KAPADOCJA - Bliski wschód <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:24 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Bliski wschód

KAPADOCJA
Dziś, dla turystów odwiedzających Turcję, Kapadocja jest tym - czym Mekka dla wyznawców islamu. Ciągną tu przybysze z całej Europy i nie tylko aby podziwiać jeden z nielicznych cudów świata. Niezwykłość Kapadocji wynika z kilku powodów: unikalne zjawisko przyrodnicze nazywane ósmym cudem świata, podziemne rzeźbione w skale, wielopiętrowe miasta oraz kolebka chrześcijaństwa i monastycyzmu w Małej Azji, przez niektórych uważana za drugą Palestynę. Kapadocja położona jest w centralnej Turcji, na płaskowyżu usytuowanym na wysokości ok. 1000 m nad poziomem morza. Stanowi ona część Anatolii.
 
Ta bajeczna kraina powstała miliony lat temu w wyniku wybuchu dwóch wulkanów. Z materiałów wulkanicznych utworzyły się różnej twardości skały, między innymi tuf. Trwająca wiekami erozja tych skał uczyniła z nich krainę bajeczną, chyba jedyną w swoim rodzaju na Ziemi. Powstały więc zadziwiające swoją formą i kolorystyką twory skalne w kształcie piramid, stożków, grzybów, kolumn itp.
 
Dojeżdżając do Kapadocji mijamy miasteczko Goreme. Obok wznosi się góra z niezliczoną ilością „oczu”, wyglądająca jak ser szwajcarski. To wyryte w skale pomieszczenia dawnych mieszkańców tych ziem. Niesamowite piękno doliny kapadockiej można zobaczyć wspinając się na tę górę. Z niej można podziwiać nie tylko miasto wtopione w niezwykłą scenerię ale i skały oblane czerwienią i żółcią, wyglądające jak przeniesione z innej planety. Wyniosłe kolorowe głazy wyrastające z dna doliny wyglądają jak las antycznych kolumn.
 
W takiej scenerii przed wiekami kwitło tu życie. Pierwsi mieszkańcy pojawili się tu w niepamiętnych czasach. Najstarsze znaleziska archeologiczne pochodzą sprzed 5 tys. lat p.n.e. Region ten znajdował się na skrzyżowaniu cywilizacji, wchodząc kolejno w skład hetyckiego, perskiego, rzymskiego i osmańskiego imperium. Był też areną wielu wojen. Dolina z dziwacznymi tworami skalnymi była miejscem ukrytym, praktycznie niewidocznym z oddali. Swoje domostwa przybysze nie budowali lecz wykuwali w miękkich skałach tufowych. Powstawały więc labirynty domostw. Z czasem, na przestrzeni setek lat, powstały całe podziemne miasta. Dziś istnieje ich kilkadziesiąt. Miasta te były swoistymi twierdzami i schronieniem przed atakami najeźdźców. Były wielopiętrowe, nieraz sięgające 80 metrów głębokości. Połączone labiryntem przejść i kanałów wentylacyjnych z ukrytymi na zewnątrz wylotami posiadały własne studnie, magazyny żywności, pomieszczenia dla zwierząt. W takim mieście znajdowało się nieraz ponad tysiąc pomieszczeń, w których mogło mieć schronienie nawet do 10 tysięcy mieszkańców. Wejścia na poszczególnych kondygnacjach zamykano olbrzymimi głazami w kształcie kół, praktycznie nie do sforsowania. Zgromadzone zapasy żywności pozwalały przetrwać bez wychodzenia na zewnątrz nawet do pół roku. Jedynym oświetleniem w całym podziemnym mieście były lampy oliwne. W przypadku dostrzeżenia z oddali wroga mieszkańcy kryli się w swoich labiryntach zabierając ze sobą zwierzęta. Gdy zagrożenie mijało mieszkańcy wracali do swoich codziennych zajęć - uprawiali pola i wykuwali kolejne podziemne pomieszczenia. Ponoć pomiędzy miastami były wydrążone tunele. Miękka skała tufowa posiada niezwykłe właściwości: po wykuciu i doprowadzeniu tlenu z czasem twardnieje. Ponadto utrzymuje niemal stałą temperaturę. Z tego powodu wielu mieszkańców tej krainy posiada swoje domostwa wykute w skale. Naukowcy do dziś nie rozwiązali tajemnic podziemnych labiryntów. Nie znaleziono narzędzi, którymi wykuwali swoje domostwa, dokąd wywozili gruzy, jak budowali doskonałe systemy wentylacyjne, szyby schodzące po kilkadziesiąt metrów w dół.
 
Około półtora kilometra od Goreme znajduje się Dolina Skalnych Kościołów. W 1985 r. dolinę tę UNESCO wpisało na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości. Doceniono tym samym kulturową i historyczną wartość tego prawdziwego „zagłębia” sztuki bizantyjskiej. Na pierwszy rzut oka dolina nie robi większego wrażenia, skały nie mają bajecznych kształtów. Wynika to z prostego faktu, że wszystkie kościoły i monastery zostały wykute w miękkim wulkanicznym tufie. Ich budowniczowie nie tworzyli olśniewających fasad, całe bogactwo świątyń ukrywając w ich wnętrzach.
 
Pierwsze wzmianki o chrześcijanach w Kapadocji sięgają czasów apostolskich. Byli tu z misją ewangelizacji Apostołowie Andrzej, Piotr i Paweł zakładając pierwsze gminy chrześcijańskie. Kolejni chrześcijanie przybywali tu uciekając przed prześladowaniami za czasów rzymskich. Już w III w. Kapadocja staje się jednym z głównych centrów chrześcijaństwa. Kraina ta zapewniała wyznawcom nowej wiary bezpieczne schronienie z dala od cywilizacji. Przybywali też tu masowo mnisi. Początki monastycyzmu w Kapadocji sięgają IV wieku. Mnisi samodzielnie wykuwali sobie cele. Z czasem powstały, jak w przypadku miast podziemnych, całe kolonie zamieszkałe przez mnichów. Równocześnie z celami wykuwano w skałach świątynie. W najstarszych świątyniach zamiast ikon widnieją jeszcze wcześniejsze symbole chrześcijan z czasów prześladowań. Są to ryby, dobry pasterz, czy siewca. Dla chrześcijan znaki te były swoistymi ikonami. Niektóre zachowały się do dziś.
 
O wielkim skupisku w tym miejscu chrześcijan świadczy ilość wydrążonych w skałach świątyń. Według niektórych źródeł na całym terytorium Kapadocji było ich około 3000 ! Świątynie i monastery wywołują u przybysza nie tylko zachwyt ale i zdumienie. Widzieliśmy monastery usytuowane wysoko w górze. Do wejścia prowadziły nie żadne schody, lecz wykute w skale wgłębienia na włożenie stopy i chwiejna balustrada. Nie było wśród nas odważnych aby tam się wspinać. W świątyniach istnieją kolumny z ozdobnymi kapitelami - podtrzymujące stropy, ikonostasy i ołtarze utworzone bez kawałka cegły. W monasterach nawet stoły i ławki mnisze dla kilkudziesięciu osób też były wykute w skale. Niektóre świątynie są ogromne. I co najciekawsze - wiele z nich pokrywają barwne freski. Pomimo upływu lat zachowały swoją świeżość i kolorystykę. Sprzyjały temu niezwykłe właściwości tufu oraz suchy klimat Turcji. I co ważne, zachowane freski to arcydzieła wielkich mistrzów bizantyjskich. Ikonografii takiej może pozazdrościć nie jedna ze współczesnych świątyń prawosławnych. Dziś UNESCO, we współpracy z władzami Turcji, prowadzi konserwację tych obiektów sakralnych. Nie są więc udostępniane zwiedzającym, ani nie odprawia się już nabożeństw. Ostanie rodziny greckie zostały usunięte z Kapadocji w latach 20-tych ub.w.
 
Kapadocja przez wieki stanowiła centrum życia monastycznego. O skali monastycyzmu w tym rejonie świadczy ogromna lista kanonizowanych świętych. Większość z nich pochodziła z III – V w. oraz X – XI w. Jednym z najstarszych świętych mnichów kapadockich był setnik Longin – świadek ukrzyżowania Chrystusa. Tu pierwsze kroki życia monastycznego stawiali wielcy Ojcowie Kościoła. Wśród nich św. Bazyli Wielki - późniejszy biskup Cezarei Kapadockiej i twórca Liturgii noszącej jego imię. On jest także autorem Reguły Zakonnej, która obowiązuje w większości monasterów prawosławnych. Św. Grzegorz z Nyssy, św. Grzegorz Teolog też noszą miano „ojców kapadockich” i zaliczani są do grona największych teologów Prawosławia. W Kapadocji powstało wiele dzieł teologicznych i apologetycznych. Wielcy Ojcowie Kapadocji stali się m.in. autorami nauki Kościoła o Trójcy Świętej. Wnieśli oni wielki wkład w rozwój teologii chrześcijańskiej, precyzując pojęcia „istoty” i „hipostazy” Boga. W 370 r. Bazyli Wielki wprowadził osobne świętowanie Bożego Narodzenia. Dotychczas obchodzono je razem z Chrztem Pańskim. Wielką też rolę odegrali teolodzy kapadoccy w zwalczaniu ikonoklazmu. Najwybitniejsi mnisi Palestyny - św. Teodozy Wielki – założyciel formy cenobitycznej w klasztorach oraz św.Sawa Oświęcony – twórca Reguły Palestyńskiej - też pochodzili z Kapadocji.
 
Mnisi kapadoccy aktywnie uczestniczyli w Ewangelizacji narodów Azji. I tak np. światło wiary Chrystusowej zaniosła do Gruzji Równa Apostołom Nina Kapadocka. Wielu też gotów było ochrzczonych przez mnichów kapadockich. Światło nauki Chrystusowej promieniowało więc daleko poza Kapadocję. Unikalne usytuowanie Kapadocji przyciągało ogromne ilości chrześcijan z całej Małej Azji. W czasie ikonoklazmu wielu obrońców ikon także znajdowało tu swoje schronienie. Tylko w Goreme mieszkało ponad 30 tys. chrześcijan. Cała kraina w dosłownym sensie była poryta jaskiniami. Tak powstało wielkie centrum chrześcijaństwa i monastycyzmu. Ilość mnichów sięgała dziesiątków tysięcy.
 
Utworzona została metropolia z siedzibą Cezarei Kapadockiej. Oprócz św. Bazylego jednym ze znanych biskupów Cezarei był Andrzej (VI w.) – autor popularnego do dziś objaśnienia zapisów Apokalipsy. Po upadku herezji ikonoklazmu następuje dalszy burzliwy rozwój Kapadocji. Powstaje wiele nowych świątyń. Przybywają malarze ikon z Grecji. Ich dziełem staje się ogromna ilość fresków w wielu świątyniach. Do naszych czasów zachowało się ok. tysiąca cerkwi, z których 150 posiada wspaniałe freski. Wiek XI stał się dla Kapadocji „ wiekiem złotym”.
 
W 1515 r. Kapadocja została włączona do imperium Osmańskiego. Pomimo tego jeszcze przez dłuższy czas stanowiła liczące się centrum Prawosławia. Jednak upadek Kapadocji był nieunikniony. Turcy czynili wszystko aby zlikwidować ostatni bastion chrześcijaństwa na swoim terytorium. Realizując tę politykę najpierw usunęli stąd Greków następnie dopuścili się nawet ludobójstwa na rdzennej ludności Anatolii - Ormianach. W 1915 r. zamordowali półtora miliona osób. Zginęli tylko dlatego, że byli chrześcijanami. Przeżyły jednostki, którym udało się zbiec z Turcji. Dziś władze tureckie, usiłujące wstąpić do Unii Europejskiej, zacierają ślady swojej zbrodni ludobójstwa. Kapadocję natomiast reklamują niemal jako drugą Mekkę, tym razem turystyczną. I ciągną tu turyści wypoczywający w kurortach wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego. Dla ich obsługi wybudowano doskonałe drogi, ogromne zajazdy, sieć hoteli. Kapadocja stała się więc wielkim centrum turystycznym.
 
Dla wielu przybyszów dziś odsłoniła choć rąbek glorii minionych wieków bujnego rozkwitu na tych ziemiach chrześcijaństwa i monastycyzmu. U prawosławnych dzisiejsza Kapadocja wywołuje zarówno podziw dla niezwykłej przyrody i dzieła rąk ludzkich, ale także i ogromny smutek i żal po utracie tego wielkiego chrześcijańskiego sanktuarium i zamianie go na obiekt turystyczny. Analogiczne wrażenia i przeżycia wynosimy z Agia Sofia w Stambule. Oba te niezwykłe sanktuaria powstały niemal w tym samym czasie i spotkał je identyczny los. Szczęściem można nazwać fakt, że pomimo upływu lat i wielu zawirowań dziejowych zachowały się do naszych czasów.
Kategoria: Bliski wschód | Dodał: pielgrzym (2010-02-20)
Odsłon: 1344