EWANGELICZNA ROLA MNICHA - Tradycje prawosławia <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:24 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Tradycje prawosławia

EWANGELICZNA ROLA MNICHA
Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt.16.24).
 
Niesienie krzyża jest drogą Ewangelii. Na ile współcześni apostołom mogli zrozumieć głosicieli Ewangelii, którzy pozostawiwszy wszystko, podróżowali po morzach i krajach, nadzy i bosi, bezbronni i bez ochrony, narażeni na niezliczone niebezpieczeństwa, głosili Boskość niejakiego Ukrzyżowanego, Zmartwychwstanie i obietnicę przyszłej szczęśliwości - na tyle logika współczesnych racjonalistów nie jest w stanie pojąć dobrowolnej ucieczki wielu chrześcijan, szczególnie młodych, głównie do miejsc pustynnych, pozbawionych jakichkolwiek zdobyczy współczesnej cywilizacji.
 
Co powoduje, że część ludzi dobrowolnie wyrzeka się samych siebie? Co równoważy tę ofiarę i na jakim fundamencie ideologicznym jest ona zbudowana?
 
We wszystkich czasach mnichami kierowało ogromne dążenie przeżycia, „na ile pozwalają na to siły ludzkie”, szczytów doskonałości ewangelicznej. Izolacja mnicha ma na celu przede wszystkim lepsze poznanie samego siebie. Analizując siebie w świetle Ewangelii mnich odkrywa na sobie ciężkie „odzienie swoich namiętności”, wyobcowany obraz Boży wewnątrz siebie i dąży aby powrócić do „pierwotnej doskonałości”. Osiąga to dzięki kanonom, stałemu studiowaniu Pisma Świętego, stałej ascezie, pracy, postowi, czuwaniu, zwalczaniu pożądań w imię świętego posłuszeństwa, spowiedzi, stałej modlitwie, skromności i uczestniczeniu w Świętych Sakramentach.
 
Wszystko to sprzyja wyznaniu grzechów, głębokiemu żalowi, błogosławionemu spokojowi ducha, poznaniu ludzkiej grzeszności. Tak oto ulega skruszeniu potęga egoizmu i umiłowania samego siebie. Pewność siebie zastępuje się skromnością. Mnich już nie żyje wyłącznie dla siebie lecz może powiedzieć w ślad za apostołem Pawłem: „i już nie ja żyję lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal. 2.20).
 
W tej ucieczce do Chrystusa mnich znacznie głębiej poznaje samego siebie, staje się „uczniem Bożym”, uczestnikiem Boskich objawień, naczyniem Ducha Świętego. Zdobywa „rozum Chrystusa” (Rz.11.34) i usposobienie Bogoczłowieka.
 
Mnich jest gotów ponieść śmierć za świat i opłakuje z wielkim żalem ludzkość, która unika wyznania grzechów. Stale modli się za świat i z nadzieją oczekuje Dnia Ostatecznego. Podobnie jak apostoł „dąży do uwolnienia i bycia z Chrystusem” (Fil. 1.23).
 
Chrystus żąda od nas dobrowolnego przejścia do nowej formy zapowiedzianego życia i mnich dobrowolnie przychodzi do monasteru. Staje się to zapowiedzią obietnicy wielkiej schimy.
 
Któż jak nie mnich bardziej odpowiada ewangelicznym wymogom, wyrzeczenia się „wszystkiego swojego”, wyrzeczenia się nawet „swojej duszy” w imię miłości do Chrystusa.
 
Jaki chrześcijanin w dosłownym sensie stawia miłość do Chrystusa ponad miłość do rodziny, jak nie mnich. I kogo ma na względzie Chrystus gdy mówi: „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt.19.29), jeśli nie mnicha, który dosłownie wyrzeka się miłych mu ludzi i wszelkich dóbr materialnych, aby dostąpić życia wiecznego?
 
Kto rzeczywiście „nie troszczy się o dniu jutrzejszym”, według przykazań Chrystusa, lecz podobno „ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi” (Mt. 2.26) jeśli nie mnisi, którzy „trwają na modlitwie” (Dz.Ap.1.14). Kto codziennie, naśladując Chrystusa, skazuje siebie na ukrzyżowanie, jeśli nie mnich, który stałym postem i innymi wyrzeczeniami postępuje według słów apostoła Pawła „świat stał się ukrzyżowany dla mnie i ja dla świata” (Gal. 6.14).
 
Kto ciągle spełnia apostolskie „módlcie się nieustannie” (ITes.17) jeśli nie mnich, który stale przebywa w modlitwie i wielogodzinnych nabożeństwach?
 
Kto „gromadzi sobie skarby w niebie” (Mt.6.20) jeśli nie mnich pustelnik, który wszystkie swoje myśli kieruje ku niebu, czy mnich w monasterze, gdzie nie istnieje pojęcie własności prywatnej?
 
Kto jeszcze tak szczerze przestrzega pierwszego przykazania „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (Mk.12.30) jeśli nie mnich, z porażonym sercem Boską miłością, do którego odnoszą się słowa św. Jana Klimaka: „Matka nie jest tak przywiązana do swojego dziecka, którego karmi piersią, jak syn miłości przywiązany jest do Boga”.
 
Wszystko to potwierdza, że mnich nie jest zaprzeczeniem, lecz pełnią człowieka. Według chrześcijańskiej antropologii – „to właściwy człowiek we właściwej formie swojego życia, we właściwym świecie”.
 
A oto wypowiedź jednego z mnichów z monasteru na Patmos: „Na podobieństwo aniołów, którzy w dzień i w nocy służą niebiańskiemu Królowi, tak samo mnisi usługują swojemu ojcu – przełożonemu i brat bratu. W pełni samo-wyrzeczenia się niosą swój krzyż - męki i pokusy i podążają za Chrystusem na Golgotę. Pragną przecierpieć ukrzyżowanie ze względu na świat i całkowicie unicestwić swoje namiętności, być złożonym do grobu poniżenia i zmartwychwstać w Chrystusie. Postem mnisi pokonują swoje namiętności, bowiem żołądek jest początkiem wszystkich namiętności. Jeśli pokonamy go, słudzy rozproszą się. Modlitwą jednoczą się z Bogiem i zwyciężają zgubne dla duszy myśli, które sieje im zły duch”.
 
Trudno jest opisać walkę z namiętnościami i mistycyzm. Pomocy w tej walce udziela mnich – starzec, przed którym odkrywają swoje serca, swoje myśli i uzyskują przez to równowagę duchową. Każdy dzień życia mnicha jest przedsionkiem wieczności. Nie ma tu chytrości, nienawiści, fałszu i niesprawiedliwości. Na skutek postu mnich staje się przyjacielem świata zwierząt. Znane są fakty z życia pustelników zaprzyjaźnionych z dzikimi zwierzętami. Niegdyś takie relacje miał ze zwierzętami Adam w raju.
 
Tak więc święty stan mnisi jest powrotem, przybliżeniem do stanu niewinności naszych prarodziców. Znaczenie tego stanu dla całej ludzkości jest ogromne. To nie tylko wzór do naśladowania ale przede wszystkim ich nieustanna modlitwa za świat, być może powstrzymująca każącą rękę Bożą za zło i odstępstwo od Boga upadłej istoty ludzkiej.
Oprac. na podst. Św.Wyspa Patmos.2009r.
Kategoria: Tradycje prawosławia | Dodał: pielgrzym (2011-06-09)
Odsłon: 815