KRÓL ŚWIATA - Rozważania teologiczne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:24 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Rozważania teologiczne

KRÓL ŚWIATA
Być może nie wszyscy wiedzą, że w Palestynie znajduje się jedno z najstarszych, stale zamieszkałych, miast świata. Wiek tego miasta szacuje się na 11 tys. lat! Mowa tu o Jerycho. Z miastem tym związane są dzieje zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. Powszechnie znane jest określenie „trąby jerychońskie”. To od głosu trąb narodu izraelskiego, z woli Bożej, padły mury miasta i wkroczyli tu po 40 latach wędrówki wychodźcy z Egiptu. Jerycho położone jest 9 km na zachód od Jordanu. Leży u stóp góry zwanej „Górą Kuszenia”. Na szczycie góry jest prawosławny monaster. Mnisi pokazują tam kamień, na którym według tradycji, siadywał Chrystus w czasie 40-dniowego postu na pustyni. Pewnego razu przystąpił do Niego szatan z zamiarem kuszenia Zbawiciela. Ewangeliści wydarzenie to opisują w następujący sposób:
 
Wtedy wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mnie pokłon wszystko będzie Twoje” (Łk.4, 5).
 
Zwróćmy uwagę jakie straszne słowa wypowiedział szatan: „wszystkie królestwa świata… mnie są poddane”. I mówił to dumny bies do Zbawiciela, wiedząc doskonale z kim rozmawia.
 
Niezwykły komentarz do powyższych słów biesa, że cały świat znalazł się w jego mocy, znajdujemy m.in. u św. Ignacego (Branczaninowa). Poznajmy więc tę wypowiedź.
 
Zły duch nie zadowolił się samym pokonaniem człowieka i pozbawieniem go raju. Utrzymywał go w niewoli, wzbudzał w nim przeróżne namiętności, prowadząc do grzechu i służenia siłom zła. Dążenie anioła zła stać się równym Bogu, za co był strącony z nieba, urzeczywistnił na ziemi, zaprowadzając powszechne pogaństwo. Rodzaj ludzki, stopniowo przechodził od zaspokojenia potrzeb niezbędnych dla egzystencji, do zaspokojenia swoich namiętności. Człowiek pogrążył się w sprawy ziemskie i stał się wyłącznie osobą cielesną, tracąc nawet pojęcie o Bogu. Jednakże wrodzona świadomość istnienia czegoś wyższego, doprowadziła do tego, iż ludzie, zamiast Bogu, zaczęli oddawać cześć upadłemu aniołowi i jego niezliczonym sługom. Człowiek zaczął ubóstwiać swój własny grzech we wszystkich jego postaciach i stwórcę grzechu – demona. Zaspokajanie swoich namiętności: cudzołóstwa, pijaństwa, kradzieży, a nawet zabójstwa - uznał jako objaw boskości. Każda namiętność uzyskała swojego bożka, a każdy bożek był symbolem demona. Odprawiano przed nimi obrzędy i modły zarówno publiczne jak i indywidualne. Składano ofiary ze zwierząt, a nawet z ludzi. Pogańskie obiekty kultu były ulubionym miejscem przebywania biesów, które nieraz wydawały głosy, aby oszukać swoich czcicieli. W ten sposób sam człowiek stał się żywym nosicielem sił zła. Pogaństwo opanowało wszystkich ludzi, cały świat.
 
Człowiek na skutek upadku pozbawił siebie łaski Ducha Świętego i zmuszony został kierować się w życiu wyłącznie swoim rozumem. Cały jednak wysiłek został skierowany na poszukiwanie materialnych udogodnień w życiu, dogadzaniem swoim namiętnościom.
 
Ludzie zaczęli nienawidzić jeden drugiego co doprowadziło do wielu wojen. Cała powierzchnia ziemi została polana krwią. Na skutek wojen zostały starte z oblicza ziemi całe narody. Zapanowało niewolnictwo, ludzie stali się żywym towarem na podobieństwo zwierząt. Zwycięzców, siejących nieszczęścia czy zagładę narodów, okrzyknięto bohaterami, oddawano im cześć jako bogom.
 
Zaspokojenie najniższych, wyuzdanych żądz uznano za szczególne dobro. Część ludzi weszła w bezpośredni kontakt z biesami, przyjmując ich siły zaczęli współdziałać dla umocnienia królestwa zła na ziemi. Królestwo to osiągało swoje szczyty na przestrzeni całych tysiącleci w dziejach ludzkości. Już najstarsze cywilizacje świata w całości opanowane były przez pogaństwo. Potwierdzają to m.in. wykopaliska archeologiczne. Pojęcie o prawdziwym Bogu, stwórcy świata i człowieka na dobre zniknęło z oblicza ziemi. Mijały wieki i tysiąclecia i miliardy istnień ludzkich stały się ofiarą aniołów zła, a nieśmiertelne dusze tych ludzi pochłonęły na wieki czeluście piekieł.
 
Dzisiaj, z perspektywy minionych czasów, możemy powiedzieć, że skutki upadku naszych prarodziców w raju stały się największą tragedią w dziejach ludzkości. Człowiek stworzony przez Boga jako istota nieśmiertelna, stał się ofiarą i niewolnikiem szatana. Grzech pierworodny, popełniony w raju, rozprzestrzenił się na cały świat jak iskra, z której powstaje pożar zamieniający w proch wszystko napotkane na swojej drodze.
 
I tak mogłoby pozostać, gdyby nie miłość Boża do upadłego stworzenia. I staje się rzecz niewyobrażalna – na ziemię schodzi nie anioł czy inny posłaniec Boży, lecz sam Bóg – druga Osoba Trójcy Świętej. Przyjmuje postać człowieka by ratować swoje stworzenie, wyrwać je z królestwa zła i umożliwić powrót do swojej pierwotnej ojczyzny. Po trzech latach misji na ziemi dobrowolnie przyjmuje straszliwe cierpienia i śmierć, zadaną przez upadłe stworzenie. Jednakże po trzech dniach zmartwychwstaje i wyprowadza z czeluści piekieł starotestamentowych świętych, którzy pomimo szalejącego pogaństwa zachowali wiarę w prawdziwego Boga. Z ludzkim ciałem wstępuje do Niebios, a Jego uczniowie zakładają podwaliny Kościoła Chrystusowego. Raj ponownie zostaje otwarty dla człowieka. Jedynym warunkiem by stać się jego mieszkańcem jest przestrzeganie przykazań, których nauczał Zbawiciel. Wydarzenie to zapoczątkowało nową erę w dziejach ludzkości. Od wydarzeń tych minęły już dwa tysiące lat. I popatrzmy ilu ludzi skorzystało na przestrzeni wieków z tej nieopisanej miłości Boga do człowieka. Zarówno w pierwszych wiekach, szczególnie w epoce wielkich prześladowań  chrześcijan, jak też minionym wieku dwudziestym – do swojej rajskiej ojczyzny przeniosły się niezliczone ilości świętych. męczenników. Tysiące innych porzuciło dobrodziejstwa tego świata i wybrało pustynie i jaskiie górskie  by tam znajdować drogę do Chrystusa.  Jednakże w skali świata stanowi to niewielki procent. Pomimo iż dziś jedna siódma ludzkości zamieszkującej nasz glob mianuje siebie chrześcijanami - większość prowadzi życie dalekie od przykazań Zbawiciela. Nad światem nadal panuje duch zła. Nie umniejsza to bynajmniej misji i ofiary złożonej za nas przez Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Bóg nie pozbawił nas ani wolnej woli ani rozumu, byśmy mogli dobrowolnie wybierać, jak niegdyś w raju, życie albo śmierć. I choć większość ludzi, zarówno przed wiekami jak i dziś, wyznaje jakąś religię, stworzoną przez człowieka, niestety nie osiąga zbawienia swoich dusz. Zbawienie jest możliwe wyłącznie po przez Chrystusa, Który mówił „Jam jest drogą i życiem i nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko po prze ze Mnie”. Odrzucający zatem Chrystusa i nie przestrzegający Jego przykazań pozbawiają siebie życia wiecznego.
 
Najgorsze jest to, że narody żyjące w izolacji, do których nie dotarło światło Ewangelii, mogą bardziej liczyć na miłosierdzie Boże niż my, żyjący w grzechu i mianujący siebie chrześcijanami. Napisane bowiem jest, że tak jak w raju istnieją stopnie szczęśliwości, tak i w piekle grzesznicy doświadczają cierpień stosownie do stopnia ich upadku.
 
 Niektórym świętym, jeszcze za życia, pokazane było piekło. Po ujrzeniu czeluści piekieł i męczarni dusz, straszliwego odoru i bezlitosnych biesów – gotowi byli przeżyć największe cierpienia tu na ziemi, aby uniknąć straszliwej gehenny po śmierci. Takim był np. św. Atanazy – mnich z Kijewo-Pieczerskiej Ławry. Życie prowadził ascetyczne. Nagle zmarł. W tym czasie pokazane mu było piekło. Gdy po dwóch dniach ożył zamknął się w jaskini, gdzie spędził 12 lat w płaczu i modlitwie za dusze cierpiące w piekle. Takich przypadków było wiele.
 
Święci mówią, że pamięć o śmierci to klucz do unikania grzechu w naszym życiu. Nawet u pogańskich rzymian istniało powiedzenie na powitanie: „Memento Mori” – pamiętaj o śmierci. Odnosi się zatem wrażenie, że większość ludzi nie chce wiedzieć, bądź nie uświadamia sobie co ich czeka po śmierci i na jak straszliwe wieczne cierpienia skazują swoje dusze. Wynika to z tego, że pomimo iż Bóg nie pozbawił nas rozumu, rozumem tym zawładnął bez reszty król tego świata.
 
I na zakończenie, jako przestrogę, przytoczmy słowa apostoła Pawła skierowane do Izraelczyków, a tym samym i do nas: ”Kto  łamie zakon Mojżesza, ponosił śmierć bez miłosierdzia na podstawie zeznania dwóch lub trzech świadków. Pomyślcie, o ileż surowszej kary będzie godzien  ten, kto Syna Bożego podeptał i zbezcześcił Krew Przymierza, przez którą został uświęcony, i obelżywie zachował się wobec Ducha łaski” (Hebr. 10. 28 – 29). A niestety, bardzo wielu ludzi czyni to na swoją zgubę.
_____________________
Oprac.na podst.”Żizń, smiert i bezsmiertije”
Św.Ignacego. Symferopol 2010
Kategoria: Rozważania teologiczne | Dodał: pielgrzym (2011-12-18)
Odsłon: 617