Kilka słów o nabożeństwach prawosławnych - Tradycje prawosławia <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 5:58 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Tradycje prawosławia

Kilka słów o nabożeństwach prawosławnych

                 

Dzisiaj chciałbym porozmawiać o nabożeństwach prawosławnych. Wiadomo, że na ten temat  istnieje ogromna literatura. Niewątpliwie wielu ludzi korzysta z niej   i doskonale rozumie  nasze nabożeństwa. Obserwując jednak wiernych w cerkwi, ich zachowania - wydaje się, że nie wszyscy rozumieją sens naszych nabożeństw. Przyczyną tego zjawiska może być  język  cerkiewno-słowiański, nie dla wszystkich zrozumiały, choć języka tego używają w Liturgii wszystkie narody słowiańskie wyznające Prawosławie. Jest to język unikalny,  język, w którym nie ma przekleństw ani wulgaryzmów. Jest to język naszej rozmowy z Bogiem, czy to w modlitwach indywidualnych, czy w nabożeństwach cerkiewnych. Gdy o tym mówiłem kiedyś z obcokrajowcami nie mogli uwierzyć, że Prawosławie posiada taki skarb.  Chrońmy więc ten skarb i starajmy się zachować go również  dla przyszłych pokoleń.

Zapytajmy - co zewnętrznie wyróżnia Prawosławie od innych wyznań? Oczywiście świątynie. W tym względzie jesteśmy spadkobiercami wielkiego Cesarstwa Bizantyjskiego. To w Bizancjum wykształciła się niezwykła architektura świątyń. Jaskrawym przykładem jest Agia Sofia w Stambule zbudowana w VI w. przez cesarza Justyniana. Z architektury tej korzysta do dziś świat islamu. Aby przyciemnić majestat Agia Sofii, mahometanie zbudowali obok meczet tzw. błękitny, niemal identyczny pod względem architektury. Od tysiąca lat architektura ta stanowi natchnienie architektów Prawosławnej Rosji. Z czasem jednak Rosja wypracowała swój własny wizerunek świątyń, jednak wpływ architektury bizantyjskiej nadal pozostaje widoczny. Oko raduje też architektura naszych świątyń prawosławnych w Polsce. A jeśli do zewnętrznego wyglądu świątyni  dodamy wystój wewnętrzny – otrzymujemy Niebo na ziemi. Wewnętrzna ikonografia naszych świątyń prawosławnych niejednokrotnie  wprowadza nas w osłupienie. Zauważmy, że  w naszych zlaicyzowanych czasach, Bóg jeszcze obdarza ludzi takimi niezwykłymi darami jak pisanie świętych ikon czy cudownych fresków w świątyniach. Zwykle o świątyniach mówi się, że są to Domy Boże. I jest to prawda. W każdej cerkwi na ołtarzu znajduje się Ciało i Krew naszego Zbawiciela. A tam gdzie jest Bóg tam      i aniołowie i święci. Niegdyś w Kairze do świątyni wszedł pomodlić się koptyjski Patriarcha Cyryl. Kościelny rzekł mu, że nie lubi gdy w cerkwi nie ma wiernych. Wtedy patriarcha powiedział obejrzyj się, a ten ze zdumieniem  zobaczył pełną cerkiew modlących się mężczyzn i kobiet. Oczywiście byli to święci.  W cerkwi tej, położonej w dzielnicy Zaitun, w 1968 r. objawiła się  Matka Boża. Widzenie  powtarzało się miesiącami.

Wracając do naszych - co jeszcze wyróżnia nasze  świątynie?  Oczywiście odprawiane w nich nabożeństwa. Tylko ludzie z uprzedzeniami  do Prawosławia pozostają obojętni. Normalny człowiek doznaje tu niezwykłych duchowych i emocjonalnych przeżyć. Widok cudownych ikon, wypełniających całe wnętrza świątyń, bogate ikonostasy, uroczyste szaty liturgiczne duchowieństwa, zapach kadzidła i palących się świec oraz ten niezwykły śpiew – wystarcza aby poczuć odrobinę Nieba na ziemi. A gdybyśmy jeszcze rozumieli całe ogromne bogactwo treści tych śpiewów,  homilii i modlitw -  poznalibyśmy  czym jest naprawdę Prawosławie. Święty Jan z Kronsztadu mówił: ”Prawosławne nabożeństwo to skarb podarowany nam  przez Samego Boga”.

A czy wiemy dlaczego w naszych świątyniach niema ławek. Odpowiedź jest prosta. Niegdyś przed obliczem cesarza czy króla niewolnicy padali na twarz. My też jesteśmy  niewolnikami,  ale grzechu. Ponieważ jednak jesteśmy usynowieni przez naszego Zbawiciela - wolno nam przed obliczem Pana stać, nigdy siedzieć.   W pewnych momentach nabożeństw siadają wyłącznie biskupi i księża, nawet nie diakoni, a tym bardziej wierni. Oczywiście nie dotyczy to osób starszych i chorych.

W świątyniach prawosławnych niegdyś obowiązywała zasada, że po prawej stronie od wejścia stoją mężczyźni, po lewej zaś -  kobiety. Dziś już mało kto przestrzega tej zasady. U Nestorian zauważyłem inne pojmowanie prawa - lewa strona. Mówią, że ołtarz to tron Boży, a prawa strona patrząc od ołtarza to akurat na odwrót od zwyczajów przyjętych u nas. Tak też stoją w swoich świątyniach. Ale u   nich   niema ikonostasów, gdzie zawsze po prawej stronie od królewskich wrót jest ikona Chrystusa, a po lewej - Matki Bożej. Więc prawą stronę  przyjmujemy od wejścia do świątyni.

Wiemy, że ikonostas to ściana wyłożona rzędami ikon. W zależności od wielkości świątyni rzędów tych bywa  pięć i więcej. Jeden z najwyższych ikonostasów jakie widziałem jest w soborze w Pskowie, ma siedem rzędów i to wysokich ikon. Środkowe drzwi w ikonostasie - to drzwi carskie albo królewskie. Przechodzić tędy może wyłącznie kler i to w ustalonych momentach nabożeństw. Boczne drzwi  - dla  osób przysługujących w nabożeństwach.

Ołtarzem w Prawosławiu nazywa się cała oddzielona ikonostasem część świątyni.  To co w języku polskim odpowiada pojęciu ołtarz - w Prawosławiu mianuje się Prestołom, czyli tronem Bożym. Prestoł nie jest zwykłym stołem ofiarnym, jak np. w katolicyzmie. W prawosławnych świątyniach Prestoł to „świataja swiatych”.  Jego budowa  i oświęcenie  są ściśle określone  kanonami. Wewnątrz Prestołu zwykle znajduje się cząstka relikwii świętych. Na Prestole stale jest darochranitielnica, czyli odpowiednik tabernakulum, w którym przechowywane są Ciało i Krew Chrystusa.    To stąd kapłan pobiera dary dla komunii chorych. Nie zapomnę wydarzenia z dzieciństwa, gdy kapłana, jadącego  do chorego,  mijał starszy człowiek - stanął na kolana w błocie. Gdzie dziś jest taka wiara i szacunek dla  sakramentu. Nie uświadamiamy sobie jak wielkim darem obdarzył nas Bóg, oddając nam Swoje Ciało i Krew.

Ponadto na Prestole leży  chusta z wizerunkiem złożenia Chrystusa do grobu, zwana antiminsem.  Bez chusty tej nie może być sprawowana liturgia. Zwykle na  antiminsie leży Ewangelia i obok krzyż. Teraz wiemy dlaczego do Prestołu nie mogą dotykać osoby świeckie. Również przebywanie osób świeckich w części ołtarzowej nie jest wskazane, poza osobami przysługującymi do nabożeństwa. Zwróćmy uwagę,  że   w starożytnej świątyni Salomona w Jerozolimie był też odpowiednik naszego ołtarza.  W tej części świątyni znajdowała się arka przymierza, a wchodzić  tam  mógł tylko raz w roku najwyższy rangą kapłan i tylko dla kadzenia. I jakież rozczarowanie było u Rzymian gdy tu weszli po zdobyciu Jerozolimy: nie znaleźli tu żadnego posągu czy innego bóstwa. Tu bowiem przebywał niewidzialny Bóg. I do tego przybytku,  natchniony Duchem Świętym Zachariasz,  wprowadził Najświętszą Marię Pannę, wtedy jeszcze będącą dzieckiem. Jak wiemy u nas wstęp kobiet, a nawet dzieci płci żeńskiej, do ołtarza jest zabroniony. Nie należy jednak tego traktować jako dyskryminację, lecz od wieków uświęconą tradycję, sięgającą czasów apostolskich.  

Po lewej stronie Prestołu znajduje się żertwiennik, czyli stół ofiarny. Tu przygotowuje się chleb i wino do sakramentu Eucharystii. Jako chleba ofiarnego używa się prosfor, wypiekanych z mąki pszennej z dodatkiem drożdży. Wino - słodkie czerwone gronowe, określonych marek.   Z głównej prosfory  z wyciśniętym napisem N.I.K.A. wycina się kwadrat symbolizujący Chrystusa. To z tej prosfory po przeistoczeniu komunikują się księża i wierni. Z prawej strony na diskosie układa się cząstkę prosfory symbolizującej Matkę Bożą, po lewej dziewięć cząstek symbolizujących 9 czynów anielskich. U dołu układa się cząsteczki z prosfor za żywych i umarłych, imiona których czytane są w czasie wyjmowania cząstek. Przygotowanie darów do Eucharystii dokonuje się  podczas pierwszej części  św. Liturgii  zwanej proskomidią. O ważności tej części świadczy fakt obecności aniołów w ołtarzu.  Widział ich m.in.  św.Jan Chryzostom. Widziało ich też  wielu świętych. Jeden z wiernych sfotografował w czasie Liturgii  Patriarchę Aleksego II. Na tle jego szaty liturgicznej widoczne są twarzyczki cherubinów, których ani przed ani po liturgii nie było.

Po proskomidii następuje druga część Liturgii, zwana Liturgią Katechumenów.         Do ważnych elementów tej części należy tzw. Małe Wyjście. Z bocznych drzwi   duchowni wychodzą z Ewangelią i wnoszą ją do ołtarza. Symbolizuje to wyjście Chrystusa do głoszenia dobrej nowiny. Świeca niesiona przed Ewangelią symbolizuje św.Jana Chrzciciela. Kolejnym ważnym elementem Liturgii Katechumenów jest czytanie Listów Apostolskich i Ewangelii.

Najważniejsza część Liturgii, zwana Liturgią Wiernych, zaczyna się w momencie gdy chór śpiewa tzw. pieśń cherubinów. W tym czasie święte dary są uroczyście przenoszone z żertwiennika na Prestoł. Wejście to mianuje się Wielkim i oznacza prowadzenie Chrystusa na Golgotę. Kanon eucharystyczny zaczyna się po odśpiewaniu przez wiernych credo, czyli wyznania wiary.  W czasie gdy chór śpiewa „Tobie śpiewamy, Ciebie błogosławimy…” duchowny z podniesionymi rękoma modli się o zesłanie Ducha Świętego na złożone dary. Modlitwę tę powtarza  trzykrotnie. Po słowach „Prełożyw Duchom Twoim Swiatym”, (Przemień je Duchem Twoim Świętym)  wierni -   analogicznie  jak duchowieństwo -  powinni oddać pokłon do  ziemi;  dokonał się bowiem wielki  cud, pozyskaliśmy  wielki dar Niebios dla naszego zbawienia. Nieuwaga, bądź opuszczenie tej części Liturgii to niepowetowana strata duchowa; to tak jakbyśmy nie byli w cerkwi w ogóle.

Modlitwa o zesłanie Ducha Świętego nazywa się epiklezą.  Niestety, brak jej  w liturgii katolickiej. Podzielone są także zdania na temat klęczenia w czasie Liturgii. Niedziela, jak wiemy, symbolizuje Wielkanoc. U Rosjan ten dzień tygodnia  zwie  się nawet jako Woskresienije, czyli Zmartwychwstanie. Dlatego zwykle nie klęczy się     w niedziele,  zaś w pozostałych dniach  - tak.

Przystąpienie do sakramentu komunii bezwzględnie musi być poprzedzone sakramentem spowiedzi, a ta z kolei - modlitwą i postem. Minimalny okres wstrzymania się od posiłków, picia i palenia papierosów  -  to 6 godzin. Właściwie nie powinniśmy nic przyjmować począwszy od północy do momentu komunii.  Wszystkie sakramenty są ważne, jednak najważniejszy jest  sakrament Eucharystii.  Każdy, kto przystępuje do   komunii świętej i ma wątpliwości co do realności przemiany chleba i wina, popełnia ciężki grzech. Świadczyć to może o jego wątpliwym przygotowaniu się do przyjęcia sakramentu. Jako swojego rodzaju ostrzeżenie, jakie skutki dla ciała,      a głównie dla duszy może pociągnąć za sobą lekceważenie obowiązujących zasad przed przystąpieniem do św. komunii niech posłuży następujący przykład:

Wydarzyło się to w Rosji już w naszych  czasach. Wiadomo, że do stanu duchownego po okresie komunizmu trafiali ludzie nie zawsze głęboko wierzący. Czy duchowni tacy przestrzegali obwiązujące kanony,  pozostawało sprawą ich sumienia. Otóż jeden z księży przystępował do odprawiania Liturgii po wcześniejszym  spożyciu śniadania. Oczywiście w czasie Liturgii przyjmował Ciało i Krew Chrystusowe. Wkrótce z niewiadomych powodów w młodym wieku zmarł. Gdy zrobiono sekcję zwłok okazało się, że całe wnętrzności są czarne, zwęglone. Lekarze byli zszokowani niespotykanym zjawiskiem. Po konsultacji z żoną księdza wyszła   na jaw przyczyna tej tragicznej śmierci. W modlitwie przed przystąpieniem do  komunii jest prośba, aby święty sakrament spalił ciernie naszych grzechów. Niegodne przyjmowanie św. komunii, jak widzimy, może spalić i nas samych. Napisane jest:  „Bog porugajem nie bywajet”.

Wspomnieliśmy, że w czasie proskomidii są wyjmowane cząsteczki  za żywych i zmarłych.  W Prawosławiu jest piękna i uzasadniona teologicznie tradycja modlenia się za żywych i tych co od nas odeszli. Jest to nasz duchowy obowiązek, a poniekąd i troska o nas samych. Według nauki świętych ojców    złe uczynki naszych przodków ciążą piętnem do czwartego pokolenia. Zaś uczynki dobre – służą nam aż do siódmego pokolenia!  A więc,  poniekąd w naszym własnym interesie,  módlmy się za naszych zmarłych, aby Bóg zmazał ich grzechy i darował im Królestwo Niebieskie. Warto wiedzieć, że najważniejszą modlitwą Cerkwi za żywych i umarłych jest święta Liturgia. Po komunii wiernych cząsteczki prosfor, wyjęte w ich intencji,  opuszczane są do kielicha ze świętym sakramentem ze słowami: „Odpuść Panie grzechy wszystkich tych, za których wyjęte zostały te cząsteczki”.

W tym miejscu chciałoby się przytoczyć wydarzenie jakie niedawno miało miejsce w Rosji. Jeden z duchownych w czasie proskomidii nie czytał zapisek podawanych przez wiernych, zawierających imiona żywych i umarłych. Gdy po jakimś czasie zmarł  - zjawiał się w czasie Liturgii w cerkwi, w której służył,  stojąc w szatach liturgicznych  obok żertwiennika. Ponieważ widzenie to powtarzało się kilka razy, nowy duchowny postanowił poszukać przyczyny tego zjawiska. I znalazł w żertwienniku całą torbę zapisek. Po przeczytaniu ich wszystkich i wyjęciu cząsteczek - duchowny już więcej się nie pojawiał. 

Do odmienności Prawosławia należy także bardzo częste żegnanie się wiernych w czasie nabożeństw. Nie obserwuje się tego u katolików. Nasze nabożeństwa są tak skonstruowane, że jest bardzo dużo  litanii czyli   modlitw  za żywych i umarłych,  za pokój na  świecie,  po których zwykle żegnamy się.  Święte ikony adoruje się po przez całowanie, a nie pocieranie ręką jak to czynią katolicy. Po  wejściu do świątyni  należy bezwzględnie  pocałować ikonę i postawić świeczkę, jako symbol naszej modlitwy. Modlitwa w cerkwi jest wyjątkowo ważna, bowiem według słów Chrystusa:  „Gdzie dwoje czy troje zebranych w Imię Moje - tam jestem z nimi”.

Jeszcze chciałbym zwrócić uwagę na sposób żegnania się, czyli położenia na naszym ciele znaku św. krzyża. Wielu ludzi nie przywiązuje do tego znaczenia           i  kładzie krzyż niechlujnie. Święci ojcowie mówią, że rozmowy w czasie nabożeństw, nieprawidłowe żegnanie się, nieuzasadnione  spóźnianie się na nabożeństwo  bądź  przedwczesne wyjście – zapisują aniołowie i będziemy z tego rozliczeni, gdy znajdziemy się po tamtej stronie.

Na zakończenie  należałoby powiedzieć słów kilka o pozostałych naszych nabożeństwach - jutrzni, wieczerni itp. Ramy tego artykułu nie pozwalają na szczegółowe omówienie tych nabożeństw. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na coś szczególnego w tych nabożeństwach. Otóż każdy z nas kto uważnie czyta  Psałterz może stwierdzić, że nabożeństwa nasze w głównej mierze oparte są o psalmy. Znaczna część psalmów w całości przeniesiona jest do jutrzni lub wieczerni, nawet liturgii.  Z pozostałych psalmów  wyjęte są, dobrze znane wszystkim, wersety. Wynika z tego, że  jednym z  autorów naszych nabożeństw jest  piewca psalmów - prorok Dawid. Reszta pieśni i modlitw – to natchniona Duchem Świętym twórczość świętych mnichów.

Zapytajmy więc, czy gdziekolwiek na świecie  są nabożeństwa dorównujące naszym, świętym, prawosławnym?  Oczywiście, że nie ma.  

 

 

  

 

 

     

       

 

Kategoria: Tradycje prawosławia | Dodał: pielgrzym (2009-11-05)
Odsłon: 4582