KAŚCIÓŁ ZACHODNI - Relacje międzywyznaniowe <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 6:02 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Relacje międzywyznaniowe

KAŚCIÓŁ ZACHODNI
W ostatnich latach ukazało się sporo pozycji wydawniczych obejmujących dzieła św. Mikołaja serbskiego Velimirowicza (1881 – 1956) tłumaczonych zarówno na język polski jak i rosyjski. Ostatnio czytałem jego dzieło pod tytułem „Z nami Bóg”. Wiele miejsca poświęca autor sprawom współczesnej Europy, jej religijnemu upadkowi oraz przyczynom takiego stanu rzeczy. Poznajmy choć w skrócie rozważania św.Mikołaja na ten temat.
Niemal przez tysiąc lat Kościół Chrystusowy na Wschodzie i na Zachodzie pozostawał jednością. Jednakże pod koniec pierwszego tysiąclecia od narodzenia Zbawiciela, dosłownie zakuty w kajdany szatan uwolnił się z czeluści piekieł i przystąpił do dzielenia Kościoła. Do realizacji tego przedsięwzięcia wybrał najwyższych dostojników kościelnych.
Stosując odwieczną zasadę „dziel i rządź” szatan u schyłku pierwszego tysiąclecia natchnął biskupa Rzymu, zwanego papieżem, aby oddzielił się od Kościoła Wschodniego. Tchnął w niego duch wyniosłości i pychy, skłócił ze wszystkimi królami i książętami narodów chrześcijańskich, skłonił do walki o tron, honory, prymat, władzę – wszystko co Zbawiciel stawiał najniżej w swojej ocenie wartości.
Po oddzieleniu się od Kościoła Wschodniego przystąpił do reformowania kanonów kościelnych. Pozmieniał dogmaty wiary ustalone na soborach powszechnych, w szczególności wprowadził zmiany w Symbolu Wiary. Ustanowione zostały dogmaty nowe, nie posiadające podstaw ani w Piśmie Świętym ani w Tradycji Kościoła.
Historia pokazuje jak w wyniku tych innowacji zaczęły się dziać w Kościele Zachodnim rzeczy dotąd nie notowane w chrześcijaństwie. W centrum Rzymu utworzone zostało państwo kościelne – Watykan, na wzór państw świeckich. Państwem, jak też całym Kościołem Zachodnim zarządzał papież.
W 1095 r. papież Urban II zainicjował I wyprawę krzyżową. W Jerozolimie dokonano masakry muzułmanów, Żydów i chrześcijan. W kolejnych wyprawach czyniono to samo. Najbardziej haniebną okazała się IV wyprawa krzyżowa przeciwko Bizancjum z 1204 r. zainicjowana przez papieża Innocentego III. Zagarnięto nie tylko wielkie ilości bogactwa ale też wymordowano wielu mieszkańców stolicy wielkiego Cesarstwa Bizantyjskiego. Dopuszczono się także profanacji świątyń prawosławnych, w tym Agia Sofii. Przypieczętowało to ostateczny rozłam między chrześcijaństwem wschodnim i zachodnim.
Na szczytach władzy kościelnej zrodziła się myśl ścigania i piętnowania osób posądzonych o czary czy praktyki z dziedziny magii. Sprawa urosła do takich rozmiarów, że w Kościele zapanował duch terroru religijnego. Te niewyobrażalne, z piekła rodem, praktyki zaczęto nazywać Świętą Inkwizycją. Wystarczyło oskarżenie o podobne praktyki i do dzieła przystępowali wyspecjalizowani w tych sprawach duchowni. Zatrzymani, po torturach, przyznawali się do wszystkich zarzucanym im czynów i praktyk. Skazańców zwykle palono na stosach. Sędziowie uważali, że ratują ich dusze. W ten sposób Kościół katolicki pozbawił życia setki tysięcy niewinnych osób. Analogiczny los czekał wszystkich oskarżonych o herezję.
W 1311 r. papież Klemens V jako pierwszy ukoronował się potrójną koroną władzy, a jeszcze znacznie wcześniej ( VIII w.) wprowadzony został nakaz całowania nóg papieża.
Z czasem wypaczenia w sferze religijnej sięgnęły zenitu. Za pieniądze można było uzyskać odpuszczenie zarówno grzechów już uczynionych jak i przyszłych. Praktyka sprzedaży odpustów była szeroko stosowana i wywołała sprzeciw u wielu postępowych ludzi. Uważa się, że było to głównym powodem wybuchu reformacji. Jak wiemy wielu reformatorów spotkał los identyczny jak oskarżonych o czary, czyli spłonęli na stosach. Cudem uszedł śmierci główny reformator Luter. I zaczęło się – pół Europy wypowiedziało posłuszeństwo Watykanowi. Reformacja niestety nie uzdrowiła Kościoła. Pogłębiła natomiast odchylenia dogmatyczne, a tym samym oddaliła Kościół Zachodni od objawionych prawd wiary. Ucierpiała w szczególności doktryna dotycząca m.in. zbawienia. Protestanci uznali, że dla zbawienia duszy wystarczy sama wiara, uczynki ludzkie nie mają na to wpływu. Dzielenie Kościoła Zachodniego trwa po dzień dzisiejszy. Szczególnie na bazie protestantyzmu powstało szereg nowych konfesji i przeróżnych sekt.
W samym Watykanie papieże dopuszczali się rzeczy nierzadko spotykanych nawet na dworach świeckich. Pomimo iż obowiązywał wśród duchowieństwa celibat, kobiety były stałymi „gośćmi” Watykanu. Tytuły kardynalskie nadawano nawet dzieciom. Szczególnie ciemną stroną w historii Watykanu była rodzina Borgiów. Morderstwa i wszelakie bezeceństwa były tam na porządku dziennym. Mówi się, że ryba psuje się od głowy. Podobnie stało się z Kościołem katolickim.
Zerwanie z tradycją i spuścizną Kościoła Wschodniego doprowadziło do wyraźnego zubożenia życia religijnego, w tym nabożeństw. Sami papieże popierali liberalizację w życiu religijnym. Znieśli niemal wszystkie posty, zaniechano świętowania nawet ważnych świąt religijnych, wprowadzono nowe np. święto Bożego Ciała. Nie przyjęła się w Kościele Zachodnim tradycja adoracji ikon, tak szeroko rozpowszechniona na Wschodzie. Radykalnej zmianie uległo podejście Kościoła do kultu świętych. Uważa się, że o jakości Kościoła świadczy grono jego świętych. Czytając żywoty świętych katolickich w wielu przypadkach doświadczamy konsternacji. Jak można było zaliczać do grona świętych, a nawet mianować nauczycielami Kościoła, osoby, szczególnie kobiety, które doznawały cielesnych uniesień miłosnych wobec samego Boga. Relacje z Chrystusem niczym nie odbiegały od zwykłych doznań miłosnych. Na Wschodzie zjawisko to jest znane jako omanienie przez szatana, który nieraz przyjmuje postać aniołów czy nawet samego Chrystusa. I te biedne istoty padły zwiedzione przez wroga rodzaju ludzkiego. Nie przeszkadzało to papieżom uznać je za święte. Wśród grona katolickich świętych znalazły się także osoby, które zasłynęły jako pogromcy wyznawców Kościoła prawosławnego i nie tylko.
Z czasem zaświtała papieżowi myśl aby zapytać Chrystusa w sprawie prymatu: powinniśmy wiedzieć kto jest pierwszym w Twoim Królestwie. Nie wydaje się aby Twoja odpowiedź dla synów Zabedeusza, „Kto chce być pierwszym powinien być sługą dla wszystkich” (Łk. 22,25) była satysfakcjonująca. Ludzie to motłoch, potrzebujący lidera, który górowałby nad wszystkimi i do tego jeszcze był nieomylny w swoich poczynaniach. Wyniosły kapłan w końcu rzekł do Pana: przebywaj sobie w niebie, a nam pozostaw ziemię. Jesteś bezgrzeszny w niebie, a my będziemy takimi samymi na ziemi.
Tak najprawdopodobniej szeptał do ucha papieża zwodniczy bies. Ten sam bies w podobny sposób kusił Zbawiciela, lecz bezskutecznie. W przypadku papieża, niestety, uczynił to z powodzeniem. I nowy dogmat o nieomylności głowy Kościoła Zachodniego został ogłoszony światu. Było to w 1870 r. Atrybuty nieomylności, właściwe wyłącznie samemu Bogu, stały się przynależne śmiertelnikowi. Konsekwentnie zaczęto go mianować namiestnikiem Boga na ziemi, czy wikariuszem Chrystusa. A zatem tradycja starożytnego Rzymu boskich cesarzy znalazła swój wyraz w osobie zwierzchnika Kościoła Zachodniego.
Dla ugruntowania pozycji Kościoła w świecie nazwano go katolickim, czyli powszechnym. Watykan natomiast ogłosił, że zbawienie jest możliwe wyłącznie w tym Kościele. Nie naszą rolą jest orzekanie w jakim kościele można dostąpić zbawienia. Wie o tym jedynie Bóg. Bledną jednak oświadczenia „nieomylnych” papieży chociażby w świetle nagromadzonych przez wieki odstępstw od objawionych prawd wiary.
Zadziwiająca sytuacja, że Kościół katolicki, jak gdyby wzorując się na wyznawcach judaizmu, od wieków tchnie nienawiścią wobec swoich dawnych braci w wierze, od których odłączył się tysiąc lat temu. Efektem takiej polityki stały się unie kościelne, prozelityzm, odbieranie siłą świątyń prawosławnych, a w XX wieku nawet ich burzenie.
Wielu współczesnych uważa, że to co dziś przeżywa Europa, a nawet cały Kościół katolicki jest rezultatem polityki Watykanu, prowadzonej przez wieki od momentu odpadnięcia od jedynego nośnika prawdy objawionej, czyli Kościoła Wschodniego. Z byłej chrześcijańskiej Europy dziś pozostała duchowa pustynia. Europa zdradziła Chrystusa. Zajęła się wyłącznie sprawami doczesnymi. Nawet doszła do tego, że zaczęła twierdzić iż człowiek ma pochodzenie zwierzęce, a zatem nie posiada w sobie ani duszy, ani obrazu Bożego. Pogratulować tak niezwykłych osiągnięć „naukowych”.
Jak pisze św. Mikołaj – szatan za pośrednictwem liderów religijnych – wmieszał się do losów Europy. Nakłonił wyniosłych europejskich biskupów aby odrzucili prostotę ewangelicznych rybaków i rozpoczęli życie w rozkoszy na wzór cesarzy rzymskich i czuli się panami i książętami. Ich życie i sposoby rządzenia Kościołem stały w rażącej sprzeczności z duchem Ewangelii.(Ostatnio media donosiły, że w Niemczech katolicki biskup zbudował sobie "domek" za 31 mln Euro) ! Dla ludu głosili o królestwie w niebie, a królestwo ziemskie pozostawiali dla siebie. Dlatego w chrześcijańskich narodach Europy zaszczepiony został duch rewolty. Narody zaczęły podążać drogą przeciwną Chrystusowi. Niegdyś chrześcijański świat powrócił do swoich pogańskich korzeni. O wiele mniejszy byłby grzech jeśliby narody te nigdy nie słyszały o Chrystusie i nie przyjęły chrztu. Nawet św. Piotr, proroczo pisał: „Lepiej byłoby im gdyby nie poznali dróg prawdy, niż poznawszy je wrócili z powrotem” (2 Pt. 2,21). Niestety, Europa, podobnie jak inne narody, które odrzuciły Chrystusa, zmierza ku swojemu upadkowi.
I na zakończenie jeszcze jedna refleksja. Kościół katolicki, szczególnie w naszym kraju, aktualnie nosi znamiona organizacji dobrze prosperującej. Zadbane świątynie, wiele powstaje nowych, wznoszonych z ogromnym rozmachem, choć architekturą nie zawsze przypominających obiekty sakralne. Księża żyją w dostatku. W niedziele i święta kościoły zapełniają się wiernymi. A więc Kościół, przynajmniej w Polsce, ma się dobrze. Pokutuje w nim nie zewnętrzna lecz wewnętrzna strona – świeckość i pogoń za bogactwem. Posłuchajmy o czym mówią w kazaniach duchowni, obojętnie jak wysokie stopnie w hierarchii kościelnej zajmują. Wyłącznie sprawy doczesne, a nawet i polityczne. O życiu duchowym, zbawieniu duszy słyszy się rzadko. Nabożeństwo przekształciło się w rytuał. Msze skrócono do minimum. Po prostu przerost formy nad treścią.
Z pozytywnych rzeczy w katolicyzmie można zauważyć narastające zainteresowanie dorobkiem duchowym ojców Kościoła wschodniego. Masowo tłumaczone są dotychczas zapomniane dzieła wybitnych teologów prawosławnych, żywoty świętych, filokalia itp. Być może Opatrzność Boża tą drogą prowadzi odpadłych chrześcijan do jedności z Kościołem powszechnym. W naszym rozumieniu byłby to proces długotrwały, dla Boga jednak nic nie ma niemożliwego.
Kategoria: Relacje międzywyznaniowe | Dodał: pielgrzym (2013-10-15)
Odsłon: 642