ŚWIAT I LUDZIE - Inne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:29 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Inne

ŚWIAT I LUDZIE
Obserwując wydarzenia zarówno w Polsce jak i na świecie, można dojść do wniosku, że świat jakby oszalał, a ludzie zagubili się w swoich poczynaniach. Mowa tu o podstawowych zasadach życia społecznego. Zasady, które przez wieki były wdrażane i chronione przez chrześcijaństwo, obecnie zaczęły tracić swoją wartość moralną, swój sens istnienia. Wygląda na to, że już nie pasują do współczesności. Kiedyś grzech był traktowany jako grzech, zło jako zło. Dziś pojęcia te przechodzą swoistą deprecjację. I to co niegdyś było tępione jako naganne, obecnie staje się niemal dobrem, chronionym przez prawo.
 
Wiadomo, że wśród nas jest wiele przypadków ułomności, wszelakiego rodzaju kalectwa. Z doświadczenia wiemy, że Bóg często obdarza tych ludzi szczególnymi zdolnościami. Niewidomi nieraz uzyskują niezwykłe zdolności muzyczne, inni zdolności do nauk ścisłych itp. Współczujemy tym ludziom i staramy się w jakiś sposób ich wesprzeć.
 
Są jednak przypadki odstępstw od normy, o których ostatnio głośno na świecie. Mamy tu na względzie wszelkiego rodzaju dewiacje seksualne. Już apostoł Paweł pisał o tych sprawach, że wstyd nawet o nich mówić („nielepo i głagołati”). Widzimy więc, że zjawiska te występują od wieków. W odniesieniu do naszych czasów różnica jest jednak istotna. Niegdyś był to margines życia społecznego, istniejący jakby w ukryciu. Dziś mniejszości te niemal terroryzują społeczeństwo, żądając powszechnej akceptacji tego rodzaju zachowań, zagwarantowania im praw do zawierania jednopłciowych związków małżeńskich, praw do adopcji i wychowywania dzieci, a w niektórych krajach nawet dopuszczenia do stanu duchownego. Krytyka zarówno tego rodzaju zachowań jak i żądań tych ludzi jest traktowana jako postawa aspołeczna, naganna. Z punktu widzenia nauki Kościoła – spełnienie tych żądań stanowi jawną akceptację wynaturzenia i grzechu, który według Pisma Świętego pociągnął za sobą zagładę miast Sodomy i Gomory nad Morzem Martwym. Utarło się dziś modne określenie - związki partnerskie. Korzyści społeczne z takich związków są żadne. Przeciwnie, zakrawa to na głęboką demoralizację społeczną. Z tymi odchyleniami wiąże się jeszcze coś gorszego – pedofilia. Ofiarą tego zboczenia padają dzieci. W ostatnich czasach głośno było o przypadkach pedofilii wśród duchowieństwa katolickiego. Zamieszane były w to nawet osoby pełniące najwyższe stopnie w hierarchii kościelnej.
 
Wiadomo, że z homoseksualizmem łączy się również rozprzestrzenianie jednej z najstraszniejszej, nieuleczalnej choroby – AIDS. Choroba ta istnieje na wszystkich kontynentach, ale największe żniwa śmiertelności zbiera w Afryce. Choroba przekazywana jest również genetycznie, a więc zarażeni rodzice przekazują ją swoim dzieciom.
 
Jeżeli do tego dodamy powszechną rozwiązłość, upadek rodziny i życie w tzw. konkubinacie to uzyskamy realny obraz współczesnego społeczeństwa. I takie społeczeństwo jest lansowane m.in. przez Unię Europejską. Wielu z pewnością uważa, że jest to zjawisko normalne, adekwatne do czasów, w których żyjemy. Z tym ostatnim można się zgodzić. Co do normalności - to twierdzić tak mogą osoby, dla których normy moralne nie mają znaczenia, a chrześcijaństwo przestało dla nich mieć jakąkolwiek wartość.
 
Kościół naucza, że cudzołóstwo i wszelkie formy rozwiązłości seksualnej są grzechem śmiertelnym. Jak ciężki jest to grzech świadczy starożytne prawo, według którego np. w Izraelu kamieniowano cudzołożników. Nawet do dziś praktyki te stosowane są w niektórych krajach islamu. Doskonale o tym wie nasz odwieczny wróg i kusiciel – upadły anioł. Jego podstawowym celem jest niedopuszczenie człowieka do Boga, uniemożliwienie dostąpienia zbawienia duszy. I wybrał ten ciemny anioł najskuteczniejszy sposób realizacji swoich zamierzeń – życie seksualne ludzi. Wiadomo, że istnieje ono we wszystkich społeczeństwach od zarania dziejów, od opuszczenia przez naszych prarodziców raju. W zamiarze Stwórcy seksualność jednak miała za zadanie prokreację i zasiedlenie ziemi. Bies jednak doprowadził do powszechnej rozwiązłości, wszelakich wynaturzeń, a więc do tego, co mamy obecnie. Trwa więc duchowa wojna pomiędzy Bogiem i Lucyferem. W trakcie tych zmagań książę ciemności niejednokrotnie zło nazywa dobrem, a nienawiść ukrywa w słowach głoszących miłość, tolerancję i pokój. Efekt jest taki, że ludzkość realizując odwieczne plany naszego zabójcy stacza się ku przepaści, ku zatraceniu. Św. Paisjusz z Atosu mówił, że szatan zarzucił sieci, aby pojmać w nie cały rodzaj ludzki. Bogatych zamierza pochwycić masonerią, ubogich komunizmem, a wierzących ekumenizmem.
 
Święci ojcowie mówią, że  dusze, skalane tym grzechem i nie oczyszczone w Sakramencie Pokuty i św. Komunii, przy przechodzeniu przez „mytarstwa”  na tym kończą swoją drogę do Królestwa Bożego i giną.     
 
Od pokoleń wielu ludzi żyje nie myśląc o wieczności, o życiu po śmierci. Nie zdają sobie sprawy, że sensem życia jest zbawienie duszy. Szczególnie dziś mało to kogo obchodzi. Uważają, że życie jest po to aby z niego korzystać. I korzystają, zatracając się w ciągłym poszukiwaniu ziemskiego szczęścia. Wielu doszło nawet do wniosku, że ze wszystkim są w stanie poradzić sami i Bóg im do niczego nie jest potrzebny. Dlatego na naszych oczach dzieje się tyle zła, zgorszenia, zbrodni, nieprawości, wojen. A więc zasługujemy już na kolejny potop. Potopu jednak nie będzie. Czeka nas coś bardziej strasznego. Zbliżamy się do końca naszego świata, naszej cywilizacji.
 
Zaślepiona ludzkość, zamiast błagać Stwórcę o oddalenie od nas tych strasznych dni, czyni wszystko by stało się to jak najszybciej. Całe narody wyrzekają się chrześcijaństwa, budują świat, w którym pojęcie Boga już nie istnieje. A więc nieświadomie realizują wszystko co według Pisma Świętego ma poprzedzać przyjście antychrysta. Mało tego, przedstawiciele „narodu wybranego” wierzą, że nowy władca będzie ich mesjaszem i zagwarantuje Izraelowi panowanie nad światem. To głównie przedstawiciele tego narodu popychają ludzkość ku zagładzie. Ich wybrańcy kierują polityką światową, zmierzającą do przygotowania świata na przyjęcie ich lidera. Czekają więc nas straszne czasy.
 
Ostatnio słyszy się, że temat paruzji czyli końca świata zbyt często pojawia się w nauczaniu osób duchownych oraz różnych opracowaniach. To prawda. Ale wynika to nie z chęci straszenia ludzi, ale z obserwacji świata, w którym żyjemy. To co dziś dzieje się na świecie, a szczególnie w sferze duchowej, religijnej, znajduje potwierdzenie zarówno w Piśmie Świętym oraz proroczych wypowiedziach wielu świętych. Poczytajmy zatem św. Serafina z Sarowa, Serafina Wyryckiego, Starców Optinskich. Przy okazji znajdziemy u nich wskazówki jak żyć by nie zatracić się całkowicie w odmętach współczesnego świata. Nikt z nas, będący o zdrowych zmysłach, nie życzy sobie czegoś złego, strasznego. A najgorszym, najstraszniejszym jest nasza izolacja od Boga. Człowiek negujący Boga umiera podwójnie – w życiu doczesnym i po śmierci. Musimy wiedzieć, że po odejściu z tego świata zostaniemy z tym, z kim byliśmy tu na ziemi. Mówi się, że największym wrogiem człowieka często bywa on sam. Warto o tym pamiętać.
Kategoria: Inne | Dodał: pielgrzym (2013-03-19)
Odsłon: 378