LUDOBÓJSTWO W CHORWACJI - Relacje międzywyznaniowe <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 6:01 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Relacje międzywyznaniowe

LUDOBÓJSTWO W CHORWACJI
Dziś poruszamy temat trudny, można bez ogródek powiedzieć tragiczny. Będziemy mówić o straszliwej eksterminacji prawosławnej ludności serbskiej w Chorwacji w latach 1941 -1945. Z tego względu osoby chore, bądź wrażliwe o słabych nerwach, nie powinny czytać tego tekstu. A piszemy dlatego, aby nie zaginęła pamięć o naszych braciach w wierze, w bestialski sposób zamordowanych tylko dlatego, że byli prawosławnymi.
 
Wiemy, że każde odejście z tego świata pociąga za sobą smutek, a nieraz rozpacz. Jednakże odejście w wieku starczym uważamy za zjawisko naturalne. Tragicznym jest odejście spowodowane przez innych ludzi. Ale i tutaj, gdy ginie na froncie żołnierz, odejście takie uważamy za czyn chwalebny - zginął w obronie ojczyzny. Gdy jednak giną tysiące wziętych do niewoli, a więc bezbronni – mówimy o zbrodni wojennej. Tak nad Bugiem hitlerowcy rozstrzelali 30 tysięcy jeńców radzieckich. Tu o śmierci żołnierzy decyduje wojna, choć to żadne usprawiedliwienie. Ale są też zagłady żołnierzy z pobudek politycznych. Do takich należy rozstrzelanie ponad 20 tysięcy oficerów polskich pod Katyniem. Nie wchodziły tu w rachubę względy etniczne, bowiem wśród zamordowanych byli też oficerowie prawosławni.
Trudno sobie wyobrazić żeby były jeszcze gorsze motywy zbrodni. A niestety były i to stosunkowo niedawno. Tym razem były to motywy czysto wyznaniowe. Nie mamy tu na względzie mahometan, a więc narodów skrajnie fanatycznych. To działo się, niestety, w Kościele, założonym przez samego Zbawiciela, którego „wikariusz” czy „namiestnik”, jak go mianują katolicy, zasiada na tronie w Watykanie. Nie chodzi nam o rozgrzebywanie jeszcze krwawiących ran, ale chcemy zwrócić uwagę, że sprawcami tak ogromnej liczby straszliwych mordów były m.in. osoby duchowne. W rozumieniu prostego człowieka - każdy kto wkłada na siebie habit mnisi, bądź sutannę – uważany jest za osobę szczególną, o wysokim poziomie moralnym, cnocie, a nieraz i jako nosiciel szczególnych darów łaski Ducha Świętego. I tak też traktuje ich Kościół, choć jak zobaczymy, nie każdy.
 
Jest rok 1941. Państwa Osi najechały Jugosławię. Chorwaccy ustasze, czyli skrajnie nacjonalistyczni powstańcy, tworzą Państwo Chorwackie podległe Niemcom. Przywódcą państwa zostaje znany terrorysta i morderca Ante Pavelic. Od razu przystępuje do czystek etnicznych. Na początku planuje wysiedlenie Serbów. Następnie jak grzyby po deszczu powstają obozy koncentracyjne, do których kierowani są głównie Serbowie. Docelowo założono ich 40. Polityka Pavelica zyskuje poparcie katolickiego kleru. Rozpoczyna się przymusowe nawracanie na katolicyzm prawosławnej ludności serbskiej. Prymas Stepinac w przemianach w kraju widzi „rękę Boga”, sam staje się duszpasterzem armii ustaszów. Pavelic i Pius XII regularnie składają sobie świadectwa uprzejmości. Na jednej z audiencji papież zapewnia faszystowskiego mordercę Pavelica o swojej osobistej lojalności i udziela mu błogosławieństwa, zachęcając tym samym do ludobójstwa. Obserwatorzy zagraniczni oburzali się, że papież przestaje z osławionym terrorystą.
 
Szefami części obozów koncentracyjnych zostają „bracia” franciszkanie. Zasłynęli, niestety, ze strasznego okrucieństwa i mordów. Jeden z korespondentów pisał o nich: „Uczniowie św. Franciszka i jego duchowi potomkowie zioną nienawiścią i zabijają niewinnych ludzi, swych braci w Ojcu Niebieskim, mających ten sam język, tę samą krew, ten sam kraj rodzinny, mordują ich, grzebią ich żywcem…” Morderstwa w Chorwacji to przypadek szczególny. Kler prawie zawsze dokonywał zbrodni cudzymi rękoma, wykorzystując do tego władzę świecką. Nawet wyroki kościelnej inkwizycji wykonywali cywile, co daje dzisiaj kościelnym fałszerzom historii pretekst do umywania rąk i uchylania się odpowiedzialności za zbrodnie. W chorwackim ultra faszystowskim państwie puściły wszelkie moralne hamulce, tak że duchowni katoliccy mordowali ludzi własnymi rękami. Według historyków łącznie 953 duchownych katolickich brało czynny udział w rzeziach. Katoliccy księża i mnisi, w tym szczególnie franciszkanie przewodzili wielu bandom ustaszowskich morderców, a franciszkański zakonnik Miroslav Filipovic został komendantem największego obozu zagłady w Jasenovacu – bałkańskim Oświęcimiu. Do prześladowań kler katolicki nawoływał Chorwatów z ambon, a minister oświaty Budak jawnie głosił: „Część Serbów wybijemy, część wygnamy, a resztę, która musi przyjąć religię katolicką, włączymy do narodu chorwackiego… Wszystkie nasze poczynania wynikają z wierności wobec religii i Kościoła katolickiego”.
 
Jednakże nie tylko franciszkanie brali udział w rzezi, bo np. jezuita Kamber był szefem policji w Bośni, a opisy dokonywanych przez niego tortur i morderstw dorównują sadyzmem mordom UPA na Wołyniu. Gorliwi katoliccy ustasze lubili się fotografować w czasie akcji, dzięki czemu dobrze udokumentowali swoje zbrodnie. Masowe groby także świadczą o zbrodniach klero - faszystowskiego reżimu. Tylko w obozie w Jasenovacu zamordowano 120 tysięcy ludzi, w tym 19 tysięcy dzieci. Obóz zasłynął z masowego ucinania ludziom głów. 28 sierpnia 1942 r. załoga obozu urządziła zawody w dokonywaniu mordów przez ścinanie głów. Zwycięzcą okazał się katolicki duchowny franciszkanin Brzica, w ciągu jednego dnia specjalnym nożem do podrzynania gardeł ściął głowy 1360 ludziom!
Ulubionym zajęciem szefa obozu zakonnika Filipovica było mordowanie kobiet i dzieci. W obozie nazywano go „braciszkiem szatana”. To co wyczyniali ustasze to była ślepa furia i szaleństwo. Zachowane zdjęcia tych zbrodni pokazują kobiety z odciętymi piersiami, wyłupione oczy, odcięte genitalia, dzieci wbijane na pal, setki narzędzi zbrodni: noży, toporów, haków na mięso itp. Włoski dziennikarz sfotografował ustasza, który miał na szyi „naszyjnik” z ludzkich języków i oczu. Jakich bestialstw dopuszczali się oprawcy, przekonał się pewien włoski reporter wojenny, któremu szef państwa Ante Pavelic wręczył wielką misę wypełnioną czymś przypominającym ostrygi. Na pytanie Włocha co to jest Pavelic odpowiedział, że jest to prezent jego wiernych ustaszów: 40 funtów serbskich oczu.
Bombami zabijali ustasze i ich duchowni pomocnicy między innymi dzieci, które najpierw jeszcze żywe wrzucano do masowych grobów. Potem na to wrzucano ich zabitych rodziców, którzy oglądali egzekucję swoich dzieci. Karabinów i broni maszynowej używali do masowej egzekucji przeprowadzanych z wyszukanym okrucieństwem. Strzelali w nogi, potem w brzuchy, wreszcie w piersi. Nożami rzeźniczymi mordowano odmawiających przyjęcia katolicyzmu. Mnisi i żołnierze mordowali toporami. Rozcinali głowy, brzuchy i klatki piersiowe. Łamali kręgosłupy i rozcinali arterie. Dziesiątkowano też ofiary drewnianymi młotami. Po uderzeniu ofiary padały martwe. Przeprowadzano tzw. ciche egzekucje. Bandy morderców wykonywali je ze szczególną lubością; do zabijania dzieci i kobiet stosowali żelazne pręty, którymi rozpruwano brzuchy i łona po wielokrotnym zgwałceniu. A wszystko za to, że były prawosławne i nie chciały przejść na katolicyzm. W okrucieństwach wyróżniali się spragnieni krwi słudzy „świętego Kościoła katolickiego”.
 
W maju 1941 r. kilkaset Serbów zapędzono do jednej z cerkwi, do której wpadli ustasze z siekierami i nożami. Krwawa łaźnia trwała wiele godzin. Inicjatorem mordu był m.in. przeor katolickiego klasztoru franciszkańskiego Hermann. Okrutnie też mordowano prawosławnych duchownych. 81 - letniego biskupa Platova podkuto jak konia, następnie wykłuto oczy, obcięto nos i uszy by wreszcie dobić. Duchownego Branko Dobrosavijevica i jego syna poddano straszliwym torturom – wyłupili oczy i obdarli żywcem ze skóry.
 
17 lutego 1942 r. szef niemieckich służb specjalnych meldował do SS: „Kościół katolicki, ze względu na środki, jakie stosuje przy nawracaniu, forsował w ostatnich czasach potworności popełniane przez ustaszowców. Faktem jest, że mieszkający w Chorwacji Serbowie, którzy przyjęli katolicyzm, mogą nadal żyć nie nagabywani. Widać z tego, że napięcie chorwacko – serbskie polega w istotnej mierze na walce, jaką Kościół katolicki prowadzi przeciw Kościołowi prawosławnemu”.
 
W ciągu kilku lat w Chorwacji trwał straszliwy terror skierowany głównie przeciwko prawosławnym Serbom, a także Żydom i Cyganom. W trakcie masowych eksterminacji zginęło 850 tysięcy ludzi, z czego 750 tysięcy Serbów, 60 tysięcy Żydów i 26 tysięcy Cyganów. Liczby te historycy jednak uważają za zaniżone bowiem dotyczą tylko ofiar zidentyfikowanych, głównie mordowanych w obozach śmierci. Wedug źródeł greckich ("Papiestwo wczoraj i dziś") liczba prawosławnych Serbów zamordowanych w Chorwacji sięga 1,5 mln. Oprócz tego 250 tys. Serbów, w obawie przed śmiercią, przeszło na katolicyzm. 
 
O zbrodniach ludobójstwa w Chorwacji doskonale wiedział Watykan i udzielał tym zbrodniom cichego poparcia. Kilkakrotnie u papieża Piusa XII bywał szef ustaszowców - Ante Pavelic, zbrodniarz, skazany wcześniej na karę śmierci za zamach na króla Serbii Aleksandra. W maju 1945 r. Pavelic uciekł z Chorwacji i w przebraniu zakonnika dotarł do Włoch. Był w Castel Gandolfo – rezydencji papieża. W 1947 r. Pavelic uciekł z Europy na fałszywych dokumentach wystawionych przez Watykan. W Argentynie Pavelic został postrzelony i po uzyskaniu błogosławieństwa papieża Jana XXIII udał się na „zasłużony odpoczynek” – do piekieł.
Kolejną ważną postacią, popierającą ludobójstwo w Chorwacji był wspomniany wyżej arcybiskup Zagrzebia - Stepinac. To on nazywał bluźnierczo morderstwo na narodzie serbskim „dziełem bożym”. Chyba nie zdawał z tego sobie sprawy o jakiego boga mu chodzi. W dniu zagłady 250 Serbów z pobliskich wsi pisał on: ”Któż mógłby nam czynić zarzut z tego, że jako duszpasterze podzielamy radość i entuzjazm narodu, wyrażając głęboką wdzięczność Bożemu majestatowi. Mimo, że aktualne wydarzenia , tak wielkiej wagi, są bardzo zawikłane, łatwo w tym dziele dostrzec rękę Boga („przez Pana się to stało i to jest cudowne w oczach naszych” – psalm 117). A więc, zdaniem hierarchy, to Bóg jest odpowiedzialny za ludobójstwo w Chorwacji!
 
W diecezji Stepinaca dochodziło do najgorszych okrucieństw. Bratnia krew płynęła tam strumieniami. Prawosławnych siłą nawracano na katolicyzm i nie było słychać głosu oburzenia ze strony hierarchy – informowało 16.02.1942r. londyńskie radio. Stepinac pisał o prawosławiu oszczerczo, że „nie ma w nim ani moralności ani zasad, ani prawdy, ani sprawiedliwości, ani uczciwości”. Za zgodą hierarchy ustasze zburzyli, bądź ograbili setki cerkwi i klasztorów prawosławnych, w wielu z nich utworzyli sale tortur, używając najbardziej wymyślnych narzędzi. „Prawie nie sposób wyobrazić sobie ekspedycję karną straszliwej kadry ustaszów bez księdza, w szczególności franciszkanina , który im przewodził” – pisał włoski reporter Falconi. Stepinac za „zasługi” dla wolnej Chorwacji został pojmany i osądzony w Zagrzebiu na 16 lat więzienia: „za współpracę z ustaszami i współudział w przymusowym nawracaniu prawosławnych Serbów na katolicyzm oraz ich mordowaniu za odmowę zmiany wiary”.
 
Jednak po 5 latach, po interwencjach Watykanu, wypuszczono na wolność. W 1952 r. został kardynałem. W 1998 r. papież Jan Paweł II beatyfikował swojego faszystowskiego kardynała, narażając się na powszechną krytykę całego cywilizowanego świata za uświęcenie zbrodniarza. Światli teolodzy katoliccy krytykowali papieża za tę kontrowersyjną beatyfikację, a dzisiaj jest to jeden z powodów poddawania w wątpliwość beatyfikacji samego „nieomylnego” Jana Pawła II przez część samej hierarchii kościelnej. Żaden z uczestniczących w morderstwach „duchownych duszpasterzy”, nawet szef obozu - franciszkanin Filipovic - nie został przez Watykan pociągnięty do odpowiedzialności ani ekskomunikowany. Mało tego – w Watykanie utworzono specjalną komisję zajmującą się przerzutem do Ameryki Południowej i Australii tysięcy zbrodniarzy wojennych. Nie tylko masa chorwackich morderców, tropionych przez aliantów, ale także zbrodniarze wojenni z faszystowskich Niemiec korzystali z usług tej organizacji, aby rozpłynąć się po świecie. Nie czynił tego Watykan za darmo. Być może przewidując konieczność ucieczki, zbrodniarze przerzucili do Rzymu tony zrabowanego złota.
 
Dziś do byłego obozu koncentracyjnego w Jasenovacu przybył po raz pierwszy kardynał Bozanic – arcybiskup Zagrzebia. Wielu ludzi spodziewało się przynajmniej z ust tego hierarchy – słów przeprosin za czynny udział duchowieństwa i „braci” zakonnych w ludobójstwie Serbów w latach 1941 – 1945. Niestety, obecny następca Stepinaca, obwieścił, że Kościół nie ma za co przepraszać. Nazwano to skandalem i polityczną spekulacją. Milczy też Watykan. Nawet w nowej 5 tomowej historii Kościoła katolickiego, gdzie porusza się nieraz wątpliwej wartości historycznej sprawy Kościoła, zbrodnie w Chorwacji i tak liczny w nich udział kleru i zakonników katolickich - przemilczano. Widocznie Watykan, podobnie jak biskup Stepinac, upatruje w tym ludobójstwie „palec Boży”. A więc nic Watykanowi do tego.
 
Ocenę, kto zasiada na „tronie Piotrowym w Stolicy Apostolskiej”, pragnący wszelkimi sposobami zniszczyć prawosławie, jedyną prawdziwą wiarę, pozostawiam czytelnikowi.
 
Ofiarom ludobójstwa – Wiecznaja pamiat’. Oddali oni swoje życie za wiarę Prawosławną, za Chrystusa, a Cerkiew ofiary takie zalicza do grona świętych. Dziś setki tysięcy zamordowanych Serbów, tysiące niewinnych dzieci, należy już do Cerkwi Triumfującej. Złożona przez nich ofiara życia to wielki skarb Cerkwi Prawosławnej Serbii, która pozyskała tysiące świętych orędowników przed Tronem Bożym.
 
Nikły procent Polaków zna prawdę o zbrodniach katolickich Chorwatów. Świadczy to o zakresie wpływów Kościoła rzymsko-katolickiego. Owo ludobójstwo właściwie do dnia dzisiejszego pozostaje przykryte milczeniem. Przyczyna tego jest prosta - olbrzymi wpływ Kościoła katolickiego na oświatę i edukację. To w interesie Kościoła jest ukrywanie prawdy o tych i innych zbrodniach, popełnianych przez całe tysiąclecia na narodach całego świata – pisze jeden z internautów.
 
______________________________________________________________ 
Artykuł został opracowany na podstawie materiałów opublikowanych w Internecie.
Kategoria: Relacje międzywyznaniowe | Dodał: pielgrzym (2010-01-09)
Odsłon: 11346