PRZENAJŚWIĘTSZA BOGARODZICA - Rozważania teologiczne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:25 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Rozważania teologiczne

PRZENAJŚWIĘTSZA BOGARODZICA
W całym chrześcijańskim świecie Przenajświętsza Bogarodzica, pośród niezliczonego grona świętych, zajmuje miejsce szczególne. Dla chrześcijan stała się Ona prawdziwą Matką, bo któż lepiej rozumie nas, nasze cierpienia niż Ta, której udziałem były tak wielkie cierpienia. Szczególna jest adoracja Matki Bożej w Prawosławiu. Nie wyobrażamy sobie ani nabożeństw, ani naszych codziennych modlitw bez uwielbienia Bogarodzicy. I chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że modlitwy i pieśni liturgiczne, poświęcone Matce Bożej, zaliczane są do arcydzieł zarówno pod względem treści jak i melodyjności. Jak wiemy treść wszystkich nabożeństw i niezliczonej ilości modlitw jest dziełem w większości mnichów, natchnionych Duchem Świętym. Jednakże przy powstawaniu modlitw i hymnów Maryjnych wyczuwalny jest udział samej Bogarodzicy. Dwie modlitwy powstały nie ręką ludzką napisane - jest to „Ojcze nasz” – wypowiedziane przez samego Zbawiciela oraz „Dostojno jest’...”  (Godne jest) - wyryte   na płycie kamiennej na Atosie palcem Anioła.
 
W każdej  prawosławnej świątyni znajdujemy wiele ikon Matki Bożej. Jedną z głównych ikon prawosławnych jest tzw. Deisis. Jest to ikona samego Boga - Jezusa Chrystusa w otoczeniu Matki Bożej i św. Jana Chrzciciela. To ich Kościół umiejscawia najbliżej Tronu Bożego jako naszych orędowników. Dowody ich modlitw za nas grzesznych doświadcza wielu wierzących. Jest to niezliczona ilość cudów uzdrowień czy wybawienia z jakichś nieszczęść. Matka Boża wiele razy zjawiała się świętym, a w ostatnich czasach pojawiała się nawet na polach bitew II Wojny Światowej czy na Kaukazie – wszędzie powstrzymując przelew krwi. O skali adoracji Matki Bożej w Prawosławiu świadczy też niezliczona ilość Jej świętych ikon, z których wiele zasłynęło cudami. Wiele ikon dziś wydziela cudowny olejek zwany mirrą, na wielu ikonach z oczu Matki Bożej płyną łzy. Są to łzy Matczyne za nas grzesznych, za swoje grzeszne dzieci. I tak jak nasze ziemskie matki wylewają zły za bezbożne życie swoich dzieci – tak też Matka Boża przeżywa nasze odstępstwo od Boga, od nauki Jej umiłowanego Syna. Bogarodzica wie, jak nikt inny, jaką ceną, jakim niewyobrażalnym cierpieniem Zbawiciela zostaliśmy odkupieni.
 
Przypomnijmy choć w skrócie ziemskie życie Przenajświętszej Marii. Jak wiemy Jej rodzicami byli św. Joachim i Anna. Ich imiona od wieków wspominane są na wszystkich prawosławnych nabożeństwach. Byli potomkami królewskiego rodu Dawidowego. Żyli w wielkim ubóstwie, ale za to z jakże wielką wiarą w Boga. Do późnych lat nie mieli dzieci. Ich domem była malutka jaskinia, usytuowana przy Via Dolorosa w Jerozolimie. W tej jaskini przyszła na świat Ta, Która stała się „mostem łączącym niebo z ziemią”, Która przyjęła do swojego łona Stwórcę wszechświata. W wieku trzech lat, rodzice oddali Przenajświętszą Marię pod opiekę świątyni jerozolimskiej. W działaniu swym prowadzeni byli Duchem Świętym - tak samo jak św. Zachariasz, wprowadzając Przenajświętszą do miejsca najświętszego w świątyni, gdzie dla kadzenia mógł wchodzić tylko raz w roku. Nie wiemy czy Rodzicom Świętej Marii było odkryte za ich życia przeznaczenie ich Dziecka stać się Matką naszego Zbawiciela.
 
Kolejnym etapem życia w ubóstwie Przenajświętszej Marii był Jej związek małżeński z o wiele starszym wdowcem św. Józefem. Zamieszkali w jednym z najbiedniejszych wówczas miasteczek Palestyny - Nazarecie. I gdzież był ich dom? Była to kolejna jaskinia, dziś znajdująca się pod katolicką bazyliką w Nazarecie. Do jaskini tej, jak twierdzą znawcy, zostało dobudowane dodatkowe niewielkie pomieszczenie. Tę część mieszkania świętej Rodziny krzyżowcy przewieźli do Włoch i dziś znajduje się w katolickiej bazylice w Loretto. Bóg obdarował i mnie być zarówno w Nazarecie jak i w Loretto. Oba te święte miejsca otoczone są wielką czcią. W Loretto w domu św.Rodziny odprawiane są codzienne nabożeństwa. W Nazarecie do bazyliki podąża niezliczona ilości pielgrzymów. W pobliżu bazyliki znajduje się prawosławny monaster, gdzie zachowała się studnia, z której Matka Boża czerpała wodę. Na Wschodzie to kobietom przypada ta ciężka praca - zaopatrywanie domostw w wodę. Można przypuszczać, że Przenajświętsza Maria nie tylko nosiła wodę ale i prowadziła dom całej rodziny świętego Józefa. Wiadomo, że miał on kilkoro dzieci z pierwszego małżeństwa, znanych z Pisma Świętego jako przyrodnich braci Chrystusa. Według tradycji u studni tej było pierwsze Zwiastowanie - był tylko głos anioła, którego Matka Boża nie rozpoznała. Drugie Zwiastowanie z pojawieniem się Archanioła Gabriela, miało miejsce już w ich domu. Tradycja ta znajduje potwierdzenie m.in. w ikonografii. Niedługo po Zwiastowaniu Przenajświętszą Marię spotyka kolejne cierpienie, mianowicie posądzenie o złamanie ślubów małżeńskich. I dopiero pojawienie się anioła św. Józefowi rozwiewa wątpliwości.
 
Coroczne piesze wędrówki z Nazaretu do Jerozolimy na Święto Paschy też nie należały do łatwych. Odległość około 130 kilometrów. Tą samą drogą podążała Przenajświętsza aby odwiedzić swoją kuzynkę Elżbietę. Tu matce św. Jana było odkryte, że w osobie świętej Marii widzi przyszłą Matkę naszego Zbawiciela. Niezwykle pięknie wyśpiewuje to spotkanie Kościół Prawosławny. W miejscu, gdzie niegdyś stał dom św. Elżbiety i Zachariasza dziś znajduje się żeński monaster zwany Górnym. Kolejną wyprawą była wędrówka św. Rodziny do Betlejem, miejsca skąd pochodził św. Józef. Celem wędrówki był spis powszechny, przeprowadzany na polecenie Rzymu. I tu, zgodnie z proroctwem, przychodzi na świat Ten, Który, jak śpiewamy w jednej z pieśni – trzyma cały świat w swej dłoni. Ziemia przygotowała dla Niego zamiast pałacu, jak dla Króla królów, ubogą jaskinię. Ale jaskinia była tylko początkiem ubóstwa i cierpień zarówno Nowonarodzonego Dzieciątka jak i Jego św. Opiekunów. Jak wiemy 40 dnia od narodzin, zgodnie z zakonem, Dziecię zostało przyniesione do świątyni. I tu wielką Matczyną radość przerywa jakże straszne proroctwo św. Symeona. „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu”, a do Matki Bożej powie: „A Twoją duszę miecz przeniknie”… (Ew.Ł.2.33). Proroctwo w straszliwy sposób spełni się na Golgocie. Ale za nim to nastąpi czeka ich i pokłon Magów i pełna trudów i udręki ucieczka do Egiptu.
 
Naród izraelski, któremu przez proroków było niemal w szczegółach podane miejsce i czas przyjścia oczekiwanego Mesjasza - już w osobie króla Heroda szykuje zagładę nowonarodzonemu Zbawicielowi świata, skazując św. Rodzinę na tułaczkę po bezkresnych pustyniach Egiptu. Według źródeł koptyjskich tułaczka ta trwała prawie 3,5 roku. Praktycznie w podróży byli cały czas pokonując trasę niemal dwóch tysięcy kilometrów. Można przypuszczać, że ówcześni mieszkańcy Egiptu nie przyjmowali obcych. Między innymi o tym powie później Chrystus: „Ptaki gniazda mają, a lisy nory, zaś Syn Człowieczy nie ma gdzie swojej głowy położyć”. Same przejście przez Synaj wzdłuż Morza Śródziemnego pełne rozbójników - jakże wielką troską musiało napełniać serce Matki o los Dziecięcia. A czy dziś któraś z naszych ziemskich matek może sobie wyobrazić wędrówkę z kilkumiesięcznym dzieckiem na osiołku, bądź pieszo po pustyniach, w gorącym klimacie Egiptu? A było to udziałem i Przenajświętszej Marii i Dzieciątka. W miejscach postoju św. Rodziny dziś stoją koptyjskie świątynie bądź monastery. Po śmierci Heroda św. Rodzina wraca do Palestyny. Spełniło się więc proroctwo: ”Z Egiptu wezwałem Syna Mego” (Mt.2.15). W obawie przed zagrożeniem ze strony panującego w Izraelu syna Heroda, mijają Betlejem i Jerozolimę i udają się do Nazaretu. Tu Chrystus będzie mieszkał prawie 30 lat. Tu spędzi swoje dzieciństwo w otoczeniu przyrodnich braci. Tu pobierze pierwsze nauki, będzie też pomagał św. Józefowi w jego warsztacie stolarskim.
 
Już w wieku 12 lat w świątyni jerozolimskiej odsłoni uczonym w Piśmie swoją nieziemską mądrość i znajomość proroctw. Ich duchowa ślepota nie pozwoliła im już wtedy rozpoznać w Jezusie oczekiwanego Mesjasza. W tym czasie Matka Boża przez 3 dni poszukiwała zgubionego w drodze do Nazaretu Syna. Można sobie wyobrazić cierpienia jakie wtedy znosiła. Już w tedy docierała do Niej myśl, że Jej Syn bardziej należy do ludzkości niż do Niej samej. U Ewangelistów niewiele znajdujemy opisów życia Zbawiciela z tego okresu. Jedynie odnotowują pierwszy cud w Kanie Galilejskiej - zamiany wody w wino. Chrystus uczynił to wyłącznie na prośbę Matki, bowiem ukrywał jeszcze wtedy swoją Boskość.
 
Nazaret stał się więc ziemską ojczyzną naszego Zbawiciela, miasto, o którym Żydzi powiedzą: „Czy może pochodzić coś dobrego z Nazaretu”. Mieszkańcom Nazaretu, którzy znali Chrystusa od dzieciństwa, niestety nie dane było rozpoznać w Nim Mesjasza. Powie o nich te słowa: „Nie będziesz prorokiem w swojej ojczyźnie”. W tym czasie Matka Boża jakby ustąpiła drogę Swojemu Synowi. Nie oznacza to, że nie wiedziała o dokonywanych cudach, tłumach ludzi podążających za Chrystusem. Wiedziała o knowaniach faryzeuszy, o śmierci św. Jana Chrzciciela. Wszystko to zbierała w sercu swoim wiedząc jaką misję na ziemi pełni Jej Syn. Możemy tylko wyobrazić, jak wielkie cierpienia były Jej udziałem. Najprawdopodobniej nadal mieszkała w Nazarecie. Te trzy lata jakie upłynęły od czasu wyjścia Chrystusa do głoszenia Dobrej Nowiny – dla Matki Bożej był to czas wielkiej trwogi o los Jej Syna. W Jerozolimie pojawia się w końcowym etapie misji Zbawiciela. Być może widziała triumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy.   Niewątpliwie widziała sąd i rzecz dla Matki najstraszniejszą - niesienie Krzyża  i same ukrzyżowanie.   Po okrutnych biczowaniach Chrystus był już w stanie  agonalnym. Cierpienia, zarówno Chrystusa jak i Jego Matki, zwielokrotniły odgłosy młota wbijającego gwoździe w Przenajświętsze Ciało. Dziś, po upływie dwóch tysięcy lat, te wydarzenia wywołują łzy. Wtedy towarzyszące Chrystusowi niewiasty, w tym Matka Boża,   traciły przytomność. Spełniło się proroctwo św. Symeona - ból przeszywający Matczyne serce niczym przebite mieczem. Zakon Mojrzeszowy zabraniał Żydom zabijania nawet zwierząt w obecności ich matek. Chrystusa zabito przed obliczem Jego Przenajświętszej Matki!  Aby zrozumieć, jak wielkie cierpienia były Jej udziałem należy uświadomić sobie, że Ona jak nikt inny była świadoma kim naprawdę był Jej ukrzyżowany Syn i dlaczego dobrowolnie przyjął te cierpienia. Z Jego uczniów tylko jeden - Ewangelista Jan pokonał strach i pozostał z Matką Bożą pod Krzyżem. I tu następuje wielka tajemnica zawierzenia Matki Bożej, po przez osobę św. Jana, nam wszystkim: „Oto syn Twój, oto Matka twoja” (Ew.J.19.25) - wypowiedział konający Chrystus. Od tego czasu Apostoł Jan opiekował się Matka Bożą, a  Ona stała się opiekunką i orędowniczką przed Jej Synem za nas wszystkich. Matka Boża była przy zdejmowaniu Najświętszego Ciała z Krzyża, zawijaniu w całun i składaniu do grobu. Według starej tradycji to Jej było dane pierwszej widzieć Zmartwychwstałego Chrystusa i zamienić Jej smutek w radość wielką.
 
Nie wiemy w jakim okresie życia Matka Boża odbyła swoją podróż z misją ewangelizacji na Cypr. Najprawdopodobniej stało się to nie długo po zesłaniu  Ducha Świętego.   Do Cypru jednak nie dopłynęła, bowiem  statek kierowany wolą Bożą, przybił do brzegów Atosu. I Atos stał się wybranym miejscem (udiełom) Matki Bożej i takim pozostaje do dziś – miejscem szczególnej troski i opieki Bogarodzicy. Ostatnie lata życia Przenajświętsza Maria spędziła w Jerozolimie. Z całego świata przyjeżdżali tu chrześcijanie aby choć przez moment zobaczyć Przenajświętszą, usłyszeć słowa pocieszenia. Jednym z nich był św. Dionizy Areopagita. A oto jego relacja ze spotkania z Matką Bożą:
"Niewiarygodnym  wydawało mi się, aby oprócz Samego Boga był ktokolwiek pełen Boskiej mocy i cudownej łaski. Nikt z ludzi nie może  dostąpić takiego stanu uświęcenia jaki widziałem i doświadczyłem nie tylko swoimi duchowymi ale i cielesnymi oczyma. Widziałem podobną Bogu i ponad wszelkie moce anielskie Przenajświętszą Matkę Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Wyznaję, że gdy wprowadzony byłem św. Janem przed oblicze podobnej Bogu, Przenajświętszej Niewiasty, to oświeciło mnie wielkie, bezgraniczne Boskie światło, i nie tylko z zewnątrz, lecz jeszcze bardziej od wewnątrz. Napełniony zostałem cudownym nieziemskim zapachem, że ani słabe moje ciało ani mój duch nie były w stanie  ponieść takich oznak i początków wiecznej szczęśliwości i chwały.  Osłabło moje serce, osłabł we mnie mój duch od Jej Boskiej chwały i łaski.  Zaświadczam Bogiem, zrodzonym z ciała Przenajświętszej Dziewicy, że gdybym nie zachował w swojej pamięci nauk przejętych od św. Apostoła Pawła, to uznałbym świętą Niewiastę za Boga i oddałbym Jej pokłon należny jedynemu Bogu".     
Jej postać, wyraz Jej świętego oblicza potwierdzały, że choć znajdowała sie jeszcze na ziemi - była już mieszkanką niebios. To stamtąd był ponownie posłany Archanioł Gabriel, tym razem aby zwiastować zbliżający się moment Jej spotkania z umiłowanym Synem. W Jerozolimie na pamiątkę zostawiła swój pas i szatę. Na ikonach zaśnięcia Matki Bożej przedstawia się także Chrystusa przejmującego duszę swojej Matki. W sumie przeżyła na ziemi Bogarodzica 72 lata.
 
W czasie pogrzebu Bogarodzicy nie był obecny Apostoł Tomasz. Gdy się zjawił w Jerozolimie zapragnął pozegnać chociaż ciało Matki Bożej.  Grób jednak okazał siępusty. Nie tylko duszę ale i ciało Przenajświętszej zabrał Jej Syn do królestwa chwały.
 
Obok Getsemani jest bardzo stara cerkiew, usytuowana o wiele niżej niż inne zabudowania. W cerkwi tej, znajduje się kamienny, już symboliczny grobowiec Przenajświętszej Bogarodzicy, adorowany przez licznie przybywających tu pielgrzymów. W tym niezwykłym sanktuarium  odprawiane są  stale nabożeństwa. 
 
I na zakończenie jeszcze jedna refleksja. Do wszystkich świętych zwracamy się o ich modlitwy do Boga za nas grzesznych. Do Przenajświętszej Bogarodzicy Cerkiew prawosławna zwraca się słowami: "Preswiataja Bogorodice spasi nas". Świadczy to jaką moc posiadają Jej modlitwy przed Tronem Bożym. 
 
Kategoria: Rozważania teologiczne | Dodał: pielgrzym (2010-02-09)
Odsłon: 1480