BYĆ PRAWOSŁAWNYM - Tradycje prawosławia <!--%IFTH1%0%-->- <!--%IFEN1%0%--> - Katalog artykułów - Strona Jana pielgrzyma
Czwartek, 2016-12-08, 5:56 AM

Strona Jana pielgrzyma

Menu
Wejście
Kategorie
Pielgrzymki [27]
Bliski wschód [11]
Relikwie i cudowne ikony [27]
Tradycje prawosławia [27]
Relacje międzywyznaniowe [32]
Rozważania teologiczne [42]
Inne [45]
Wyszukiwanie
Statystyka

Online razem: 1
Gości: 1
Użytkowników 0

Katalog artykułów

Główna » Artykuły » Tradycje prawosławia

BYĆ PRAWOSŁAWNYM
  Dziś porozmawiajmy o nas samych, o naszych zwyczajach, nawykach szczególnie w aspekcie naszego wyznania, stosunku do Cerkwi, udziału w nabożeństwach itp. Temat dotyczy nas wszystkich, nie wyłączając osób duchownych.
 
Nie jest moim zamiarem krytykowanie kogokolwiek. Chcę tylko zwrócić uwagę na pewne sprawy, które przynajmniej niektórym pozwolą uzmysłowić istotę Prawosławia, a tym samym przybliżyć się do Boga.
 
Większość wyznawców prawosławia zwykle wyróżnia się pobożnością. Powinniśmy jednak wiedzieć, że sama przynależność do Kościoła prawosławnego jeszcze nie zbawia. Jednakże, i to musimy dobitnie podkreślić, umożliwia, jak żadne inne wyznanie, dostąpienie zbawienia. Dzieje się tak dlatego, że Prawosławie zachowało Prawdy Objawione w stanie nieskażonym przez czas i ludzi. I wyłącznie od nas zależy, czy prawdy te przyjmiemy do naszych serc i będziemy postępować jak nauczał nas Sam Zbawiciel Jezus Chrystus i dostąpimy zbawienia, czy odrzucimy je skazując siebie na zatratę.
 
Zacznijmy więc od samego początku. Przyjmując święty chrzest otrzymujemy zalążek, niejako nasienie, z którego powinien wyrosnąć owoc dający życie wieczne. W sakramencie bierzmowania otrzymujemy pieczęć daru Ducha Świętego. Jeśli jeszcze do tych sakramentów dodamy bogobojne życie to zbawienie, z pomocą Bożą, może stać się naszym udziałem.
 
Zastanówmy się co rozumiemy przez bogobojne życie. Czy chodzenie do cerkwi, przestrzeganie świąt i postów, unikanie ciężkich grzechów, wymienionych w 10-ciu Przykazaniach, już załatwia sprawę? Otóż nie. Na bogobojne życie składa się wiele innych rzeczy. Omówmy najważniejsze z nich.
 
Ostatnio gdzieś przeczytałem określenie „pobożność na pokaz” (pokaznoje błagoczestje). Obawiam się, że określenie to można odnieść do wielu z nas. Jest to zewnętrzne okazywanie naszej pobożności, której zwykle nie posiadamy. Nieraz w takim stanie spędzamy całe nasze życie. W otaczającym nas środowisku pragniemy uchodzić za ludzi pobożnych. Dążenie jest szlachetne ale jeśli życia naszego nie napełnimy treścią Ewangelii staje się ono puste. Chrystus mówi do nas: „Nie każdy wołający do Mnie Panie, Panie wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz ten kto spełnia wolę Ojca Mego Niebieskiego” (Mt.7.21). A z tym u nas bywa różnie. Oczywiście najłatwiej winą obarczyć otaczający nas świat, brak czasu, no i nieustanną „opiekę” naszego złoczyńcy, anioła zła. To wszystko jest prawda, jednak nie możemy w tym wszystkim zapominać po co żyjemy, jaki sens ma nasze życie, dokąd zmierzamy. Nie zauważamy jak szybko przemija czas, a z nim ucieka i nasze życie. Nie wszystkim jest dane aby wędrówkę naszą zakończyć spowiedzią i przyjęciem Świętych Darów. A Sam Zbawiciel nas ostrzega: „W czym zastanę z tym będę sądził”. A zatem powinniśmy dążyć aby w każdej chwili być gotowymi do pożegnania się z tym światem. Bogobojne życie to przede wszystkim nasz udział w nabożeństwach. Święci Ojcowie mówią - bez Cerkwi nie ma zbawienia. Niegdyś Cerkiew była dla wielu jak statek na wzburzonym morzu, która prowadziła wiernych do „cichej przystani”. Taką powinna pozostać na zawsze. Chrystus mówił, że nawet wrota piekielne jej nie pokonają. Zobaczmy, tu zaczyna się i kończy nasze życie. Tu w sakramentach otrzymujemy łaskę Świętego Ducha. Tu oczyszczamy nasze dusze z grzechów w sakramencie Spowiedzi, a w sakramencie Eucharystii przyjmujemy ciało i krew naszego Zbawiciela. Nigdy w historii ludzkości Bóg nie był tak blisko człowieka z tak wielkim darem łaski. Wielu z nas nie uświadamia sobie tej rzeczywistości. Być może dlatego Cerkiew traktujemy niedostatecznie poważnie.
 
Gdy przezwyciężymy piętrzące się przeszkody, a często i lenistwo, by pójść na nabożeństwo, powinniśmy wiedzieć, że idziemy do miejsca unikalnego na ziemi. Niegdyś nasi rodzice w tym dniu nie spożywali śniadania, nawet wtedy gdy nie przystępowali do św. Komunii. Osoby duchowne wchodząc do świątyni czytają specjalną modlitwę i oddają pokłon ikonom. Wierni powinni czynić to samo. Ikony, jak mówią święci, są okienkami do innej rzeczywistości, do rzeczywistości duchowej. Święty Serafin z Sarowa widział Chrystusa, jak w czasie Liturgii stał przed carskimi wrotami i błogosławił wiernych, po czym wstąpił do ikony po prawej stronie tych wrót.
 
Powinniśmy dążyć do poznania naszych nabożeństw, ich rodzajów, treści i sensu. W Rosji nazywają to „wocerkowlenijem”. Wszędzie dostępna jest literatura na ten temat. Szczególnie powinniśmy znać Liturgię, jej sens. Jest to nabożeństwo stanowiące apogeum wszystkich naszych nabożeństw. Nie zdajemy sobie sprawy, że w czasie Liturgii następuje największy cud wszech czasów – chleb i wino przemieniają się w autentyczne ciało i krew naszego Zbawiciela. I tylko ze względu na nas Bóg ukrywa tę wielką tajemnicę nie zmieniając wizualnej postaci świętych darów aby umożliwić nam przyjmowanie ich dla odpuszczenia grzechów i życia wiecznego. Przykro oglądać gdy szczególnie w czasie kanonu eucharystycznego część wiernych rozmawia czy zajmuje się czymś innym. Być może nie rozumieją treści Liturgii. Jednakże od dawna wiadomo, że nie znajomość prawa, czy np. nabożeństwa, nie usprawiedliwia złego czynu. Zapytajmy - dlaczego w pierwszych wiekach wśród chrześcijan było tak wielu świętych? Otóż ludzie ci, nie bacząc na grożące prześladowania czy nawet śmierć, wierzyli w prawdziwość cudu Eucharystii i prowadzili życie zgodne z nauką Zbawiciela.
 
Zwróćmy jeszcze uwagę jak wielu z nas niegodnie kładzie na swoim ciele znak św. krzyża. I znowu przypominają się słowa zaczerpnięte z Pisma Świętego: „przeklęty ten kto wykonuje czynności Boże z lekceważeniem”(Jer.48.10). A czymże jak nie lekceważeniem jest „machanie ręką” przed swoim obliczem. Nie zdajemy sobie sprawy jak wielkie znaczenie i moc posiada św. krzyż. Tego znaku jak ognia boją się biesy. A my z lenistwa i przyzwyczajenia żegnamy się tak niegodnie. Być może nie zwracamy uwagi, że przywołujemy w tym czasie imię Świętej Trójcy. A znak św. krzyża powinniśmy kłaść na czoło - by Bóg oświecił nasz umysł, na nasze ciało - by dał nam zdrowie, na ramiona - by dał siłę do walki ze złem. Nieraz poprzeczkę krzyża kładziemy nie na ramionach lecz poniżej piersi. Tworzymy więc krzyż odwrócony górą do dołu. Krzyż taki wisi w lożach masońskich, wiadomo w jakim celu. Warto o tym pamiętać.
 
Zabierajmy do cerkwi nasze dzieci. Od niemowlęcia niech przystępują do św. Komunii. Unikniemy w przyszłości problemów z ich wychowaniem. Jak wielki jest to dar dla życia dziecka niech posłuży przekaz jednej z wierzących, której było odkryte jak po przyjęciu Świętych Darów twarz niemowlęcia świeciła się nieziemskim światłem. Mówmy naszym dzieciom o Bogu. Tę naukę, pierwsze słowa modlitwy, nauczonej przez mamę, pamięta się przez całe życie. Czyńmy to od najmłodszych lat póki nasze dzieci nie zaczną czerpać nauk z ulicy czy z Internetu.
 
Będąc w samej świątyni starajmy się naśladować nie ewangelicznego faryzeusza lecz celnika, który uderzając w piersi modlił się: „Boże bądź miłościw mnie grzesznemu”. Gdy nawet nie rozumiemy słów nabożeństwa czyńmy w umyśle modlitwę Chrystusową: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży zlituj się nade mną grzesznym”. Starajmy się, aby te niezwykłe chwile naszej obecności w cerkwi wykorzystać dla naszego zbawienia. Duch świętości i uwielbienia Boga i Jego świętych zanośmy do naszych domów, do naszych rodzin. Starajmy się czytać jak najczęściej św. Ewangelię i Psałterz. A gdy okoliczności nie pozwalają czytajmy przynajmniej rozdz. 5 – 7 Ewangelii wg św. Mateusza. W tych kilku rozdziałach zamyka się niemal cała nauka naszego Zbawiciela. Napełniajmy nasze życie treścią duchowości i modlitwy. Z czasem stanie się to nawykiem i Bóg pomoże nam abyśmy trwali w tym stanie przez resztę naszego życia.
 
Szanujmy więc prawosławie i chrońmy ten bezcenny skarb, dany nam przez Boga. Pamiętajmy jednocześnie, że od tych którzy tak wiele otrzymali, wymagać się będzie więcej. Nawet za każde złe słowo odpowiemy przed Bogiem w dzień sądu (Mt.12.36). Przystępujmy zatem jak najczęściej do sakramentu Spowiedzi i Komunii świętej. Nie ma na ziemi lepszego środka oczyszczającego nasze ciała i dusze przed zgubnym wpływem otaczającego nas świata, pełnego pokus i zła. Ratujmy nasze dusze póki jeszcze możemy, póki jeszcze istniejemy na tym świecie.
 
I na zakończenie przytoczmy wypowiedź jednego z naszych hierarchów o prawosławiu: „Prawosławie to wzniosły sposób życia człowieka, to jego treść i sens. To duch, prowadzący prawdziwie modlącego się w niezwykły, niewypowiedzialny trans. To tęsknota za szczęśliwością wieczną”.
Kategoria: Tradycje prawosławia | Dodał: pielgrzym (2013-07-05)
Odsłon: 1282