P A R U Z J A - Rozważania teologiczne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 5:57 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Rozważania teologiczne

P A R U Z J A

                       

W rozumieniu współczesnego człowieka powtórne przyjście na ziemię Chrystusa, zwane paruzją,   będzie zjawiskiem katastroficznym dla świata,  kończącym historię  ludzkości. Dla bardzo wielu ludzi  będzie ono  niewyobrażalną tragedią,  bowiem po nim nastąpi  Sąd Ostateczny. Tak więc koniec świata nie będzie logicznym następstwem historii, lecz niespodziewaną,  nagłą katastrofą.

Przyjście Chrystusa poprzedzi silne prześladowanie Cerkwi. Przeciwko niej   zjednoczą się wszyscy jej wrogowie. Do walki tej sprzymierzą się nawet siły świata widzialnego i niewidzialnego. Nie będzie to naturalna czy ekologiczna katastrofa czy rezultat kolejnej wojny światowej. Przeciwnie, koniec historii będzie ściśle związany z likwidacją Cerkwi. Szczególną rolę w tym procesie odegrają   wszelakie ugrupowania  masonerii. Walka więc będzie toczona  o dusze ludzkie.

Obraz tej tragedii i samego Sądu Ostatecznego odkrywa nam Apokalipsa św. Jana Teologa. Zarówno Apokalipsa jak i sam Zbawiciel nie określają terminu paruzji. Jednakże wskazano nam zjawiska, które poprzedzą to wydarzenie.  Dziś można mówić  o znakach czasu.  Co one sobą przedstawiają?  Lista ich jest długa. Jest to przede wszystkim globalizacja świata, podporządkowana tyranii opinii społecznej i władzy pieniądza. Ponadto tworzenie nieograniczonej  potężnej  władzy, obejmującej ogół społeczeństw, a w szczególności likwidacja narodowości i ojczyzn. Trybunał międzynarodowy zajmie pozycję ważniejszą niż sądy poszczególnych państw. Powstanie międzynarodowa policja. Nikt nie znajdzie obrony przed wyrokami tych instytucji. Wszystko to sprowadza się do jednego: do ustanowienia Nowego Porządku Światowego. W powietrzu wyczuwa się bliskość Apokalipsy.

Wszystko to następuje pod pozorem demokracji i sterowane  jest opinią społeczną.  Nie jest to ani  opinia jednostek, ani wola ogółu lecz ugrupowań  sterujących światem  zakulisowo. Ugrupowania te to władza potajemna, masońska, w skład której wchodzą m.in. przedstawiciele międzynarodowej finansjery.  Ich  głównym celem  jest przygotowanie świata do przyjęcia Antychrysta. 

Ich wytyczne to: pełnia swobód dzieci i młodzieży,  prawo do aborcji,  nieograniczony egoizm i hedonizm:  prawo do związków partnerskich i adopcji dzieci,  kształtowanie cynizmu u polityków,   presja sumienia, chłam telewizyjny.

Pamiętamy o tyranii znanych przywódców na Wschodzie i na Zachodzie. W tym przypadku mamy do czynienia z czymś bardziej niebezpiecznym, a mianowicie z nastaniem ery Antychrysta. Jego przyjście poprzedzą:

- rozprzestrzenienie Ewangelii na całej kuli ziemskiej,

- odstępstwo narodów od wiary w Chrystusa,

- powrót Żydów do Palestyny i nawrócenie się części z nich na chrześcijaństwo.

Wszystko to   spełnia się na naszych oczach.  Trwa nawet   przechodzenie Żydów na chrześcijaństwo. Jak widzimy,  są to symptomy poprzedzające panowanie nad światem Antychrysta. Dopiero po nim nastąpi ponowne przyjście na ziemię Chrystusa i Sąd Ostateczny.      

A teraz zobaczmy co na temat  paruzji mówi Pismo Święte.  Opis zbliżającego się końca świata znajdujemy w  rozdz. 24 Ewangelii św. Mateusza. Jest to wypowiedź samego Zbawiciela.    

„A gdy …  przystąpili do Niego uczniowie na osobności, mówiąc: powiedz kiedy to się stanie i jaki będzie znak Twojego przyjścia i końca świata? A Jezus odpowiadając,  rzekł im: baczcie aby was kto nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu Moim, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą. Potem usłyszycie o wojnach… ale to jeszcze nie koniec. Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu, i będzie głód, i mór, miejscami trzęsienia ziemi. Ale to wszystko dopiero początek boleści. Wtedy wydawać was będą na udrękę i zabijać was będą,  i wszystkie narody pałać będą nienawiścią do was dla imienia Mego. I wówczas wielu się zgorszy i nawzajem wydawać się będą i nawzajem nienawidzić.  Powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu. A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie.  A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi  na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec. Wtedy bowiem nastanie  wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata. A gdyby nie były skrócone owe dni nie ocalałaby żadna istota, lecz ze względu na wybranych  będą skrócone owe dni.

A zaraz po udręce owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie zajaśnieje swoim blaskiem, i gwiazdy spadać będą z nieba, i moce niebieskie będą poruszone. I wtedy ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy  biadać będą wszystkie plemiona ziemi, i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach nieba z wielką mocą i chwałą. I pośle aniołów swoich z wielką trąbą i zgromadzą wybranych Jego z czterech stron świata z jednego krańca nieba aż po drugi.  O dniu tym i godzinie nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko sam Ojciec. Dlatego bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie.  Jak błyskawica pojawia się od wschodu i jaśnieje aż na zachód, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Zaprawdę powiadam wam, niebo i ziemia przeminą, ale słowa Moje nie przeminą”.

Jak widzimy, zarówno z Pisma Świętego jak i z wypowiedzi wnikliwych obserwatorów współczesności  wynika,  że żyjemy w czasach szczególnych, czasach   zbliżającej się   ogólnoświatowej katastrofy - końca naszego świata.

A co w obliczu tej katastrofy czyni ludzkość?  Praktycznie nic. Ludzie żyją jak niegdyś przed potopem i wyśmiewają tych, którzy szukając ratunku próbują dostać się na pokład arki – Cerkwi Chrystusowej /x.  W Ewangelii zapisane są słowa Chrystusa skierowane  do  Jego uczniów:  gdyby pogańscy mieszkańcy Tyru i Sydonu w Libanie widzieli cuda jakich świadkami byli mieszkańcy Palestyny, włożyliby wory pokutne, jak niegdyś  mieszkańcy starożytnej Niniwy, i błagaliby o ratunek. Słowa te można odnieść i do nas. Od  tysięcy lat na świecie głoszona jest Ewangelia, Bóg  ustanowił dla nas swój Kościół, wyposażył go w zbawienne sakramenty  z pełnią łaski Ducha Świętego. Do dziś jesteśmy świadkami, jak niegdyś Palestyńczycy, wielu cudów  płynących od świętych relikwii i cudownych ikon. Nie tafia jednak do naszych umysłów i serc ani wołanie świętego Kościoła o nawrócenie, ani groźba paruzji płynąca ze stron Pisma Świętego, czy wypowiedzi ojców świętych. Ludzkość niewątpliwie zbliża się ku katastrofie i nic z tym nie robi. Przeciwnie, całe narody wyrzekają się Chrystusa, a w tym samym czasie narasta niespotykana dotąd eksterminacja chrześcijan. Statystyki podają, że co pięć minut ginie na świecie chrześcijanin. Straszliwe mordy chrześcijan dzieją się dziś  w Syrii czy w Iraku. Nie uświadamiamy sobie, że  ponownie jak przed dwoma tysiącami lat, chrześcijan przybijają do krzyży. A czy to co dzieje się na wschodzie Ukrainy, zamieszkałej niemal wyłącznie przez ludność prawosławną, nie jest eksterminacją prawosławia. Wróg rodzaju ludzkiego i nienawistnik Boga, jak widzimy podjął totalną wojnę z  wyznawcami Chrystusa, torując tym samym drogę do panowania nad światem Antychrysta.    

Nasze dzisiejsze życie można porównać do wielkiego statku, na którym są   miliardy istnień ludzkich. Statkiem tym kieruje jakaś niewidzialna siła prowadząca ku zagładzie, ku czeluści piekieł,  a  zabawy i tańce  na tym  statku trwają aż ostatecznie  pójdzie na dno. Według Apokalipsy wyłącznie nieliczni zdołają założyć na siebie „kamizelki ratunkowe”    i będą błagać Boga o ratunek. Taki scenariusz  rozgrywa się dziś na naszych oczach.  

Oby łaskawy i miłujący nas Bóg oddalił grożącą nam katastrofę i dał jeszcze czas na opamiętanie się ludzkości i pokutę. Być może i czas będzie nam dany,  powątpiewać  jedynie  można w nasze nawrócenie. 

/x. Ktoś, kto wizytował greckie monastery, szczególnie na Atosie, mógł zauważyć, że zwołują w nich mnichów na modlitwy nie dzwonem lecz biciem w drewniane biła. Ojcowie Kościoła mówią, że czynią tak na pamiątkę praojca Noego, który przez całe lata uderzał drewnianym młotem gdy  budował arkę. I tak jak wtedy ludzie wyśmiewali budowę wielkiej łodzi z dala od morza, tak teraz obojętni są na nawoływania mnichów do modlitwy, do pokuty za grzeszne życie. Wiemy czym się skończyło zachowanie starożytnych, co czeka nas - zajrzyjmy do Apokalipsy św. Jana.           

         

Kategoria: Rozważania teologiczne | Dodał: pielgrzym (2014-08-05)
Odsłon: 593