PRAWOSŁAWNE POJMOWANIE IKONY - Tradycje prawosławia <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 5:54 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Tradycje prawosławia

PRAWOSŁAWNE POJMOWANIE IKONY

        

Według Tradycji świętej pierwsze obrazy w Kościele sięgają starożytności chrześcijańskiej.  Niektóre z nich łączą się bezpośrednio z okresem ziemskiego życia Pana naszego Jezusa Chrystusa. Takim obrazem był „nie ręcznie  uczyniony obraz Chrystusa”. Chociaż historyczne wzmianki o nim pochodzą  dopiero z V w. Kościół  jednak przyjmuje, że obraz ten rzeczywiście powstanie  swoje zawdzięcza bezpośrednio Osobie Jezusa Chrystusa. Można tu dodać, że Kościół prawosławny już od dawna posiada specjalne nabożeństwo  i dzień 16 sierpnia poświęcony właśnie temu obrazowi.

W wieku XV rozpowszechniona była (szczególnie na Zachodzie) legenda o drugim „nie ręcznie uczynionym”  obrazie Chrystusa w wieńcu ciernistym. Z braku historycznych danych sprawa ta do dziś pozostaje otwartą.

Również obraz Matki Bożej tradycja kościelna łączy także  z okresem Jej życia ziemskiego. Pierwszym, który namalował obrazy Matki Bożej był św. Ewangelista Łukasz. Istnieje nawet podanie, że Przenajświętsza widziała te obrazy i błogosławiła je. Świadectwo tego mamy chociażby w księgach liturgicznych na dzień 26 sierpnia (święto Włodzimierskiej ikony MB). Historyczne dane dotyczące tej  sprawy sięgają dopiero VI w.

Mówiąc o tych obrazach  Matki Bożej jak również „nie ręka uczyniony obraz Chrystusa”, nadmienić warto, że ani jeden oryginał   tych obrazów nie zachował się do naszych czasów. Jedynie co doszło do nas to freski i niektóre obrazy nieznanych malarzy odnalezione w katakumbach rzymskich.

Katakumby w pierwszych wiekach chrześcijaństwa były centrum życia religijnego chrześcijan, zastępowały sobą świątynie, tu powstawały pierwsze obrazy chrześcijańskie. Jasne, że nie wszystkie one były obrazami w dzisiejszym pojęciu tego słowa. Większość z nich to symbole. Najbardziej rozpowszechnionym obrazem symbolizującym Chrystusa był obraz dobrego Pasterza oraz Baranka.  Inne znowu, jak gołąb – przedstawiały Ducha Świętego, winorośl Chrystusa, jako winorośl „z korzenia Ijesiejewa”.

Ciekawe jest to, że w okresie I – III w. obok obrazów symbolicznych istniały obrazy Matki Bożej realistyczne.  A więc już od początku obrazy Przenajświętszej są obce symboliki. Najstarsze obrazy Matki Bożej, oprócz wyżej omawianych, spotykamy w katakumbach i pochodzą z II w.

Kończąc te kilka uwag o starożytności obrazu chrześcijańskiego warto przytoczyć jeszcze w dowód powszechności obrazu w Kościele wypowiedź historyka Euzebiusza z Cezarei, co prawda pochodzącą z IV w. ale nie mniej ważną  w tej sprawie. A mianowicie Euzebiusz  mówi:  „Jam widział mnóstwo obrazów Chrystusa, Piotra, Pawła, które zachowały się do naszych (tj.jego) czasów”. Oprócz tego przytacza szczegółowy opis widzianej im w Cezarei Palestyńskiej statui Chrystusa, wzniesionej przez niewiastę cierpiącą na  krwotok i uzdrowioną przez Niego (Mt. 9.20-22). Ta, jak również wypowiedzi trzech Kapadocyjczyków, Cyryla Aleksandryjskiego i innych, świadczą, że już w IV w.  kult obrazów w kościele był powszechny.

Mówiąc o początkach istnienia obrazów celowym będzie zaznaczyć, że obraz realistyczny jest wcześniejszy niż samo chrześcijaństwo. Chociaż może pokazać się to dziwnym, lecz jest prawdą, że obraz jako taki bierze swój początek z pogaństwa. Rzecz inna, że pojęcie obrazu u pogan było czysto pogańskie, jak również zatracona była  różnica pomiędzy  obrazem i pierwowzorem, stąd obrazom oddawano boską cześć.

Pomostem łączącym obrazy pogańskie z ikonami chrześcijańskimi była sama sztuka, nie zaś pojmowanie i cześć  oddawana obrazom. Podobnie jak filozofia grecka była jak gdyby chrześcijaństwem przed Chrystusem, tak pogańska ikonografia stała się prototypem ikonografii chrześcijańskiej. W pogaństwie, szczególnie wśród Greków, pojęcie boga było czysto antropomorficzne, stąd też wynikała  idea  możliwości przedstawienia boga przez sztukę malarską, a także przez  rzeźbę.

Jednak upatrując początki chrześcijańskiej ikonografii w pogaństwie, musimy sobie zdać sprawę z tego, że chociaż chrześcijaństwo przejęło od pogaństwa ideę ikony, lecz nadało jej  odmienny charakter. Mało tego, sama ta idea przeszła do chrześcijaństwa, które przejęło z pogaństwa to co było jego, tj. chrześcijańskie, a więc samą fizyczną możliwość przedstawienia i unaocznienia  Bóstwa.  I w tym nie należy upatrywać  oddziaływania pogaństwa na chrześcijaństwo, lecz oddziaływanie w samo chrześcijaństwo. Jednak to nie osłabia faktu, że pogaństwo ze swoją sztuką, obrazem i filozofią było jak gdyby Starym Testamentem  dla ikonografii i teologii chrześcijańskiej. Ponieważ obrazy w pogaństwie były bałwanami, stąd też były one niebezpieczne dla Izraela, jako jedynej religii objawionej. Zakon Mojżesza  zakazywał oddawania czci obrazom. Św. Jan Damasceński tłumaczy to tym, że naród żydowski, pomimo iż znał i czcił Jedynego Boga, jednak był chwiejny w swej wierze i często ulegał wpływom pogaństwa.  Dlatego  Bóg,  jako  litościwy Ojciec, w celu zachowania wiary zakazał sporządzać i czcić obrazy tym, którzy byli zakażeni  bałwochwalstwem. Ale pomimo to zakon Mojżesza dozwalał istnienie złotych cherubinów  w świątyni, jak również istniała arka przymierza i jednak Żydzi nie uważali ich za Boga, lecz czcili je jako świętość. Ten właśnie fakt świadczy, że nie tylko skłonność do bałwochwalstwa była bezpośrednią przyczyną zakazu czci obrazów, lecz wskazuje, że istniała przyczyna bardziej głęboka.

Jak już wspomnieliśmy ikonografię pierwszych wieków chrześcijaństwa cechuje symboliczność. A to ze względu na  polityczną sytuację, w jakiej rozwijało się młode chrześcijaństwo.

Mówiliśmy również, że obok ikonografii symbolicznej rozwijała się ikonografia realistyczna.  Z czasem, gdy kościół chrześcijański uzyskał prawo bytu, gdy powstawały liczne świątynie, ikonografia realistyczna zaczęła wypierać   ikonografię symboliczną,  której obrazy służyły jako  zastępcze realistycznych, w celu zmylenia oka prześladowców.

Zupełnego wyeliminowania z praktyki kościelnej ikonografii symbolicznej dokonał sobór Trulski (691-692). Cel tego czynu jest zupełnie jasny: obrazy symboliczne stały się, przeżytkiem. Ich miejsce zastąpiły bardziej dostępne i zrozumiałe obrazy realistyczne.

Co prawda Zachód pozostał przy dawnej praktyce i obok obrazów realistycznych istnieją i symboliczne. Wyjaśnienie tej sprawy jest dość skomplikowane, bowiem katolicyzm w teologii ikony poszedł swoistą drogą, która kończy się w reformacji zupełną negacją ikony.

Podobnie jak każdy dogmat w kościele wyłaniał się nie od razu, lecz stopniowo ze względu na niewłaściwe pojmowanie tej czy innej prawdy teologicznej, tak i dogmat  o czci obrazów, początkowo wyznawany bardziej praktycznie, samym życiem chrześcijan, wyłaniał się stopniowo i dopiero został ustalony na VII Soborze Powszechnym w 787 r. Malarstwo chrześcijańskie jako część żywej Tradycji  i nauczania w kościele  uznane zostało jako źródło objawienia na równi ze słowem. Ikona, będąca wynikiem nauki o wcieleniu Logosu stała się częścią nierozerwalną tej nauki. Stąd też ze wszystkich soborów powszechnych jedynie zwycięstwo nad ikonoburstwem przybrało oficjalną  i słuszna nazwę „Triumf Prawosławia”. I rzeczywiście, teologia ikony jest cechą specyficzną właśnie wschodniego prawosławia. Rozwijała się ona i kwitła, gdy kwitła samodzielna twórczość liturgiczna i mistyczna chrześcijaństwa wschodniego, a więc w okresie  od VII Soboru Powszechnego do XVI w.   

Potem zaobserwujemy upadek teologii ikony. Dopiero w okresie ożywienia myśli teologicznej  w Rosji od połowy XIX w. zagadnienie ikony znowu wraca na właściwe miejsce. Niestety, ze skruchą musimy przyznać, ze zagadnienie ikony i dziś jest na drodze upadku.

Ale wróćmy   jednak do historii.  Jak wiemy  w VIII-IX w.  toczy się w kościele walka przeciwko kultowi obrazów, zwana obrazoburstwem. Podjęta ona była nie tylko przeciwko obrazom, lecz także przeciwko życiu zakonnemu oraz kultowi świętych w kościele. Pojawienie się obrazoburstwa niektórzy upatrują we wpływie mahometanizmu, lecz sprawa ta do dziś nie jest ostatecznie  wyjaśniona. Pomijając sprawę przyczyn powstania obrazoburstwa, zastanówmy się  co ono sobą reprezentowało, będąc początkowo kierunkiem myśli teologicznej, potem przez niektórych ojców kościoła nazwane herezją chrystologiczną.

Pytanie, które stało przed myślą teologiczną dotyczące ikony było następujące:  czy  może być przedstawiony na obrazie Chrystus jako Bóg, po przez przedstawienie na obrazie Jego ciała ?  i drugie: czy w ogóle możliwe jest przedstawienie Jego ciała, wsławionego w Przemienieniu, Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu?

Zagadnienia te były niezwykle trudne. Rozstrzygnięcie ich i zapoczątkowane było przez obrazoburców.  

Ciekawe jest, że jeszcze w IV w. napotykamy na wątpliwości  niektórych teologów co do możliwości istnienia obrazu Chrystusa. Świadczą o tym akta VII Soboru Powszechnego. Sam Apostoł Jan mówi, że „Bóstwa Jego (tj.Chrystusa)  nie da się opisać” (1Jan 4.12) a człowieczeństwo jeśli i możliwe jest do przedstawienia to ono samo wg ikonoburców nie przedstawia osoby Jezusa Chrystusa jako Bogoczłowieka. I dalej twierdzili oni, że jeżeli przyjmiemy możliwym przedstawienie Chrystusa to musimy przyjąć, ze istnieje IV hipostaza Trójcy Świętej – hipostaza ciała, bowiem Bóstwa nie na się przedstawić – a wtedy zajmiemy stanowisko bogoburców. (VII Sob.Powsz.akta 230). 

A więc widzimy, że obrazoburcy występowali jako obrońcy czystości dogmatu  chrystologicznego, według ich naruszanego przez czcicieli obrazów. Sobór obrazoburczy z 754 r. właśnie z jednej strony występuje w obronie  nauki prawosławnej  o Trójcy Świętej i o osobie Jezusa Chrystusa, a z drugiej - odrzuca możliwość przedstawienia Chrystusa na ikonie.

Obrońcy czci obrazów, a w tym i VII Sobór Powszechny, dowodząc, że możliwa jest ikona Chrystusa, stwierdzają, że rzeczywiście Bóstwo Chrystusa pozostaje nieopisanym i niewidzialnym, lecz w  Chrystusie  jako  Bogoczłowieku  „nieopisane i opisane stają się widzialnymi” (akta sob.223-4).

Jednak ani polemika współczesna obradom VII Soboru Powszechnego, ani jego uchwały nie rozstrzygnęły  zagadnienia kultu  obrazów w sensie dogmatycznym, a jedynie w sensie liturgicznym i kanonicznym, że jednak obrońcy obrazów  nie odnieśli zupełnego zwycięstwa nad  obrazoburcami.  Stąd też i po soborze   walka z ikonami nie ustała. Mimo to ikona zwyciężyła, kult czci obrazów  natchnieniem Ducha Świętego  zajął w kościele należyte miejsce.     

 

     

    

 

Kategoria: Tradycje prawosławia | Dodał: pielgrzym (2015-08-14)
Odsłon: 263