Sobota, 2017-10-21, 8:41 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [28]
Bliski wschód [13]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [29]
Relacje międzywyznaniowe [35]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [48]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Inne

ROSJA W OBIEKTYWIE PODRÓŻNIKA

             

To, że Zachód nie lubi Rosji nie jest zjawiskiem nowym. Jeszcze w XIX w. o stosunkach Zachód – Rosja pisano: Spróbujcie oświeconą Europę Zachodnią przekonać co do Rosji. Bez szans.  Europa, bazując na domniemaniach o własnej wyższości, Rosji nie zna i nie chce znać.    

Zachodnie narody boją się naszej liczebności, naszej ogromnej przestrzeni, naszej rosnącej siły, naszych postaw duchowych, naszej wiary i Cerkwi, naszej gospodarki i armii - pisał jeden z emigrantów rosyjskich.  Na Zachodzie utarło się  twierdzenie, że naród rosyjski to naród barbarzyński, tępy i nieudolny, przyzwyczajony do niewolnictwa, despotyzmu i bezprawia, a religijność jego to przesądy i puste obrzędy. Niestety, stereotyp ten funkcjonuje do dziś.

Czytając takie oceny stajemy przed dylematem - jak pogodzić je z jakże inną rzeczywistością historyczną. Jak to możliwe, że tak „zacofany” naród zdołał zbudować monarchię największą na świecie, trwającą na przestrzeni wieków, stworzyć jakże bogatą kulturę, owocami której w sferze literatury, sztuki, architektury i  poezji  odżywia się dotychczas Zachód.  Jak rosyjski człowiek zdołał znieść, narzuconą przez Zachód, straszliwą zarazę komunizmu, ze wszystkimi jej zbrodniami i morzem przelanej krwi.  I wyjść z tego zwycięsko, odnowić życie narodu, jego utracone morale, wiarę w prawdziwego Boga,  odbudować  tysiące  zburzonych świątyń. Rosja stała się ponownie wielkim, potężnym mocarstwem, i jak deklarują  jej liderzy - zdolnym odeprzeć nawet najgroźniejszą agresję militarną.

Aby dowiedzieć się prawdy o narodzie rosyjskim, jego współczesnym  życiu – odsyłam czytelnika do niezwykłej książki: „Pojedynek z Syberią” wydanej w 2016 r. przez Bernardinum.  Autor, Polak z pochodzenia, mieszkający od lat w Szwajcarii.  W  Maju 1994 r. postanowił samochodem przemierzyć samotnie całą Rosję by w końcu dotrzeć do Nowego Jorku. Wyruszył z Zurichu, przez Gdańsk, Helsinki, Petersburg, Moskwę,  Perm, Omsk, Krasnojarsk, Jekatierinburg,  Jakuck, Magadan, Alaskę i całe USA (łącznie 25,5 tys. km).   

A oto skrót wypowiedzi niezwykłego podróżnika.

Przebyłem całą  Rosję, obszar który trudno nawet  zaznaczyć na mapie. W chwili obecnej opisuję moją podróż i pragnę zaznaczyć, że nie jest to tylko opis mojej radosnej przygody życia, ale przekazanie prawdy, i nie tylko jej części, którą najchętniej przekazują światu reporterzy.

Wyobrażenie o Rosji, ludzi mieszkających w krajach Zachodu,  jest przeważnie jedno. Jest to kraj zła, a żyjący w nim ludzie mają czerwone oczy, obrzmiałe od alkoholu twarze i czynią zło gdzie się tylko da. Takie skojarzenie będzie długo pozostawać w ich wyobraźni, a być może pozostanie na zawsze.  Są nieświadomi faktu, że obrazek ten jest efektem wieloletniej pracy specjalistów od psychologii, pracujący na zlecenie państw bloku politycznego przeciwnego Rosji. Nie mało też w tym kierunku czynią dziennikarze i cała rzesza reporterów, którzy szukając sensacji i dobrych zarobków mogli wypisywać co chcieli. Pomimo iż zniesiona została żelazna kurtyna, żadna ekipa filmowa  nie pojechała do Rosji by nakręcić film pokazujący prawdę o Rosji i Rosjanach. Przyczyna jest prosta, takiego filmu by nikt nie kupił.

Panuje przekonanie,  że w Rosji  jest  bieda i nędza. Ta ostatnia ma jednak różne pojęcia, bo należy zdać sprawę, że nie tęskni się do tego, czego się nie zna. Tak w rozumieniu przeciętnego Europejczyka, chłop syberyjski jest nędzarzem, bo nie posiada pralki automatycznej i kolorowego telewizora.  Moim zdaniem nędzarzem jest ten,  który urządza się na tym świecie, tak jakby miał żyć wiecznie.  Spala całą swoją życiową energię, nie zdając sobie sprawy, że inwestuje  w rzeczy martwe. Większość wartości tego świata nie można kupić za pieniądze. Nie słyszałem aby ktoś kupił sobie rozum.  Niestety, tych ostatnich,  upośledzonych umysłowo jest najwięcej. Tworzą oni specjalny rodzaj „małych ludzi” z dużymi telefonami komórkowymi, wiecznie zaprzątniętych załatwianiem „małych spraw”.  Cóż,  nie można zmienić kodu genetycznego.

Bogactwo jest pojęciem bardziej niż względnym. Niektórzy mają wszystko, a zarazem nie mają nic. Nic nie przynieśliśmy na ten świat i nic z niego nie zabierzemy. Więc nie podniecajmy się sensacyjną wiadomością, że chłop rosyjski nie ma pralki. Ogólnie  twierdzi się, że ludzie żyjący na Syberii są nieszczęśliwi – jest to kompletna bzdura.  W czasie mojej podróży przez Rosję nie spotkałem się nigdy z narzekaniem ludzkim, biadoleniem o biedzie. Obrazki takie oglądałem tylko w TV, nakręcone przez zachodnie wytwórnie. Autorzy tych publikacji, niestety, nie wiedzą nic o Rosji i Rosjanach. Świat  Rosji po prostu nie zna.

Pisząc to nie chcę dowodzić, że Rosjanie żyli i żyją w euforii szczęścia  - nie oto chodzi. Znamy historię i wiemy, że żaden naród na świecie  nie przeżył tyle upokorzeń, co naród rosyjski.  Staram się oddzielić politykę od normalnych ludzi, a przede wszystkim od ich serc. Rosję zamieszkuje około 90 dużych i małych narodowości, które łączą wspólne losy historyczne. Losy te sprawiły, że Rosjanie stali się narodem twardym, a niedola i niedostatek uczyniły ludzi wrażliwymi na wszelkie nieszczęścia. Pokrzywdzeni i głodujący tułacze wszędzie spotykają się z uprzejmością i pomocą. Tylko afiszowanie się bogactwem wzbudza nieufność tubylców.

Podczas mojego pobytu na gościnnej ziemi rosyjskiej wielokrotnie byłem świadkiem sytuacji, w których ludzie bezinteresownie pomagali drugim, a zapytani oto odpowiadali „Dzisiaj on jest w biedzie, jutro mogą być ja”. Jest to pewien paradoks, ponieważ ludzie ci w niedawnej przeszłości byli podejrzliwi i bali się siebie nawzajem. W tej bitwie wygrało człowieczeństwo,  które ludzie krajów wysoko rozwiniętych zatracili. Nie można więc być w ocenie jednostronnym. Rosję trzeba poznać osobiście, a dopiero wówczas  wypowiadać się na  temat tego Narodu.

Przejechałem w Rosji ponad 11 tysięcy kilometrów. Na swojej trasie spotkałem różnych ludzi, różne kategorie społeczne i zawodowe. Przedstawicieli odmiennych kultur i narodowości.  Przebywałem wśród nich, jadłem z nimi  z jednej miski , nie rzadko piłem z nimi wódkę.  Dlatego proszę mi wierzyć, zło o którym piszą  gazety i które pokazują na filmach jest celowo wyolbrzymiane, a ludzie niesprawiedliwie osądzani. Wbrew ostrzeżeniom, jakie przed wyjazdem  zewsząd otrzymywałem, nikt na mnie nie napadł, nikt mnie nie okradł, nawet mafia za darmo  naprawiła mi samochód, a później przez dwa dni  gościła u siebie.  Powiedzenie „Gość w dom – Bóg w dom” jest na Syberii rzeczywistością. Na początku było bardzo  trudno zaaklimatyzować się w tym kraju, jednak o wiele trudniej było ponownie wracać  do świata bogatej cywilizacji, do świata gdzie wartość człowieka  jest  szacowana zasobem jego portfela. Teraz, kiedy po czasie wracam pamięcią do tamtych przebytych chwil, to ogarnia mnie wielka tęsknota za tymi dniami spędzonymi z bądź co bądź obcymi ludźmi. Fakt, że miało  to miejsce gdzieś w tajdze  syberyjskiej  też nie jest bez znaczenia. Biorąc pod uwagę realia europejskie, to wszystko wydaje się przyjemnym snem. Niech ktoś kiedyś spróbuje mnie przekonać, że Rosjanie są narodem złym. Niech ktoś spróbuje bezpłatnie naprawić swój samochód pod jakąkolwiek  szerokością geograficzną.  A w Rosji nie tylko naprawiano, wyposażano w części zapasowe, kwaterowano,  goszczono,  na drogę dawano  wiele żywności. I nikt nie przyjął ode mnie nawet  symbolicznej zapłaty.  Dochodzę więc  do wniosku, że w każdym człowieku, obojętnie kim jest, jaką i czy w ogóle wyznaje jakąś religię, zakodowane jest dobro i szlachetność. Doświadczyłem tego w skali niespotykanej,  pośród całej plejady narodów, zamieszkujących ten niezwykły kraj - Rosję.

Mój powrót do „cywilizacji” odbył się bezboleśnie, nie nastąpiło wielkie zderzenie światów. Było po prostu nieco inaczej. Alaskę znałem tylko z literatury, jako surową,  dziką i niedostępną. Nie wątpię, że jest to uroczy zakątek  ziemi. W przeszłości  kontynent rosyjski i Alaska  stanowiły całość, lecz ruchy tektoniczne podzieliły je  na dwie części.   Na Alasce do dzisiaj można spotkać ślady dawnych gospodarzy. Zachowało się jeszcze dużo strych domów  i cerkwi. W roku 1867 car sprzedał Alaskę Stanom Zjednoczonym,  wykazując wielką nieroztropność, pozbywając się tak bogatej ziemi.  W 1959 r. kraina ta została oficjalnym stanem USA i w chwili obecnej jest jednym z najpiękniejszych i najbogatszych stanów Ameryki Północnej.

Podobnie rzecz miała się z Kalifornią.  Mało kto dzisiaj wie,  że  za czasów Katarzyny I Kalifornia była gubernią Rosji, w której władzę sprawował graf Riazanow. Tak jak  sprzedano Alaskę, tak Kalifornię  oddano za darmo, gdyż była za daleko i było tam za gorąco.  Rosja po prostu się jej wyrzekła.

Dalsza podróż przez Stany Zjednoczone, choć zakończyła się pomyślnie i podróżnik dotarł do celu tj. Nowego Jorku,  jednak doświadczył zupełnie odmiennego traktowania  niż w Rosji,  gdy znalazł się w potrzebie. Gdy opróżnił się zasób jego portfela doznał wielkiego upokorzenia.  Do czasu otrzymania   wsparcia  z Europy,  przymierał głodem  i zmuszony był żywić się tym co znalazł na wysypisku śmieci. Z rozrzewnieniem wspominał czasy gdy nawet najbiedniejsi ludzie w Rosji zawsze dzieli się z nim tym co posiadali. Przekonał się, że są to dwa odrębne światy, a który jest bardziej ludzki oceńmy sami.       

 

                               

Kategoria: Inne | Dodał: pielgrzym (2017-02-15)
Odsłon: 279