świat. Przypomnijmy chociaż niektóre imiona tych świętych mnichów: Zosima, Nił, Kuksza Odesskij, Serafin Wyryckij, Łukasz Wojno-Jasienieckij, Sebastian Karagandyjski, Jan Maksymowicz, Sawa Pskowsko-Pieczerski, Jan Krestiankin, Mikołaj Gurianow, Amfiłochij Poczajowski, Iłarion Troickij i wielu innych.
 
Ich świętości nie mógł znieść nienawistnik rodzaju ludzkiego. Dlatego natchniona przez niego bogoburcza władza traktowała starców za największych wrogów swojej polityki i podjęła przeciwko nim niespotykane prześladowania. Wyroki serwowano od kilku do kilkunastu lat gułagów, obozów karnych i więzień. Stopień zdziczenia strażników obozów i metody upodlenia więźniów były prawdziwym przedsmakiem piekła. Gnano nieraz starców z tysiącami innych niewinnych ludzi, z których z głodu i wycieńczenia nie wielu docierało do miejsc przeznaczenia. Były też przypadki, że jedynie starzec, dzięki modlitwom, przeżył na silnym mrozie dziesiątki kilometrów marszu. Inny zamknięty w metalowym bunkrze, gdzie zwykle zamarzali skazańcy po kilku godzinach, przeżył dwie doby. Pytany czym się ogrzewał? Odpowiedział - modlitwą. I gdziekolwiek przebywali, w więzieniach czy obozach, wszędzie nawet wielcy przestępcy znajdowali dla nich szacunek i słuchali ich nauk. Wielu dzięki nim uwierzyło w Boga. Cierpienia swoje przyjmowali z pokorą, uważali je za dar Opatrzności Bożej służący dla ich zbawienia i dla zbawienia innych.
 
Tylko w krótkich okresach wolności starcy rosyjscy wracali do rozproszonej braci zakonnej czy swoich rodzin. I znowu płynęła do nich fala poszukujących pomocy i wsparcia duchowego. Kończyło się to kolejnymi aresztowaniami. Wielu z nich przyjęło śmierć męczeńską. Ich cierpienia, a nawet ofiara życia nie były daremne. Przeprowadzili oni Rosję przez straszliwą próbę doświadczeń, przekazując z pokolenia na pokolenie iskierkę prawdziwej wiary Chrystusowej. Wierzyli, że ojczyzna ich zmartwychwstanie i odrodzi się wiara prawosławna. Wiara ich i nadzieje spełniają się dziś na naszych oczach. I gdy ustały prześladowania, z gruzów podniesiono tysiące świątyń, odnowiło się życie zakonne - imiona starców wpisane zostały złotymi literami do księgi świętych. W 2000 r. w rocznicę Wielkiego Jubileuszu zstąpienia na ziemię Zbawiciela, do grona świętych zaliczono w Rosji ponad 1000 osób. Lista ta z pewnością nie jest kompletna. Imiona tych, którzy oddali swoje życie za prawosławie zna jedynie Bóg.
 
Pielgrzymując do monasterów Atosu czy Rosji nabieramy przekonania, że i w naszych czasach nie wygasło starczestwo. Świadczy o tym zarówno forma życia wielkich schimików (najwyższy stopień ascezy) jak i fala pątników poszukujących kontaktu z nimi. I chociaż obecnie wydaje się, że świat uwolnił się od prześladowań za wiarę, za to pogłębia się w otchłań ateizmu. Stąd dla ratowania świata konieczna jest wielka modlitwa. I taką modlitwę zanoszą do Boga wielcy starcy. Należy wierzyć, że ich modlitwy uratują świat przed zagładą.
Kategoria: Tradycje prawosławia | Dodał: pielgrzym (2011-03-02)
Odsłon: 1580