OD UNII DO TALERHOFU - Relacje międzywyznaniowe <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:28 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Relacje międzywyznaniowe

OD UNII DO TALERHOFU
Aby zrozumieć jak doszło do powstania obozów koncentracyjnych w Cesarstwie Austro-Węgier, niemal pół wieku zanim ten zbrodniczy proceder powtórzyli hitlerowcy, musimy cofnąć się do czasów wprowadzania unii z Watykanem. Unię jak wiemy wszędzie wprowadzano siłą. Szczególne jednak metody zmuszania ludzi do przyjęcia unii zastosowano na Zakarpaciu. Tu od pokoleń mieszkał lud prawosławny - Rusini, przywiązany do swojeAj tradycji, swojego wyznania. Przeciwko tej ludności obudziły się chyba wszystkie siły zła, aby zmusić naród do przyjęcia unii i wyrzeczenia się prawosławia. Ludność nie poddawała się, broniła się jak mogła, zdawała bowiem sobie sprawę, iż przyjęcie unii to także krok w kierunku wynarodowienia. Stąd władze posuwały się nawet do aktów terroru. Było to haniebne zniewolenie duchowe narodu. Wszelkimi sposobami starano się zatrzeć ślady prawosławia na tych ziemiach. Epoka wieloletniej walki o wiarę, o zachowanie języka, swojej odrębności etnicznej zrodziła dla prawosławia dziesiątki świętych. W pierwszym rzędzie należy wymienić św.Aleksego Karpatoruskiego, wielkiego obrońcę prawosławia. Bezwzględna polityka państwa i kościoła katolickiego niestety po latach zatriumfowała i znaczna cześć Rusinów walkę tę przegrała. Ale jak to bywa w życiu – po zimie następuje wiosna, tak też wydarzyło się i na Zakarpaciu. Aby zapobiec nieuniknionej śmierci narodu i wyznania, prosty lud wiejski masowo wystąpił przeciwko unii. I oto na początku XX w. staje się cud wielkiego odrodzenia się prawosławia. Jest to zdarzenie zadziwiające, nie notowane w historii cerkwi. Nigdy żaden naród w tak heroiczny sposób nie zrzucił z siebie jarzma znienawidzonej duchowej niewoli.
 
Odrodzenie to niestety zapoczątkowało katastroficzną historię XX wieku. Za terror wynarodowienia Słowian brat Serb odpłaca się terrorem i morduje następcę tronu Franca Ferdinanda. Konflikt Słowian z Niemcami i Madziarami przekształca się w I Wojnę Światową. Dla obrony Serbii, do wojny przystępuje Rosja. Jej potęga militarna (1,3 mln żołnierzy) i sukcesy na frontach zapowiadały najgorsze dla Niemiec i ich zwolenników. Całe Bałkany mogły znaleźć się w rękach Rosji. Doprowadziło to do wybuchu furii nienawiści wobec wszystkiego co rosyjskie. A za takie uważano m.in. całe Zakarpacie. Stąd zaczęła się kolejna, tym razem jeszcze gorsza w skutkach, gehenna niż przy wprowadzaniu unii. Gehenna ta objęła całą Galicję.
 
Dosłownie 100-głowa hydra rzuciła się na swoją bezbronną ofiarę. W beznadziejnym strachu trwał prawosławny lud Galicji, nie wiedząc jak się ratować. Niemcy i Madziarzy dosłownie dostawali szału w swoich poczynaniach i przyczyną swoich porażek na froncie starli się obarczyć mieszkańców Galicji, upatrując w nich zdradę na rzecz Rosji. Walka o przetrwanie graniczyła z cudem. To dla tej, rdzennie prawosławnej ludności, utworzono na terenie obecnej Austrii, pierwsze obozy koncentracyjne. Haniebną kartą w dziejach Austrii zapisał się obóz znany pod nazwą Talerhof koło Grazu. Trafiały tu tysiące ludzi, tylko dlatego, że byli Rusinami i wyznawali prawosławie. Tu także był więziony nasz św.Maksym Sandowicz. Do naszych czasów zachowały się wspomnienia więźniów tego obozu. Poczytajmy więc:
 
„Po wielu dniach pobytu w galickich więzieniach znaleźliśmy się w Talerhofie. Pilnowali nas żołnierze 27 pułku. Traktowali nas wyjątkowo okrutnie, gorzej niż w więzieniach lwowskich. Za najmniejsze przewinienie zakłuwali na śmierć. Co dziennie rano pod barakami leżało po kilka zakrwawionych trupów. Jako pożywienie podawano ciepłą mętną wodę. Wygłodniali więźniowie z braku naczyń otrzymywali ją do czapek czy kapeluszy. Pamiętam jak pewnego razu żołnierz zakłuł jakiegoś chłopa w czasie wydawania obiadu. Innym razem byłem świadkiem podobnego zdarzenia, które miało miejsce przed barakiem. Żołnierz naniósł 13 ran kłutych więźniowi politycznemu, zakutemu w łańcuchy. Dziesiątki tysięcy ludzi zostało zamordowanych w zwierzęcy sposób”. (Ze wspomnień więźnia Talerhofu).
 
Chwytali wszystkich, bez zastanowienia. Kto uważał się za Rosjanina i nosił rosyjskie imię. U kogo znaleźli rosyjską gazetę lub książkę, ikonę bądź pocztówkę z Rosji. Chwytali każdego napotkanego, inteligencję i chłopów, mężczyzn i kobiety, starców i dzieci, zdrowych i chorych. I w pierwszym rzędzie znienawidzonych rosyjskich duchownych, zasłużonych pasterzy ludu, sól galicko-rosyjskiej ziemi. Chwytali, znęcali się, gnali. Przesyłali z miejsca na miejsce, z więzienia do więzienia, morzyli głodem i brakiem wody, zakuwali w kajdanki i wiązali sznurami, bili i męczyli do utraty przytomności, do krwi. I w końcu egzekucja przez rozstrzelanie bez liku i bez końca. Tysiące niewinnych ofiar, morze męczeńskiej krwi i morze łez sierot.” J.Jaworski, „Terror w Galicji w pierwszym okresie Wojny 1914-1915”.
 
Rozporządzenia władz wykonywane były z wielkim okrucieństwem przez nacjonalistów węgierskich i polskich. Kogo nie zabito na miejscu spędzano do obozów koncentracyjnych. Były to pierwsze w historii obozy śmierci. Austriacy po raz pierwszy urządzili obozy dziecięce i żeńskie. W obozach Talerhofu i Terezina zamordowano wiele tysięcy osób. Setki tysięcy stało się uchodźcami. Ludobójstwo to poprzedzało wszystkie te straszne wydarzenia, które wypadły na dolę narodu rosyjskiego w XX w. i całej Europy. W minionym wieku ludobójstwa doświadczyło wiele narodów, jednakże zaczęło się ono w rosyjskich Karpatach.
 
A oto co pisze W.Wawrik w swojej książce „Terezin i Talerhof”. Posłuchajmy:
"Pierwszą partię z Galicji przygnano do Talerhofu 4 września 1914 r. Bagnetami ułożyli ludzi na surowej ziemi. Gołe pole zaczęło się poruszać jak ogromne mrowisko od masy ludzi, różnego wieku i pochodzenia, nie było widać ziemi. Stąd Talerhor przezwano niemiecką gehenną. I rzeczywiście działy się tam rzeczy, których nie sposób wymyśleć nawet fantazjując. Nikt nie zwracał uwagi na cierpienia ludzi, którzy przylgnąwszy do ziemi modlili się o pomoc i sprawiedliwość. Kotłowanina Talerhofu tchnęła jak wulkan, przeciągłym wyciem umęczonych ludzi”.
 
„Do zimy 1915 r. w Talerhofie nie było baraków. Ludzie leżeli na gołej ziemi pod odkrytym niebem w czasie deszczu i mrozu. Do szczęśliwców zaliczał się ten, kto miał pod sobą jakieś szmaty czy trochę słomy. Słoma jednak szybko się ścierała i mieszała się z błotem, nasączonym ludzkim potem i łzami. Ten brud był doskonałą pożywką dla niezliczonej ilości pasożytów. Wszy zjadały ciała i nawet przegryzały odzież. Robactwo rozmnożyło się wyjątkowo szybko i w wielkich ilościach. Ilość ich była niewyobrażalna. Słabi ludzie nie byli w stanie z nimi walczyć. Duchowny Jan Mieszczak, pod datą 11 grudnia 1914r. zanotował, że 11 osób zostało na śmierć zagryzionych przez wszy. Choroby i brak higieny na każdym kroku kończyły się śmiercią”.
 
„Pewnego razu duchowny czytał modlitwy z modlitewnika. Podbiegł do niego żołnierz i pięścią uderzył w książkę wołając: „Czytanie jest zabronione”. Dzisiaj u nas święto „Narodzenia Bogurodzicy” – spokojnie odpowiedział duchowny. „U psów i zdrajców nie ma Bogurodzicy, u nich jest tylko psia mać!” – wykrzyknął żołnierz i nakazał księdzu wozić nawóz. Następnie ku uciesze Żyda, nasyciwszy się tym widokiem, polecił Żydowi aby w brudnej taczce zawiózł duchownego i wrzucił do jamy z nawozem”.
 
„Przytoczmy kolejny przykład niemieckiego cynizmu: zmarł chłop z Bukowiny. Jak wiadomo wszyscy Rusini na Bukowinie byli prawosławni. Do baraku, w którym przebywało duchowieństwo prawosławne, przyszło dwóch żołnierzy i zapytali: czy są tu rosyjscy, nie katoliccy księża. Wyszło dwóch starszych więźniów. Żołnierze zaprzęgli ich do wozu zamiast koni i wozili nimi ogromną beczkę z wodą. Starcy zalewali się potem, padali ze zmęczenia, lecz Niemcy nie zwracali na to uwagi, bili ich i popędzali na przód”.
 
A oto jeszcze urywek z opisu obozu w Terezinie: „I oto 3 września 1914 r. wszystkie pomieszczenia więzienne, wszystkie stajnie z nawozem końskim, wszystkie korytarze i wilgotne piwnice zapełniono wygnańcami, mieszkańcami Rusi Zakarpackiej. Tysiące niewolników z Galicji zapędzili Niemcy do zimnych pomieszczeń, zamknęli stalowymi drzwiami. Pilnowali ich uzbrojeni żołnierze niczym złe tygrysy. Ucieczka była nie do pomyślenia”.
 
Straszna i wstrząsająca jest  prawda o męczeństwie całego narodu, prawda, którą niemal przez wiek próbowano zatuszować. Straszne nasiona nienawiści wobec Rosji i prawosławia były posiane i polane obficie krwią w tę umęczoną ziemię. Straszne zło próbowało tu zakorzenić się w duszę narodu. Zabić prawdziwą wiarę chrześcijańską łącznie z narodowością. Tak zaplanowali wrogowie. Jednak tysiące i tysiące wolało przyjąć śmierć męczeńską. Wielki był terror ale wielka też była ofiarność narodu.
 
Czytając te opisy niewiarygodnych zbrodni, staje się jasne, skąd się wziął i na czym wyrósł syn Żyda Austriak Hitler łącznie z niemieckim faszyzmem. Jak zrodziła się nienawidząca ludzi, wampirska ideologia rasowej wyższości. To straszne monstrum wyrosło na rosyjskiej krwi. To dla Rosjan i tylko dla Rosjan wyrosły te pierwsze obozy śmierci w Europie, dla eksterminacji tzw. „niższej rasy”.
 
Warto w tym miejscu przypomnieć, że pierwszymi ofiarami hitlerowskich obozów śmierci na terenie Polski byli także Rosjanie. Byli to jeńcy wojenni. Na nich po raz pierwszy wypróbowano działanie gazów Cyklon B, którym później masowo unicestwiano ofiary obozów Oświęcimia i Treblinki.
Kategoria: Relacje międzywyznaniowe | Dodał: pielgrzym (2012-11-02)
Odsłon: 668