Misja mnicha w świecie - Tradycje prawosławia <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 5:57 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Tradycje prawosławia

Misja mnicha w świecie

                           

Zarówno kiedyś, jak i w czasach współczesnych, znaczna część ludzi uważa, że bycie mnichem jest ucieczką od trudów  dnia codziennego i brakiem chęci niesienia pomocy potrzebującym. Być mnichem, jak twierdzą niektórzy,  to troszczyć się wyłącznie o samego siebie, a konkretniej o zbawienie własnej duszy. A więc jest to nic innego jak egoizm.    

A oto popatrzmy, jak te mylne i krzywdzące mnichów opinie obala    starzec Paisjusz ze świętej Góry Atos.

Zdaniem św. Paisjusza misja mnicha jest naprawdę wielka. Opuszcza on świat nie dlatego, że go nie kocha, przeciwnie czyni to z miłości do świata wiedząc, że w ten sposób może zdziałać dla niego o wiele więcej niż  będąc osobą świecką. Jego głównym „narzędziem” i siłą oddziaływania na świat jest oczywiście modlitwa. Wszyscy wiemy, że świat pełen jest zła, a zło – jak powiedział Chrystus - pokonuje się właśnie  modlitwą i postem. I dla mnicha te dwie sprawy  to podstawa jego egzystencji. Według reguł klasztornych prawosławia modlitwa mnicha jest praktycznie nieustanna. Co się tyczy postu – jego forma w klasztorach jest najsurowsza. Nawet w okresach gdy post nie obowiązuje nigdy nie podaje się w klasztorach dań mięsnych pod jakąkolwiek postacią. Ryba też nie jest zaliczana do dań w pełni postnych.

W świecie od wieków trwa walka dobra ze złem, a zło jak wiemy sprowadził na ziemię sam człowiek.  Aby nie dopuścić  do  triumfu zła nad dobrem konieczna jest interwencja Boga. I o taką właśnie interwencję  modli  się  mnich.  Kiedyś  mówiło się, że dopóki będą   klasztory i będzie w nich trwała  nieustanna modlitwa  będzie istniał świat.  I jest w tym niewątpliwie prawda.    

Mnich oddziałuje na świat również swoją postawą, swoim życiem. Mądrość starców zakonnych głosi - zbaw się sam, a tysiące zbawią się wokół ciebie. To nie przypadek, że do klasztorów tak  wielu ludzi podąża po poradę, modlitwę  i  to często  w  sytuacjach  wydawałoby  się  bez  wyjścia.  Tu odnajdują  spokój duszy, a jakże często po modlitwach św. mnichów doznają cudownych uzdrowień.

Wielu mnichów-ascetów rezygnowało z klasztorów poszukując  miejsc odosobnienia, wybierając nieraz miejsca pustynne. Nieraz pytamy: co mnich ma do roboty na pustyni? Czy nie lepiej byłoby, gdyby przebywał wśród ludzi, służąc im? Ale jak ma świecić niezapalona świeca? Na pustynię, do samotni, mnich niesie swoją duszę jak niezapaloną świecę, aby zapalić ją przez post, rozmyślania modlitewne i pracę. I jeżeli uda mu się zapalić tę świeczkę, światło będzie widoczne dla wszystkich ludzi, i ludzie przyjdą do niego, i odnajdą go, jeżeli nawet będzie ukrywał się wśród piasków, w górach nie do przejścia czy w niedostępnych jaskiniach. A więc, mnich nie jest bezużyteczny, przeciwnie  - może on być bardziej użyteczny dla ludzi niż ktokolwiek inny.

Niejednokrotnie zadajemy sobie pytanie – co tak naprawdę skłania,  nieraz bardzo młodych, wykształconych i z perspektywą na  przyszłość ludzi do wstępowania do klasztorów. Wiemy, że życie w klasztorze nie należy do łatwych. Wręcz przeciwnie – jest wyjątkowo trudne. Po pierwsze – absolutne zerwanie wszelkich więzów ze światem, z rodziną. Totalne ubóstwo. Wyzbycie się własnej woli. Bezwzględne posłuszeństwo,  pokora i skromność. Modlitwa i trud fizyczny. Samotność i milczenie. Post i asceza. I pomimo tego wszystkiego żyją tu ludzie i odnajdują w tym życiu radość i szczęśliwość, której niestety tak bardzo brakuje w otaczającym nas  świecie.

Ktoś, komu było dane, choć przez kilka dni pobyć w klasztorze, opuszczał go nie tylko pełen zadumy nad życiem ale i ze zdumieniem – jak nie łatwe jest życie mnicha. Sama obecność na nabożeństwach sięga wielu godzin dziennie.   Następnie posługa, czyli trud fizyczny.  A zatem radość i szczęśliwość mnicha nie pochodzą z tego świata. To dar Boga. Nie bez przypadku życie mnicha określa się jako stan anielski. A więc mnisi to światełka wskazujące w ciemności drogę do Boga dla wielu, a nawet część z nich osiąga stan, który można porównać z latarnią morską prowadzącą masy na drogę zbawienia.

Jakże ubogi byłby świat bez klasztorów i mnichów. Ważne to jest szczególnie w czasach współczesnych, w czasach totalnej laicyzacji życia, upadku wiary u całych narodów. Świat znalazł się na krawędzi samozagłady. Spójrzmy jaki minimalny procent ludzkości stanowi garstka naprawdę wierzących w prawdziwego Boga.

Żyje nas na kuli ziemskiej ok. 6 miliardów, a z tego całe miliardy istnień ludzkich nie mają pojęcia o Jezusie Chrystusie o Jego wcieleniu, zmartwychwstaniu. Czyżby ta masa  ludzi miałaby podzielić los cywilizacji starożytnych, które żyjąc w pogaństwie przeminęły jak wiatr, zacierając za sobą ślady swoich nieraz wielkich osiągnięć cywilizacyjnych.

Obojętnie jaki jest nasz stosunek do klasztorów i mnichów – musimy wiedzieć,  że właśnie w tych środowiskach,    izolowanych od świata, wdraża się w życie ideały  zapisane  na kartach Pisma Świętego. Ponadto wśród mnichów jest wiele osób wykształconych, wielu jest teologów. To wszystko wzięte razem – wiedza, doświadczenia duchowe i wysokie standarty moralne predysponuje część z  ich do najwyższych godności duchownych w  Kościele. Dlatego większość biskupów wywodzi się właśnie z klasztorów.   

I wydawałoby się, że laickie czasy współczesne położą kres monastycyzmowi. Otóż nie. We wszystkich krajach, gdzie istnieje prawosławie, życie monastyczne rozwija się. Przybywa nowych klasztorów, szczególnie w Rosji, gdzie z kilkudziesięciu ocalałych po zniszczeniach komunizmu, obecnie istnieje już ponad 700. W Rumunii jest pod 300 klasztorów, przybywa też i w naszym kraju. I co najważniejsze nie brakuje powołań do życia zakonnego.

Jest w tym wszystkim wielka nadzieja, że modlitwy tych, którzy wybrali anielski tryb życia,  uchronią świat przed grożącą mu  zagładą.

__________________

Oprac.na podst. Listów  św.Paisjusza                                                                    

Z Góry Atos, Siergijew Posad 2007r.

                                                                                                                     

Kategoria: Tradycje prawosławia | Dodał: pielgrzym (2009-10-30)
Odsłon: 1183