CHEŚCIJANIE PIERWSZYCH WIEKÓW - Relacje międzywyznaniowe <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 5:55 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Relacje międzywyznaniowe

CHEŚCIJANIE PIERWSZYCH WIEKÓW
W  2013 roku będzie obchodzona niezwykła rocznica w dziejach chrześcijaństwa, a mianowicie 1700 lat od wydania przez Cesarza Konstantyna Wielkiego Edyktu Mediolańskiego. Dokument opublikowany w 313 r. przyznawał chrześcijanom pełną swobodę wyznawania swojej religii w Cesarstwie Rzymskim. Zezwalał na przejście na chrześcijaństwo dotychczasowym wyznawcom religii rzymskiej. Na mocy edyktu nastąpił zwrot gminom chrześcijańskim skonfiskowanych świątyń i posiadłości. Równouprawnienie Kościoła chrześcijańskiego z pozostałymi wyznaniami spowodowało, że podjęta została intensywna praca misyjna. Niedziela została uznana przez państwo za święty dzień odpoczynku, pomimo iż chrześcijanie stanowili znikomą mniejszość w cesarstwie. I choć Konstanty przyjął chrzest dopiero na łożu śmierci, chrześcijaństwo darzył głębokim szacunkiem, doceniał też uniwersalny charakter tej religii. Matka cesarza, św. Helena, odnalazła św. Krzyż Chrystusowy w Palestynie. Zbudowano też wiele kościołów na miejscach uświęconych obecnością Chrystusa bądź krwią męczenników. Zakończył się więc, trwający ponad 300 lat, okres strasznych prześladowań wyznawców Chrystusa.
 
A wszystko zaczęło się u Lwiej Bramy w Jerozolimie, zwanej dziś Bramą św.Stefana. To tu pod gradem kamieni padł pierwszy męczennik wyznający Chrystusa, św. arcydiakon Stefan. Żydzi zaślepieni w swoich wierzeniach nie tylko odrzucili Mesjasza, ale także przystąpili do unicestwienia wszystkich Jego wyznawców. Św. Stefan był pierwszym. I tak jak nieraz od małej iskry wybucha wielki pożar, tak też uczynili Żydzi z wyznawcami Chrystusa. Furia prześladowań ogarnęła Jerozolimę, następnie całą Palestynę. Prześladowania spowodowały exodus chrześcijan m.in. do Syrii. Dla tępienia wyznawców Chrystusa w Syrii rabini wysłali zagorzałego wroga nowej religii - Pawła. I co widzimy – w drodze do Damaszku objawia mu się Jezus Chrystus i z prześladowcy czyni go najbardziej gorliwym ze wszystkich apostołów. Misję swoją prowadził głównie wśród pogan. Z uczniami swoimi przemierzył całą Małą Azję, wyspy greckie, Korynt, Ateny aż po Rzym, nawracając na chrześcijaństwo ogromne rzesze mieszkańców tych ziem. Ustanowił wiele wspólnot chrześcijańskich. To samo czynili rozsiani po świecie apostołowie. Efekty ich trudu były zadziwiające. A działo się to dzięki obficie posyłanej łasce Ducha Świętego. To dzięki tej łasce nie przerażały wyznawców Chrystusa prześladowania, tortury, a nawet śmierć. Pomimo upływu wielu wieków od tych wydarzeń, ich postawa i gotowość umrzeć za Chrystusa budzi podziw.
 
Jak wiemy prześladowania chrześcijan objęły niebawem całe Cesarstwo Rzymskie. Aby nie „brudzić rąk” krwią chrześcijan Żydzi spowodowali, że w ich imieniu egzekucje wykonywali w większości poganie. Legenda głosi, że nawet winą za podpalenie Rzymu bezpodstawnie obciążono chrześcijan. Polała się obficie krew niewinnych osób. Krwią tą zroszono wiele miejsc, wszędzie tam gdzie pojmano i mordowano wyznawców Chrystusa. Dziś wielu z nas nawet nie uświadamia sobie, że tą świętą krwią zostało zroszone niemal całe zachodnie wybrzeże dzisiejszej Turcji, tak licznie odwiedzanej przez turystów. Wśród cesarzy najbardziej krwiożerczym okazał się Dioklecjan (284-305). Za jego panowania prześladowania chrześcijan chyba osiągnęły swoje apogeum. Jak niewyobrażalnie straszne były to czasy świadczy pewien dokument. Jest nim opis wydarzeń z tamtych czasów, przedstawiony przez naocznego świadka, biskupa Cezarei - Euzebiusza. Przytaczamy ten tekst z dwóch powodów: by oddać hołd pamięci ofiar tych wydarzeń oraz dla naszego naśladowania – siły wiary tych ludzi, gotowych oddać życie za Chrystusa. Ich wiara, ich święta krew stała się zaczynem, na którym uformował się Kościół Chrystusowy. Poczytajmy więc:
 
„Na własne oczy widzieliśmy jak domy modlitwy burzono od pokrycia dachów aż po fundamenty, a księgi święte palono na placach, jak osoby duchowne usiłowały gdzieś się ukryć, jak ich chwytano i torturowano.
 
Tego co się działo nie sposób opisać. Tysiące ludzi zamykano w więzieniach. Zbudowano je dla przestępców, obecnie zapełniono biskupami, kapłanami, diakonami, lektorami. Miejsca dla przestępców już zabrakło.
 
Wiemy kto został wysławiony w Palestynie, w Tyrze Fenickim. Każdy przeżyje wstrząs psychiczny widząc jak ci niezwykli heroldzi za wiarę cierpliwie znosili długotrwałe biczowania, po których rzucano ich na pożarcie dzikim bestiom. Z zadziwiającym spokojem ludzie ci przyjmowali ataki dzikich zwierząt: lampartów, niedźwiedzi, odyńców, byków, podpiekanych gorącym metalem. Byliśmy przy tym i widzieliśmy to wszystko.
 
Tysiące ludzi - mężczyzn, kobiet i dzieci – lekceważąc życiem doczesnym, gotowych było na śmierć za Chrystusa. Jednych po wielu wyszukanych męczarniach palono na stosach, innych topiono w morzu, jeszcze inni odważnie podstawiali swoje głowy pod miecze katów. Wielu morzono głodem, innych przybijano do krzyży jak zwykłych przestępców, nieraz głową do dołu, pozostawiając żywymi aż w męczarniach umrą.
 
Straszne męczarnie zadawano chrześcijanom w Fiwaidzie. Ciała ich drapano muszlami, kobiety wieszano za jedną nogę z głową w dół, całkiem nagich. Innych przywiązywano za nogi do nagiętych do ziemi gałęzi drzew. Po uwolnieniu drzewa te rozrywały ciała ofiar. Wszystkie te straszne męczarnie trwały nie miesiące ale całe lata.
 
Widzieliśmy jak w jednym miejscu zamordowano wielką ilość chrześcijan. Od ucinania głów tępiły się miecze, a kaci ze zmęczenia opadali z sił.
 
Małe miasto frygijskie, zamieszkałe przez chrześcijan, okrążyli żołnierze i spalili doszczętnie, razem z dziećmi, kobietami. Spalili dlatego, że mieszkańcy miasta łącznie z jego magistratem byli chrześcijanami i odmówili złożenia ofiar bożkom pogańskim.
 
Śmierć tym dziwnym świętym ludziom zadawano w niezwykle wyszukany sposób. W Arabii cięli ich siekierami, w Kapadocji łamano nogi, w Mezopotamii wieszano głową do dołu i rozpalano pod nimi słaby ogień aby cierpienia trwały jak najdłużej. W Aleksandrii praktykowano okaleczać męczenników obcinając nosy, uszy ręce. W Antiochii pieczono na metalowych siatkach zawieszonych nad ogniskiem. Niektórzy woleli włożyć rękę w ogień niż dotykać ofiary dla bożków. Zdarzały się również przypadki odbierania sobie życia zanim pojmali ich kaci. Część okaleczonych, ledwo żywych, wysyłano do kamieniołomów aby tam dokończyli żywota”.
 
Męstwo i determinacja tych niezwykłych ludzi są zadziwiające. Chyba nigdzie na świecie ludzie nie bronili z takim oddaniem wyznawanej wiary. Gardzili życiem doczesnym wiedząc, że czeka ich życie wieczne. Niezliczona ilość męczenników pierwszych wieków, na czele z apostołami, weszła do triumfującego Kościoła w niebiosach. Ich ofiara życia stanowi nie tylko wzór do naśladowania, ale też jest nadzieją ich wstawiennictwa za nas grzesznych przed tronem Najwyższego.
 
W kontekście opisanych wydarzeń ciśnie się na myśl pytanie: kim byli ci heroldzi wiary i co było powodem ich niezwykłej postawy – gotowości znoszenia cierpień aż do złożenia ofiary życia za Chrystusa.
 
Odpowiedź znajdujemy m.in. u ewangelistów. Opisują oni jak ogromne, wielotysięczne tłumy towarzyszyły Chrystusowi. Nie byli to wyłącznie Palestyńczycy, ale i przedstawiciele sąsiadujących z Palestyną narodów pogańskich. Ludzie ci nie tylko słuchali niezwykłej nauki Zbawiciela ale byli także naocznymi świadkami ogromnej ilości cudów. Niewątpliwie dla wielu z nich nauka ta i cuda stały się nasieniem nowej wiary, która tak obficie wykiełkowała po zesłaniu Ducha Świętego na apostołów. Były to faktyczne początki Kościoła Chrystusowego. Sami apostołowie, zwykli rybacy, stali się nieustraszonymi głosicielami dobrej nowiny, czynili wiele cudów. Pozyskali dar mówienia w różnych językach. Ludzie widząc to wszystko masowo przyjmowali chrzest, a wraz z nim pozyskiwali dar łaski Ducha Świętego. Obcy sobie ludzie stawali się braćmi w Chrystusie. „Trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i modlitwach. Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem i mieli wszystko wspólne… U wszystkich wierzących było jedno serce i jedna dusza i nikt z nich nie nazywał swoim tego, co posiadał. Apostołowie składali z wielką mocą świadectwo o zmartwychwstaniu Jezusa, a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich” (Dz.Ap.2,42-43).
 
To dzięki łasce Ducha Świętego zaistniał na ziemi Kościół Chrystusowy. Jak czytamy w Dziejach Apostolskich wielu z tych co uwierzyli i zostali ochrzczeni zaczynali prorokować czy mówić w obcych językach. Łaska Ducha Świętego była i jest w Kościele. Jednakże oddziaływanie jej było najbardziej wyraźne w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. A działo się tak dlatego, że wiara u pierwszych chrześcijan była niezwykle silna. Silna też była wiara w rychłe powtórne przyjście na ziemię Chrystusa, zwane paruzją.
 
Pierwszy wiek naszej ery, pomimo prześladowań, można nazwać złotym wiekiem w dziejach chrześcijaństwa. Żyli jeszcze apostołowie - naoczni świadkowie ewangelicznej misji na ziemi naszego Zbawiciela. Widzieli niezliczoną ilość cudów, o czym św. Jan powie w Ewangelii, że gdyby to wszystko opisać zabrakło by ksiąg. Po odejściu apostołów (wszyscy, z wyjątkiem Jana, zostali zamordowani) dobrą nowinę głosili ich uczniowie. Dalszą misję ewangelizacji kontynuowali biskupi, duchowni i sam naród Boży, świadczący o Chrystusie swoim życiem. Wszystkim, w ich dobrych poczynaniach, towarzyszył Duch Święty, czyniąc z nich niewiarygodnych heroldów wiary, gotowych na śmierć za Chrystusa.
 
I na koniec. Historia nieraz lubi się powtarzać. I oto niemal po upływie dwóch tysięcy lat powtórzyły się, być może w jeszcze bardziej wyszukanej formie, zmasowane morderstwa chrześcijan w XX wieku. Skala tych morderstw jest tak wielka, że zakrawa na miano ludobójstwa. Przerażające jest to, że zarówno w pierwszych wiekach jak i obecnie aktywny udział w tych morderstwach brali odwieczni wrogowie Chrystusa – Żydzi, nie bacząc na dobrodziejstwa, którymi na przestrzeni wieków naród ten obdarowywany był przez Boga. Walka ta, niestety, trwa po dzień dzisiejszy i zbliża nas już do czasów apokaliptycznych. Ostatnio dał o sobie znać jeszcze jeden wróg chrześcijaństwa islam. Ale o tym pomówimy osobno.
 _________________________________
Opowieść Euzebiusza cytowano z:
„Prawosławne świątynie południa Turcji”
E.Starszow, Moskwa 2010.
Kategoria: Relacje międzywyznaniowe | Dodał: pielgrzym (2013-02-23)
Odsłon: 668