PIELGRZYMKA DO GRECJI - Pielgrzymki <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:28 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Pielgrzymki

PIELGRZYMKA DO GRECJI
  We wrześniu 2013 r. uczestniczyłem w pielgrzymce do Grecji zorganizowanej przez Monaster w Supraślu. Jechaliśmy na zaproszenie jednej z parafii w Pireusie by wziąć udział w międzynarodowym koncercie pieśni religijnej. Nie ukrywam, jechaliśmy z przeświadczeniem, że zobaczymy Grecję ogarniętą ciężkim kryzysem ekonomicznym. Pomimo to, Grecja dla przybysza nadal pozostaje pięknym, pełnym słońca i ludzkiej życzliwości krajem. Nie widzieliśmy ani żebraków ani ubóstwa, o czym donoszą media.
Zakwaterowano nas w ośrodku turystycznym nad samym morzem w rejonie Aten. Oprócz nas były zespoły z Rumunii i Rosji. W sumie ponad 200 osób. Mieszkaliśmy tam ponad tydzień czasu. Wyszukane posiłki serwowano dla wszystkich trzy razy na dobę. I co nas zaskoczyło - zakwaterowanie i wyżywienie było dla wszystkich gratis. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem gościnności Greków, a przede wszystkim ich niezwykłych relacji wobec tak licznie zgromadzonych przybyszów z północy. Niewątpliwe łączyło nas wszystkich wspólne wyznanie – Prawosławie, ale chyba nie tylko.
Współpraca naszego Monasteru w Supraslu z prawosławną parafią w Pireusie istnieje już od dziesięciu lat. Odwiedzają nas Grecy, a co kilka lat w Pireusie odbywają się międzynarodowe koncerty. W tym roku Supraśl reprezentował młodzieżowy chór monasteru. Poziom artystyczny wszystkich zespołów był wysoki. Nasz chór wypadł również bardzo dobrze. Pięknie też śpiewali Grecy.
W czasie pielgrzymki odwiedziliśmy kilka monasterów w rejonie Aten. Byliśmy ponadto na wyspie Egina u św. Nektariusza i w Patras na Peloponezie u św. Apostoła Andrzeja. W drodze powrotnej modliliśmy się w Bari u św. Mikołaja. Pomimo iż pielgrzymka trwała 10 dni i pokonaliśmy trasę o długości ponad 5 tys. km – wszyscy wracaliśmy uradowani i wdzięczni Bogu, że zobaczyliśmy tak wiele świętych miejsc Grecji i Włoch.
 
A teraz słów kilka o Grecji i Grekach. Wiemy, że większość Greków wyznaje Prawosławie. I podobnie jak w życiu każdego narodu znajdujemy różnice czy to w zakresie folkloru czy jakichś tradycji, tak też dzieje się i z życiem religijnym. Mam na względzie przede wszystkim nabożeństwa. Wydaje się jednak, że nasze nabożeństwa są bardziej uroczyste. Niewątpliwie dzieje się tak z powodu udziału w nich głównie mieszanych chórów, śpiewających na cztery głosy. W świątyniach greckich chóry są wyłącznie męskie i śpiewają na jeden głos. Wiele pieśni liturgicznych wykonywanych jest solo. Przed laty uczestniczyłem w liturgii Wielkiego Czwartku w Bazylice Grobu Chrystusowego w Jerozolimie. Większość śpiewów liturgicznych wykonywał jeden solista. Wiadomo, miejsce i czas nabożeństwa unikalny. Do tego jeszcze należy dodać, że liturgia odprawiana była o północy. Proskomidię przygotowywano na samym Grobie Chrystusa, a kapłan przy tym klęczał. Za ołtarz służył analogion z cząstką kamienia, niegdyś zamykającego wejście do Grobu Zbawiciela. Nie znajdujemy na ziemi odpowiednika tak unikalnego, świętego miejsca jak to, gdzie odprawiane było to niezwykłe nabożeństwo. Analogiczna liturgia była odprawiana na Golgocie, na miejscu ukrzyżowania Chrystusa. I tu także w większości śpiewał jeden Grek. Taką już mają tradycję. Daleki byłem od krytyki, jednakże przed oczyma moimi stanęło nabożeństwo Wielkiego Czwartku, odprawiane w naszych świątyniach. To zaiste wielkie misteria, gdzie słowa i melodie - dzieło wybitnych, natchnionych Duchem Świętym twórców - poruszają do głębi, nawet najbardziej zatwardziałe, serca ludzkie. Chyba nie będę odosobniony w stwierdzeniu, że rosyjskie prawosławie, jak kwiat na wiosnę, rozwinęło w całej pełni bogactwo tego unikalnego w świecie wyznania. Wiemy, że aby kwiaty pięknie rosły i kwitły, konieczna jest stosowna gleba. I w taką właśnie „glebę” padło ziarno wiary prawosławnej, przyniesione z wielkiego Bizancjum. Nie było to wyłącznie zasługą ludzi. Tak też działo się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. A zatem w obu tych przypadkach widoczne było działanie Opatrzności Bożej, która tak pieczołowicie troszczyła się o rozwój tych cudownych kwiatów na ziemi. Rozwój prawosławia w Rosji objął wszystkie dziedziny życia narodu, a szczególnie życia religijnego.
Wracając do Greków, trudno jest dopatrzeć się w sposobie odprawiania przez nich nabożeństw jakichś nieprawidłowości. Stwierdzamy jedynie pewne różnice. I tak, co nas zadziwiło, nie prowadzą przy świątyniach wypieku prosfor dla liturgii. Istnieje bardzo stara tradycja, że prosfory i wino przynoszone są do cerkwi przez wiernych. Jest to zgodne z modlitwą czytaną na proskomidii „Wspomnij Panie na tych co przynieśli te dary i tych w czyjej intencji je złożyli”. Prosfory wypiekane są przez wiernych z zachowaniem stosownych wymogów. Sama nazwa „prosfora” po grecku znaczy przynoszenie. Podobnie jest i z winem. W Grecji wino eucharystyczne produkuje specjalna firma o nazwie „NAMA”. I tu również technologia produkcji jest szczególna.
Grecy nie dopuścili prowadzenia w świątyniach handlu. Świece i ikonki można nabyć w przedsionku świątyni. Zwykle biorą je sami wierni i składają ofiarę, każdy według swojego uznania. W przedsionku ustawia się także podswieczniki, gdzie wierni zapalają swoje świece. W nawie głównej rzadko widzi się zapalanie świec, palą się jedynie lampki przy ikonach. Nie ma w cerkwi chodzenia czy rozmów w czasie nabożeństw. Nie podobają nam się ławki czy krzesła ustawiane rzędami w cerkwiach greckich. Kojarzy się to z kościołami katolickimi.
Małe i wielkie wejście na liturgii odbywa się w Grecji aż do przedsionka, lewą stroną świątyni i powrót środkiem do carskich wrót. W wielu świątyniach nie służy się liturgii katechumenów, czyli przygotowujących się do chrztu. Komunię świętą podają nawet diakoni. Widziałem to nawet w Jerozolimie. Nie zauważyłem natomiast spowiedzi w czasie liturgii. Mówiono nam, że Grecy praktykują spowiedź okresową. Co do samych duchownych to wydaje się, że nasi stojąc u ołtarza są bardziej skoncentrowani, świadomi miejsca, w którym się znajdują, niż duchowni greccy. Być może wynika to z ich temperamentu.
Uważa się, że u Greków istnieje zdecydowanie większa więź z cerkwią niż u nas. Zwykle po nabożeństwie rozchodzimy się. A przecież żyjemy w diasporze i nikogo z nas nie obchodzi co dzieje się w cerkwi, a tym bardziej u naszych współwyznawców. Co prawda nie każda parafia posiada u nas miejsce dla takich spotkań. Dawni chrześcijanie, a nawet i teraz np. monofizyci, po liturgii wspólnie spożywają śniadanie. Warto byłoby do tych tradycji wspólnych agap powrócić.
Jeszcze o relacjach z duchowieństwem. U Greków relacje te godne są naśladowania. Obojętnie na stopień w hierarchii kościelnej relacje z wiernymi są niemal rodzinne. Duchowni odwiedzają domy wiernych nie tylko „po kolędzie” jak u nas. Interesują się ich życiem, udzielają porad, błogosławią dzieci. Wydaje się, że nasi duchowni są zbyt wyniośli (na pewno nie wszyscy), zabiegani. A przecież Chrystus mówił, że dobry pasterz zna swoje owce i one rozpoznają jego głos.
Pokutuje w naszym duchowieństwie jeszcze coś bardziej obmierzłego, mianowicie pogoń za bogactwem. Wiemy, że nawet „wołu młócącemu” nie zabrania się spożywania od tego co młóci, a tym bardziej sługom ołtarza. Obserwuje się ustanawianie cennika zarówno na wszelaką posługę pasterską, jak i na wszystko co w cerkwiach się sprzedaje. Każdy duchowny ustanawia je według własnego uznania i to często nie licząc się z faktyczną sytuacją materialną parafian. W wielu miejscach stanowi to powód do krytyki duchownych, a nawet żądania ich wymiany. Przypuszczam, iż ten problem u Greków nie występuje tak ostro jak u nas.
 
W ostatnich latach obserwuje się bardzo pozytywne zjawisko, świadczące o dobrej współpracy Grecji z innymi krajami prawosławnymi. Zarówno z Atosu, czy Synaju nie tylko do Rosji ale i do nas przywożone są relikwie święte dla adoracji. Wielu z nas odwiedza Grecję czy to jako pielgrzymi czy turyści. I Grecy z radością pokazują nam swoje duchowe skarby. Dla innowierców być może jest to jedyny kontakt w Prawosławiem.
I na zakończenie jeszcze jedna refleksja. Na wstępie było powiedziane, że Grecja doświadcza ciężkiego kryzysu ekonomicznego. Pomóżmy zatem temu tak bliskiemu nam narodowi i zamiast spędzać wakacje w krajach islamskich, wrogo nastawionych do chrześcijan, spędzajmy je w słonecznej i gościnnej Grecji.
Kategoria: Pielgrzymki | Dodał: pielgrzym (2013-10-10)
Odsłon: 1264