Dokąd zmierzasz, Europo? - Inne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Niedziela, 2016-12-11, 7:59 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Inne

Dokąd zmierzasz, Europo?

                       

Pod takim tytułem, na stronie internetowej www.pravoslavie.ru/jurnal/31643.htm, został opublikowany ciekawy artykuł przedstawiający dzieje chrześcijańskiej Europy. Autorem artykułu jest prawosławny  duchowny z Londynu Andrzej Fillips. Wobec ogromnej ilości komentarzy do artykułu, uznałem za celowe przybliżenie  tego opracowania czytelnikom polskojęzycznym. Ze względu na objętość artykułu przetłumaczyłem tylko ostatnią jego część dotyczącą XX wieku,  która  podejmuje próbę odpowiedzi na postawione w tytule pytanie.

                                        Sens  wieku  negacji  Wcielenia

Jak mogło  do tego dojść? Drugie tysiąclecie dosłownie zawróciło bieg historii,  a chrześcijański świat  XX wieku  powrócił do czasów sprzed Konstantyna,  czasów męczeństwa. Nastała więc epoka negacji Wcielenia.  Było to wynikiem filozofii racjonalnej, izolacji człowieka od Boga.  Podstawowa  wiedza chrześcijańska o Wcieleniu i wszystko co z niej wynika,  zostało w tym okresie stopniowo zapomniane.

Przede wszystkim, została utracona wiara w Boskość Chrystusa, a cała uwaga została skoncentrowana na Jego człowieczeństwie. Chrystusa zaczęto przedstawiać jako biedaka,  samotnego  cierpiącego człowieka.  Z utratą wiary w Jego Boskość utracona została również wiara w Jego Królestwo Niebieskie. W wyniku tych strat nastąpił zwrot ku światu doczesnemu i jego prawidłom. Chrystusa oddzielono od człowieka, stał się Bogiem „dalekim,  zamkniętym w niepoznawalnych” niebiosach.

Chrystusa zastąpiono„wikariuszem”(„namiestnikiem”). Człowieka pozostawiono  samemu sobie aby żył tak  jak chce,  według rozumu i prawa, racjonalnej filozofii  i legalizmu, dokładnie tak jak było do Wcielenia Syna Bożego. Chrystus stał się „nieznanym” Bogiem filozofów. Idea o Bogu jako wyższej Istocie  zachowała się,  lecz Jego natura Boska nie połączyła się z naturą ludzką w jednej osobie. Na ziemi żył Jezus-człowiek, którego ukrzyżowano. Na niebie był daleki Bóg, Jezus Chrystus, od Którego, jak zaczęto twierdzić „pochodzi Duch Święty”. Lecz ten Duch Święty i Bóg - „Istota Wyższa”- pozostały niepoznawalne, bowiem nie mogły zstąpić na człowieka. Przebóstwienie człowieka okazało się niemożliwym, a cały świat materialny  przestał  mieć związek z sacrum - dlatego bez obawy można było go niszczyć.  Oddzielenie natury Boskiej Chrystusa od natury ludzkiej w  duchowej i moralnej myśli Zachodu miało wiele następstw. Zachwyt ofiarą Chrystusa - Człowieka zaowocował chrześcijańskim humanizmem, a następnie humanizmem ateistycznym.  Izolacja od Boga doprowadziła   do nowej wizji świata: braku poszanowania świata widzialnego, desakralizacji przyrody,  podczas gdy w epoce Wcielenia i świętych - świat widzialny był postrzegany jako zbiór znaków i symboli obecności Boga pośród ludzi na ziemi.  Nowy światopogląd stał się powodem  ogromnego przywiązania człowieka do wszystkiego co ziemskie  -  dziś nazywamy to nacjonalizmem.

Z drugiej strony, brzmi to  paradoksalnie,  od  momentu  negacji  Wcielenia, Bóg w pojęciu ludzkim  tak i nie pozostał człowiekiem. Ludzkość poczuła się pozbawioną korzeni i zdolną poświęcić siebie, nie posiadającym bazy, monolitycznym, totalitarnym strukturom – tym samym, które tak  kultywował pogański Rzym.

W podobny sposób nauka o Trójcy Świętej zamieniła się w abstrakcyjną, suchą formułę. Żywy Bóg został zastąpiony Bogiem racjonalnie myślących filozofów, abstrakcyjnym Bogiem książek, sylogizmu i spekulatywnej, scholastycznej hipotezy. To nie był Bóg poznawalny doświadczalnie, Który żył na ziemi w wieku Wcielenia – był to Bóg wyobraźni. A gdy wyobraźnia przestała potrzebować Boga dla potwierdzenia swoich hipotez, wtedy odrzucono Go jako Boga „martwego”. Niewiedza o Bogu Żywym oznaczała, że pojęcie o Nim jako o Trójcy w trzech hipostazach połączonych miłością – było utracone. A z nim przepadła i wiedza o realnej jedności w hipostazach, utracono pełne postrzeganie chrześcijaństwa, jakim było  ono  w  epoce  Wcielenia, epoce  świętych.

Drugie milenium umownie zostało nazwane   epoką negacji Wcielenia, dlatego że w epoce tej wartości chrześcijańskie zostały utracone,  wyeliminowane z  życia powszedniego.

Wstępując do trzeciego tysiąclecia, spróbujmy odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie:  Dokąd zmierzasz, Europo?    

                           III  tysiąclecie: Apokalipsa czy przedłużenie historii?

Po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej niektórzy mówili, że Europa już uratowana dla realizacji swojego przeznaczenia. Jednakże nie było jasne o jakie przeznaczenie chodzi, bowiem po 1945 roku Europa duchowo nie podniosła się, a przeciwnie opuściła się.

Na przestrzeni wieków Europa przeciwstawiała zwykłych ludzi Chrystusowi. Pytano: Chrystus czy papież?  Chrystus czy Arystoteles?  Chrystus czy Luter?  Chrystus czy Darwin?  Chrystus czy Marks?  Chrystus czy Froid?  A teraz,  gdy „przesuwamy się do przodu”, w epoce pełnej wad i negacji Wcielenia,  aborcji (co może być bardziej charakterystycznym dla tej epoki jak nie aborcje), upadku moralnego, wymieszania krwi, wróżb,  czyli  praktyk, o których nawet nie było mowy zaledwie kilkadziesiąt lat temu, - dziś stają się normalnością,  i wygląda na to, że Europa już  zmierza do całkowitego odrzucenia Chrystusa.  Dziś Europa już pyta:  Chrystus czy antychryst? A antychryst to pełna negacja Wcielenia, bowiem oznacza to, że ludzkość już bezpowrotnie oddaje się Lucyferowi – upadłemu, bezcielesnemu aniołowi.

Czy sądzone jest Europie znowu rozpocząć wiek historii, czy też wypadnie ona z historii w wiek apokalipsy?  Czy powróci  do chrześcijaństwa, ustanowienia chrześcijańskich wartości – do epoki świętości,  czy też  zacznie  oddawać  pokłon szatanowi. Czy powróci  do epoki odrodzenia,  przywrócenia chrześcijaństwa pierwszego tysiąclecia,  czy  też  przystąpi  do  ostatecznego  jego  odrzucenia?   Czy będzie uratowana Wcieleniem Syna Bożego i Trójcą Świętą, czy też  unicestwiona starożytnymi demonami, od dawna oczekującymi na swój powrót, po tym  jak byli stąd przepędzeni świętymi starożytności? Czy będzie zwycięstwo po stronie pogańskiego Rzymu z adoracją  cesarza-antychrysta i panteonu demonów, czy też nastąpi prawdziwe odrodzenie, prawdziwe przebudzenie Europy epoki Wcielenia, epoki świętych?  Krzyż i zmartwychwstanie - czy śmierć duchowa.  Religijne mocarstwo - czy ekonomiczna unia? Jerozolima – czy Babilon? Jedność w Chrystusie  - czy jedność w antychryście?

Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na żadne z tych pytań, lecz będąc chrześcijanami, staramy się żyć bez strachu, wiedząc, że ostatnie słowo  w historii ludzkości  zawsze należy do Boga.

 

A oto  podobna opinia na temat odchodzenia Europy od chrześcijaństwa („Russkij wiestnik „20/2009):

Od samego początku chrześcijaństwo Europy zderzyło się z judaizmem. Z końcem pierwszego tysiąclecia naszej ery - cywilizację  chrześcijańską zaczynają  toczyć  sekty i tajne ugrupowania żydowskie. Chrześcijańska ideologia w krajach Zachodniej Europy jest stopniowo zatruwana żydowskim światopoglądem. W miejsce chrześcijańskiej cywilizacji Zachodu na przestrzeni XI - XVIII w. początkowo niezauważalnie, jak straszliwa opuchlizna rakowa, rozwija się cywilizacja judejsko-masońska, negująca duchowe wartości Nowego Testamentu, zamieniająca je na judejską adorację złotego cielca, kult przemocy, zła, cielesną satysfakcję życia. Na wiele wieków zachodnie chrześcijaństwo znalazło się za kurtyną, za którą tworzyła się cywilizacja judejsko-masońska. Na samym początku, chyba najciekawszą częścią tej zasłony, był Renesans, który pod protekcją rzymskich papieży i kardynałów i ich pseudochrześcijańską osłoną, faktycznie odrzucił duchowe wartości Nowego Testamentu. Renesans ogłosił epokę radości życia, a przede wszystkim odrodzenie  tradycji pogańskich starożytnej Grecji i Rzymu. Propaganda żydowska ogłosiła, że cała epoka  chrześcijańskiej duchowej cywilizacji – była  okresem upadku i ciemnoty szatańskiej, zaś Renesans nazwała okresem odrodzenia najlepszych tradycji starożytności. Można przypuszczać, że chodziło o niespotykaną rozpustę i sodomię późnego antycznego społeczeństwa, dobrobyt którego opierał się na okrutnym wyzysku niewolników z całego świata.

Kryzys Kościoła Zachodniego i chrześcijańskich monarchii w Europie, zapoczątkowany odpadnięciem Rzymu od Prawosławia, przeistoczył się w połowie II tysiąclecia w powszechną katastrofę zachodnio-chrześcijańskiej cywilizacji. Z tego momentu następuje rozwój i wcielenie ducha zła, etapami  którego był kapitalizm i socjalizm, zwycięski marsz żydowskich rewolucji po Europie.  

Dziś chrześcijaństwo na Zachodzie dożywa swoich dni. Niegdyś bastion chrześcijaństwa - Francja - praktycznie wyrzekła się Boga. Początki upadku wiary dała Rewolucja Francuska. To jej uczestnicy mordowali duchowieństwo, likwidowali klasztory i kościoły. Dziś w kraju tym pojęcie Bóg zniknęło z literatury, chyba że w negatywnym tego słowa znaczeniu. Na liście krajów, które oficjalnie deklarują swój ateizm, znalazła się niemal cała zachodnia Europa. Stan ten znajduje m.in. wyraz w niedopuszczeniu do preambuły konstytucji Unii Europejskiej odniesienia o chrześcijańskich korzeniach Europy. Europa, właśnie teraz wydaje się być wewnętrznie  pusta, w pewnym sensie sparaliżowana; jest to kryzys wystawiający na ryzyko nawet jej życie. Dawne cywilizacje chrześcijańskie opanowuje dziś agnostycyzm  i  zaślepienie dobrobytem. Jest  to droga prowadząca do nikąd,           a  ściślej - do  wyniesienia na tron króla zła - antychrysta.       

 

Komentarze:

Oleg Chlestow.

We Francji przechowywane są chrześcijańskie świętości – Chusta Matki Bożej, znajduje się w miejscowości Chartres (pod Paryżem)  w ogromnej świątyni – perle europejskiej architektury. Tłumy turystów. Fotografują słupy, ściany, witraże itp. Przechodzą obok Chusty Matki Bożej,  nie wykazawszy żadnego zainteresowania. Po prostu nie ciekawe. Wyobrażam sobie co działoby się w Rosji. Podeszliśmy do księdza - stróża z zapytaniem, czy możemy oddać pokłon (pocałować). Stary ksiądz ożywił się. Od razu zapytał – czy nie jesteśmy z Rosji? Powiedział, że Chustę przyjeżdżają zobaczyć tylko prawosławni z Rosji, Ukrainy.  Katolików to w ogóle nie interesuje.  

Inny przykład, również z Francji. W mieście Amiens (na północ od Paryża) przechowywana jest głowa Jana Chrzciciela. Widok smutny: w ścianie soboru niewielka nisza z kratą grubości palca, za nią leży głowa Jana Chrzciciela. Od czasu do czasu podchodzą ciekawscy, zaglądają i idą dalej. Wspominam, co działo się w Moskwie, gdy przywieziono palec św. Jana.

Diak. Oleg

Jednym z dowodów odrzucenia Wcielenia przez Europę jest sprzedaż katolickich kościołów na aukcji, zamiana ich na hotele, mieszkania, kluby itp.  lub nieodpłatne przekazywanie   prawosławnym.  A  Anglia - tu dzisiaj być chrześcijaninem po prosu niebezpiecznie. Ciebie od razu zwolnią, osądzą, posadzą… Wymuszanie  tolerancji  homoseksualizmu, pedofilii. Certyfikaty o anulacji chrztu za 5 funtów. Obraz współczesnej Europy, niestety - w ciemnych barwach i im dalej tym straszniej.

Przykłady można mnożyć,  jest ich wiele. Dostarcza ich  nawet zwykła codzienność.       

 

            

 

Kategoria: Inne | Dodał: pielgrzym (2009-10-27)
Odsłon: 771