Droga do Boga - Rozważania teologiczne <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Poniedziałek, 2016-12-05, 2:24 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Rozważania teologiczne

Droga do Boga

Święty Jan Lestwicznik określił tę drogę jako schody czy drabinę, po której winniśmy wznosić się w naszym życiu na coraz to wyższy stopień doskonałości duchowej aby dostąpić zbawienia. Niewątpliwie z tych niezwykłych porad duchowych korzystają głównie mnisi, ale i dla nas ta wielka nauka życia również powinna być drogowskazem.

Wielki współczesny nam asceta archimandryta Jan Krestiankin z Pskowsko-Pieczerskoj Ławry uważa,    droga do Boga to małe kroczki dobrych uczynków.  Jego zdaniem żyć zgodnie z wiarą i spełniać wolę Bożą jest naprawdę łatwo. Należy jedynie zwrócić uwagę na drobiazgi i starać się nie grzeszyć nawet  w najmniejszych sprawach. Jest to najprostszy i najłatwiejszy sposób wejścia człowieka w świat duchowy i przybliżenia się do Boga. 
Zwykle człowiek myśli, że Bóg oczekuje od niego czynów wielkich,  niezwykłych wyrzeczeń, poświęceń. A w samej rzeczy - jak głosi mądrość ludowa – życie składa się z drobiazgów. Tak jest też i z naszą drogą do Boga. Warto w tym miejscu przytoczyć wyjaśnienie jak należy rozumieć  pojęcie „Święta Ruś”. Otóż wcale nie oznaczało to, że wszyscy byli tam święci.  Chodziło o coś prostszego, łatwiejszego - to  sposób życia narodu pełen  małych kroczków dobra prowadzących do zbawienia: to nabożność, życzliwość, miłosierdzie, jałmużna, pomoc bliźniemu i unikanie zła.  Tak niegdyś żył wielki naród rosyjski. A czy ktoś zabrania i nam tak żyć. Żadne prawo nie zakazuje nam  czynić dobro. Przeciwnie, czynienie zła podlega karze. Ale nie każde zło, które czynimy trafia na wokandy sądowe.  Czy może sąd rozpatrywać np. naszą nienawiść do  bliźniego, a przecież jest to złamanie  drugiego  co  do  ważności  przykazania  Bożego: „Będziesz miłował bliźniego swego jak samego siebie”.  Bóg jest Bogiem miłości więc i od nas żąda umiłowania innego człowieka bo w każdym z nas jest zapisany obraz Boży. Miłość tę należy rozpatrywać jako niesienie pomocy bliźniemu, współczucie, a nawet zwykłe podanie szklanki wody spragnionemu. Każdy nasz gest dobrej woli wobec innego człowieka - to mały kroczek do zbawienia naszej duszy. Jeśli przyjrzymy się kazaniu  Chrystusa o Sądzie Ostatecznym to zobaczymy, że cały ciężar naszych złych lub naszych dobrych uczynków, decydujących  gdzie będziemy - po prawicy czy lewicy Boga - dotyczy naszych ziemskich relacji międzyludzkich. A tak mało poświęcamy tym sprawom naszej uwagi. A może na odwrót - zbyt wiele, bo przecież nasi bliźni to  najmilszy temat   naszych rozmów.  Przywary, występki, zazdrość, bogactwo naszych bliźnich - nic nie uchodzi naszej uwadze, naszemu osądowi.  Nie zważamy tu na nasze   własne grzechy lecz pasjonujemy się grzechami naszych bliźnich.   I   gdzie tu nasze małe dobre kroczki prowadzące  do zbawienia.
Tak jak małe dobro prowadzi do zbawienia tak małe zło oddala nas od Boga. W życiu widzimy, że zwykle małe zło urasta do dużego – kieszonkowiec z czasem stanie grabić mieszkania i napadać na ludzi. Rzecz jasna - czynienie zła daje nam zwykle przyjemność bo  za tym stoi  duch zła.  Nie  pozwólmy aby duch ten opanował nasze dusze.  Wiedzmy, że samo unikanie zła jest już dobrem. Tak jak dobrem są nawet nasze dobre uczucia, nasze dobre myśli i życzenia, nasze dobre słowa i nasze modlitwy. I przeciwnie – złe myśli i złe słowa, nie mówiąc o czynach,  prowadzą nas do zguby.
 

A teraz w kontekście naszej drogi do Boga powiedzmy jeszcze kilka słów o samym Bogu. Święty Ewangelista Jan mówi:  „Bóg jest  Bogiem Miłości” - Miłości tak wielkiej, że żadne z naszych ziemskich pojęć nie jest w stanie jej  określić ani opisać. Ta wielka niewypowiedzialna Miłość była praprzyczyną stworzenia wszechświata i człowieka.  Również  wcielenie Drugiej Osoby Trójcy Świętej było wyrazem tej Miłości. „Tak Bóg umiłował świat, iż Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne” – mówi Pismo Święte. I dziś  wyłącznie Miłość Boża chroni przed zagładą świat  tonący w grzechach.  

Jednakże pojęcie o Bogu w wielu przypadkach zostało przez ludzi wypaczone. Mówi się powszechnie, że Boga należy się bać, bo Bóg to Sędzia i posyła  karę za nasze występki. Nawet wcielenie Syna Bożego i Jego śmierć na Krzyżu traktuje się niekiedy jako zadośćuczynienie sprawiedliwości  Bożej.  Wszystko to dowodzi  jak bardzo błędne jest pojmowania Boga przez tak wielu ludzi.
 

Jak już było powiedziane - Bóg jest Miłością. Ale jak to zrozumieć w sytuacji, gdy tak wielu ludzi  cierpi na tym świecie. Można pokusić się na stwierdzenie, że tylko jednostki wolne są od cierpień. A odpowiedź jest prosta - jak mówią święci - świat przesiąknięty jest złem (mir wo zle leżit). To nie Bóg, lecz zło jest sprawcą naszych cierpień. Gdyby Bóg pozwolił - szatan zniszczyłby nawet cały świat. Rozpatrywanie  wszelkich   nieszczęść  jako   karę   Bożą   za   nasze  grzechy  jest wielkim błędem. Jeśli naruszenie praw świata fizycznego powoduje cierpienia, to tym bardziej naruszenie praw Boskich pociąga za sobą   negatywne skutki. Wszystkie prawa Boskie są tak skonstruowane, że przestrzeganie ich jednoczy nas z Bogiem, a łamanie tych praw czyni z nas sług zła. Grzechy  nasze  izolują  nas  od  Boga.  Bóg  powołał  nas  do  życia obdarzając nas elementem Boskim, czyli wolną wolą. I dlatego wszystko co czynimy, dobro czy zło,  jest to nasz wolny wybór. A skutki tego nie każą długo na siebie czekać. Na ile nasze dobre uczynki są jakby skarbem od nas ukrytym, to uczynki złe dają o sobie znać niemal natychmiast. To wszelkie nasze niepowodzenia, oziębnięcie naszej wiary, nasze waśnie i choroby. Jednakże w tej,  wydawałoby się beznadziejnej sytuacji, Bóg nie zostawił człowieka - dał mu jakże prostą,  mówiąc obrazowo, „kładkę” ku zbawieniu. „Kładką” tą jest święty Sakrament Pokuty. O łatwości tej niezwykłej drogi do zbawienia dobitnie świadczy skrucha i kilka słów wypowiedzianych do Ukrzyżowanego Chrystusa przez złoczyńcę na krzyżu. I ten, wydawałoby się potępiony przez ludzi i Boga grzesznik - był pierwszym, który dostąpił zbawienia i wszedł do raju.

Wszyscy ludzie boją się śmierci.  Bali się jej nawet  święci ojcowie w obawie, czy nie ciąży na nich jeszcze  jakiś grzech. Bojaźń tę można jednak zminimalizować Sakramentem Pokuty i przyjęciem  świętych Darów - Ciała i Krwi Chrystusowej. Tak jak nikt z nas nie wie kiedy będziemy poproszeni z tego świata – powinniśmy jak najczęściej korzystać z tej podanej nam  przez miłującego nas Boga „kładki do nieba”.                                                                                                                            
Kategoria: Rozważania teologiczne | Dodał: pielgrzym (2009-09-19)
Odsłon: 742